Superłowca idiotów

Jeremy Jaynes wysyłał dziennie 10 milionów e-maili i naprawdę, bardzo rzadko ktoś na nie odpowiadał. Mimo to miesięcznie zarabiał nawet do 750 tys. USD. Teraz sąd w Wirginii chce go skazać na 9 lat więzienia.

Biznes jaki prowadzi Jaynes jest przy tym niezwykle opłacalny. Oskarżyciele oceniają, że jego miesięczny przychód wynosi 750 tys. USD, a w czasie całej swej działalności Jaynes zarobił na czysto według ich wyliczeń 24 mln USD. Większość swego spamerskiego rzemiosła wykonywał osobiście, miał tylko dwóch wspólników, choć jego zapotrzebowanie na przepustowość Sieci wyliczono na porównywalne z wymaganiami 1000 osobowej firmy.

8-dniowe postępowanie sądowe zakończyło się uznaniem go za winnego, skład sędziowski żąda 9 lat więzienia. Ogłoszenie wyroku w tej w USA rozprawie o nielegalne spamowanie zapowiedziano na luty przyszłego roku.

Jaynes, który zaczynał jako dostawca ulotek papierowych "pod drzwi", działał pod różnymi nazwiskami, m.in. Gaven Stubberfield, upodobał sobie szczególnie spam pornograficzny, pozostały asortyment "produktów" zmieniał się natomiast stosunkowo często. Korzystał z adresów elektronicznych, które wykradziono z bazy klientów AOL (były pracownik tej firmy ukradł i sprzedał w sumie 92 mln adresów), nielegalnie zbierał także adresy użytkowników eBaya. Rejestrował się pod fałszywymi nazwiskami i nazwami nieistniejących firm, więc adresaci praktycznie nie mieli szans go namierzyć. Fałszował także informację w nagłówkach wiadomości i wykorzystywał oprogramowanie do generowania fałszywych nazw domen dla serwera poczty wychodzącej.

Oskarżyciele skupili się w czasie śledztwa na 3 produktach Jaynesa: oprogramowaniu, które miało czyścić komputer z prywatnych informacji, serwisie doradzającym inwestycje w akcje śmieciowe oraz mechanizmie "FedEx refund processor" - Jaynes oferował w tym przypadku 75 USD za godzinę pracy przy zarządzaniu wierzytelnościami firmy spedycyjnej za zwłokę. "Wchodzącym w interes" dawał jednak tylko oprogramowanie do ich wyliczania (bez źródła danych, czyli dostępu do informacji klientów FedEx o opóźnieniach w dostawie).

W stosunku do morza wysłanych e-maili, Jaynes otrzymywał niewiele odpowiedzi. Jaynes zarabiał na zaledwie 1 kliencie na 30 000 wysłanych e-maili. Ale i tak dawało to w miesiącu 10 000 do 17 000 zamówień kartą kredytową w miesiącu, każde na kwotę minimum 40 USD (ale już np. wspomniany "FedEx refund processor" kosztował, oczywiście w promocji, 77 USD). Daje to w miesiącu niebagatelną kwotę 400 do 750 tys. USD miesięcznie. Koszty stałe tego przedsięwzięcia wynosiły ok. 50 tys. USD. "Kiedy handlujesz z całym światem, zawsze znajdziesz tam dość idiotów" - skomentował sprawę Russel McGuire, który był głównym oskarżycielem w tej sprawie.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.