O2.pl vs Gazeta.pl: kto pod kim dołki kopie?

Trwający od tygodni konflikt między portalami nasilił się po ogłoszeniu przez o2.pl informacji, że portal uplasował się na 4 miejscu, wyprzedzając Gazetę.pl. Gazeta zażądała sprostowania, o2.pl twierdzi, że jest to bezpodstawne. "Działania Agory przeciwko o2.pl nasilają się i są niedopuszczalne" - czytamy w oficjalnym komunikacie wystosowanym przez zarząd o2.pl. Co jest zarzewiem sporu?

Wydarzenia
3-4 kwietnia 2017

Coaching w Scrumie, to autorski program szkoleniowy, zaprojektowany z myślą o doskonaleniu pracy każdego Scrum Mastera. 2-dniowe szkolenie,...

Zarejestruj się
Przedstawiciele o2.pl informują, że napięcie między portalami narasta od stycznia br., kiedy Gazeta.pl rozpoczęła kampanię reklamową swoich kont pocztowych "Największa Darmowa Poczta Portalowa". Zdaniem o2.pl, był to czyn nieuczciwej konkurencji. "Pierwsze protesty ze strony o2.pl nie odniosły żadnego skutku" - wskazuje Jacek Świderski, członek zarządu o2.pl - "Informacja o bezzwłocznym wstrzymaniu niefortunnej kampanii Agora przesłała do o2.pl dopiero po otrzymaniu wezwania przedsądowego w formie pisemnej."

Po opublikowaniu przez o2.pl informacji, że portal znalazł się na czwartym miejscu wśród podmiotów internetowych o największej ilości unikalnych użytkowników, nastąpiła ekskalacja konfliktu. Gazeta.pl zażądała sprostowania tych danych, powołując się na wyniki badania Net Track. O2.pl w swoim komunikacje podaje dane z gemiusTrafiic (badania prowadzonego przez Gemius S.A.). "Według pomiaru przeprowadzonego przez Gemius SA, w styczniu 2004 roku z usług o2.pl Sp. z o.o. skorzystało ponad 2,9 mln osób" - czytamy w komunikacie - "Mimo, że Gemius mierzy również inne duże portale, żaden z nich nie opublikował wyników pomiaru popularności swoich serwisów i usług za ten okres."

Kto jest czwarty?

O2.pl, dowodząc, że znajdowało się w styczniu na czwartej pozycji, porównuje swoje wyniki m.in. z danymi, które opublikowane zostały na stronie Agory - w komunikacie z 23 lutego mowa jest o tym, że portal Gazeta.pl odwiedzany jest miesięcznie przez ponad 2 mln unikalnych użytkowników (http://www.agora.pl/agora_pl/1,24910,1927582.html ). O2.pl informuje również, że nieoficjalnie wie, że oglądalność Gazety w styczniu wyniosła dokładnie 2 377 tys. unikalnych użytkowników.

Gazeta.pl nie chciała komentować tych informacji, odsyłając do firmy badawczej, czyli Gemiusa. Marcin Pery, wiceprezes Gemiusa, zaznaczył, że firma zgodnie z podpisanymi z portalami umowami nie może zdradzić wyników badania, dopóki nie dostanie takiego pozwolenia. "Nie wiem, skąd o2.pl pozyskało dane o tym, że Gazetę odwiedziło w styczniu ponad 2,3 mln użytkowników. Z pewnością informacje te nie pochodzą z Gemiusa. Dane o oglądalności Gazety moglibyśmy podać jedynie wtedy, gdy portal wyraziłby na to zgodę. Jeżeli chodzi zaś o wyniki samego portalu o2.pl - to rzeczywiście poprawna jest podawana styczniowa wartość 2,9 mln, ale nie dotyczy ona liczby osób, jak wskazano w komunikacie, ale liczby cookies."

