Niebezpieczna polska e-wioska

Polacy korzystają z łączy o mniejszej przepustowości niż Niemcy, a są rekordzistami w Europie pod względem liczby ataków. Akcesja do UE powinna wymusić na polskich dostawcach ISP obniżkę cen usług dostępu do Internetu. Niemieckie firmy z sektora IT nie są zainteresowane ekspansją na Wschód – mówi w wywiadzie dla Internet Standard Georg Grohs, konsultant IT, autor ośmiu opracowań na temat bezpieczeństwa internetowego, w tym polskiej wersji raportu "Bezpieczeństwo w Internecie 2004" przygotowanego na zlecenie firmy Symantec.

Wydarzenia
30-31 marca 2017 r.

Już po raz dziesiąty stowarzyszenia ISSA Polska, ISACA Warsaw Chapter oraz magazyn Computerworld zapraszają na konferencję SEMAFOR - Forum...

Zarejestruj się
Internet Standard: W opracowanym przez Pana badaniu bezpieczeństwa polskiego Internetu wzięło udział niewiele ponad tysiąc osób. Czy próba tej wielkości może dać podstawę do wysnucia ogólnych wniosków na temat zagrożeń, na jakie są narażeni Polacy korzystający z Sieci?

Georg Grohs: Tak, przebadanie takiej liczby użytkowników jest wystarczające, by sporządzić charakterystykę zagrożeń. Podobne badania przeprowadzone zostały w innych krajach Europy, m.in. w Niemczech, Szwecji, Danii, Finlandii i sprawdziły się jako wiarygodne źródła wiedzy o zagrożeniach internetowych.

Czym wyniki polskiego badania różnią się od raportów przygotowanych w krajach skandynawskich i w Niemczech?

Polskie badanie pokazało, że stopień wiedzy użytkowników Sieci jest zróżnicowany w zaskakujący sposób. Polscy internauci należą do dwóch grup: są albo bardzo zaawansowanymi użytkownikami albo niezwykle początkującymi. Przyznam, że to mnie bardzo zdziwiło. W Polsce brakuje "klasy" pośredniej – takich ludzi, którzy byliby dobrze obyci z Internetem, a jednocześnie nie znali go od podszewki. Analizując logi wielu sieci osiedlowych w Polsce, byłem pod wielkim wrażeniem, jak szczelnie i rozważnie są administrowane. Osoby nadzorujące takie sieci w dużej ilości przypadków posiadają ogromną wiedzę i potrafią ustrzec swoich użytkowników przed zagrożeniami. Z drugiej strony mamy do czynienia z internautami, którzy absolutnie nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństw, a co więcej dostawcy Internetu nie starają się tym osobom zwrócić uwagi na sprawy bezpieczeństwa.

Tym samym, Pana zdaniem, w Polsce mamy do czynienia z dwoma skrajnymi przypadkami: osobami z niezwykle zaawansowaną wiedzą i użytkownikami, którzy bardzo niewiele wiedzą o Sieci...

Tak to wygląda. Mówiąc przenośnie, brakuje w Polsce „średniej klasy” obywateli, którzy byliby średniozaawansowani w sprawach Internetu. Takiej luki nie ma w krajach skandynawskich ani w Niemczech.

Czym jest to spowodowane?

Myślę, że może to być poniekąd uzależnione od łączy internetowych, jakie posiadają polscy użytkownicy. Zwykle osoby łączące się z Siecią za pomocą modemów są mniej zaawansowanymi internautami. Z kolei użytkownicy mający szerokopasmowy dostęp mają możliwość korzystania z całego bogactwa usług internetowych. W Polsce nie ma, przynajmniej na razie, szerokiego wachlarza ofert łączy internetowych. W Niemczech użytkownicy korzystają z dostępu modemowego, z usługi DSL o przepustowości 512 kb/s, 1 Mb/s a nawet 3 Mb/s. Rynek niemiecki oferuje różnorodne usługi. W Polsce nie ma takiego bogactwa ofert.

Jak polski rynek internetowy wypada w porównaniu z krajami Europy Zachodniej?

Myślę, że dobrym porównaniem będzie stwierdzenie, że penetracja Internetu w dużych miastach w Polsce przypomina stan miast szwedzkich z 2001 roku. Natomiast obecność usług internetowych w miejscach mniej zaludnionych przypomina sytuację z fińskiej wsi w 2001 roku.

Jakie są najbardziej charakterystyczne cechy zachowań polskich użytkowników?

Polacy nad wyraz często korzystają z komunikatorów internetowych. Większość badanych używało m.in. Gadu Gadu. Muszę podkreślić, że Polacy też bardzo często narażeni byli na ataki wirusów. Ciekawym zjawiskiem było również „testowanie” przez użytkowników możliwości firewalla. Internauci przeprowadzali ataki na własne maszyny, skanowali porty, żeby zbadać jakość testowanego oprogramowania.

Jak będą wyglądały ataki internetowe w przyszłości? Czego możemy się spodziewać?

Z pewnością robaki i wirusy będą infekowały tysiące komputerów w coraz szybszym tempie, staną się również coraz bardziej skomplikowane. Jeżeli chodzi o inne zagrożenia, to podejrzewam, że coraz częściej będziemy mieć do czynienia z oszustwami na aukcjach internetowych. W tej chwili takie zdarzenia stają się coraz powszechniejsze w Niemczech. Serwis eBay coraz częściej skarży się na nieuczciwość internautów. W ciągu najbliższych kilku lat znacząco zmieni się samo podejście do Internetu. Sieć stanie się nieodłączną częścią życia. Obywatele będą wykorzystywać Internet do robienia zakupów, załatwiania codziennych spraw. Rozwiną się usługi mobile zintegrowane z globalną siecią – w tej sferze pojawią się również nowe zagrożenia. To oczywiście tylko prognozy. Czas pokaże, co i w jaki sposób ulegnie zmianie.

Ostatnia epidemia robaka internetowego – Sassera – miała bardzo nieprzyjemne skutki dla całej branży...

Tak, epidemia zakłóciła działanie wielu instytucji. Nastąpiły poważne przestoje w pracy wielu firm, co w konsekwencji doprowadziło do poważnych strat. Banki nie funkcjonowały odpowiednio, poczta miała opóźnienia. Z pewnością straty były kolosalne.

Jak przedstawiciele niemieckiego rynku internetowego patrzą na polską scenę online?

Polski wciąż się nie docenia. Rynek nie jest postrzegany jako atrakcyjny, ale myślę, że w przeciągu następnych lat ta sytuacja się zmieni. Z pewnością Polskę czeka wiele przemian. Młodzi ludzie już nie uczą się w szkołach rosyjskiego, obowiązkowymi zajęciami jest nauka angielskiego, który jest wspólną mową branży IT.

Czy mówi się w Niemczech o możliwości wejścia niemieckich firm telekomunikacyjnych bądź internetowych na rynek polski?

Nie znam żadnych szczegółów takich ruchów rynkowych. Pewne jest to, że firmy lokalnie działające tylko i wyłącznie na terenie Niemiec nie będą specjalnie zainteresowane ekspansją na Wschód, bo to nie przyniesie im większych korzyści finansowych. Polska jest dużym krajem, więc świadczenie usług telekomunikacyjnych na jej obszarze wiązałoby się z ogromnymi nakładami na rozwój infrastruktury dostępowej, a na to nie stać niemieckie firmy.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Więcej informacji na temat raportu:

http://www.pcworld.pl/news/66447.html

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.