Marcin Pery wskazuje, że tego typu nadużycia słowne pojawiają się coraz częściej. "Często wynika to z niewiedzy i niezrozumienia istotnej dla badań różnicy między cookies, unikalnymi użytkownikami a internautami." Ostatnim przykładem są działania promocyjne serwisu Wirtualnemedia.pl, które podały w pierwszym akapicie komunikatu, że w marcu br. zdobyły wynik ponad 110 tys. osób, a dopiero pod tą informacją dodały, że dane pochodzą z gemiusTraffic i są to de facto liczby cookies. "Wystosowaliśmy do serwisu Wirtualnemedia.pl specjalny pismo w tej sprawie, by nie dochodziło do kolejnych manipulacji danymi" - powiedział Marcin Pery.

Niuanse badań

Przedmiotem sporu między o2.pl a Gazetą są również wyniki badania Net Track realizowanego przez SMG/KRC. Gazeta.pl w odpowiedzi na komunikat konkurencji o zdobyciu czwartego miejsca, powołała się na deklaratywny pomiar Net Track, z którego wynika, że w styczniu 2004 roku o2.pl miał 823 tys. użytkowników, a Gazeta.pl - 956 tys. "Zdaniem Zarządu o2.pl Sp. z o.o. tak wielka rozbieżność między pomiarem Gemius, a badaniami SMG/KRC pokazuje wyraźnie, że SMG/KRC nie przedstawia rzeczywistej ilości użytkowników odwiedzających serwisy i korzystających z usług o2.pl i uzasadnia podejmowane od kilkunastu miesięcy nieudane próby wprowadzenia całego portalu o2.pl i wszystkich jego usług do badania Net Track" - czytamy w oficjalnym komunikacie - "Warto zauważyć, że na ostatnim spotkaniu, we wrześniu 2003 roku, SMG/KRC "dla naprawienia obiektywności badania" zobowiązało się do wystąpienia do przedstawiciela zleceniodawcy badania - Pana Andrzeja Purchli (reprezentanta PBI i jednocześnie pracownika Agory) i dopisania na listę badanych usług o2.pl, Komunikatora Tlen.pl. Mimo tych deklaracji, obiektywność badania Net Track nie została poprawiona."

Wyjaśnijmy, że w badaniu Net Track, które ma charakter deklaratywny, więc de facto mierzy głównie znajomość marki danego portalu, portal Gazeta.pl liczony jest łącznie z serwisem internetowym Gazety Wyborczej. O2.pl domaga się, by w ten sam sposób w badaniu mierzono oglądalność portalu i komunikatora Tlen.

Gazeta.pl nie chciała skomentować zarzutów o2.pl. SMG/KRC do tej pory nie przesłało swojego stanowiska w tej sprawie.

"Wydaje mi się, że Gazeta.pl czuje oddech o2.pl na własnych plecach i jednocześnie chowa się za plecami badania SMG/KRC, które "nie wie", że np. komunikator Tlen, czy serwis Kafeteria należy do o2.pl" - powiedział Jacek Świderski, członek zarządu spółki - "Jeśli o2.pl Sp. z o.o. napisała nieprawdę, to oczekujemy, że Gazeta, zamiast grozić o2.pl "stosownymi krokami prawnymi", przedstawi wyniki pomiaru swojego portalu przez Gemius w styczniu 2004. Pozostaje nam również nadzieja, że w przypadku, gdy sprawa trafi na wokandę, o wyniki pomiaru zapyta sąd i potwierdzi się to, o czym wielu mówi dziś nieoficjalnie."

Przypomnijmy, że wcześniej Gazeta.pl zawiązała współpracę z komunikatorem Tlen.pl. Czy w obliczu narastającego konfliktu dojdzie do zerwania współpracy? "Uzależniamy to od dalszego zachowania Gazety" - zaznaczył Jacek Świderski -"Wprowadzającą w błąd kampanię kont email na Gazeta.pl ze stycznia 2004 roku traktowaliśmy jako wypadek przy pracy. I wówczas, ponieważ Gazeta na naszą prośbę kampanię wyłączyła, zdecydowaliśmy o nie przerywaniu współpracy. Podobnie tym razem, swoją decyzję uzależniamy od zachowania partnera."

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.