Interia spokojna o swoją przyszłość

Zamierzamy w tym roku wypracować dodatnią EBITDĘ. Rozważamy również przeniesienie swojej infrastruktury za granice kraju ze względu na zbyt wysokie w Polsce koszty obsługi ruchu generowanego przez użytkowników na portalu - mówi Tomasz Jażdżyński, prezes zarządu Interia.pl. W wywiadzie dla Internet Standard nasz rozmówca odpowiada również Gazecie.pl na zarzut posiadania mniej atrakcyjnych użytkowników, wspomina o zagrożeniach dla polskiego rynku, jakie może wywołać wejście zagranicznego gracza.

Wydarzenia
3-4 kwietnia 2017

Coaching w Scrumie, to autorski program szkoleniowy, zaprojektowany z myślą o doskonaleniu pracy każdego Scrum Mastera. 2-dniowe szkolenie,...

Zarejestruj się
Anna Meller: Co jest głównym źródłem dochodów portalu? Z jakim wynikiem planuje Interia zakończyć ten rok?

Tomasz Jażdżyński: Głównym źródłem przychodów dla portalu jest i w dającej się przewidzieć przyszłości będzie sprzedaż powierzchni reklamowej. Dokładnych cyfr dotyczących szacowanych przez nas na rok obecny wpływów podać nie mogę, gdyż - jako spółka publiczna - musielibyśmy najpierw takie prognozy przedstawić Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, a nie zrobiliśmy tego. Dynamika sprzedaży w roku bieżącym przekonuje jednak, że plan uzyskania w bieżącym roku wyraźnie dodatniego wskaźnika EBITDA jest jak najbardziej możliwy do zrealizowania.

AM: Jan Jaworowski, szef portalu Gazeta.pl w wywiadzie dla Internet Standard stwierdził, że "Interia ma prawie dwukrotnie większy zasięg od Gazety, ale mniejszy udział w rynku reklamowym." Prawda?

TJ: Praktycznie nie ma obecnie rzetelnego monitoringu wydatków reklamowych w Internecie. W ramach polskiego oddziału Interactive Advertising Bureau trwają dopiero prace zespołu roboczego nad koncepcją sposobu monitorowania rynku reklamy internetowej, począwszy od określenia kwestii podstawowych, takich jak rozróżnienie tego, co jeszcze jest reklamą a co już prowizjami czy opłatami „success fee”. Trudno jest więc komentować doniesienia na temat wielkości rynku i udziałów poszczególnych podmiotów na podstawie danych pozbawionych jakiegokolwiek wyjaśnienia odnośnie tego co i w jaki sposób zostało oszacowane. W dziwny sposób ocena alokacji budżetów reklamowych przez firmę, która opublikowała te wyniki, czyli jednego z wielu brokerów reklamy internetowej, zbieżna jest z danymi przypisywanymi całemu rynkowi. Nie można dokonywać rzetelnej analizy całego rynku w oparciu o wiedzę o pochodzeniu i miejscu przeznaczenia tak niewielkiej części wszystkich budżetów reklamowych oraz założenie, że wszystkie domy mediowe planują reklamy w identyczny sposób. Szacunki wpływów reklamowych stworzone przez tego brokera pokazują, że na pierwszy rzut oka twierdzenie o wyższym udziale w rynku Gazety.pl może wydawać się prawdziwe. Sądzę jednak, że porównanie wpływów faktycznych, czyli gotówkowych i pomniejszonych jednocześnie o wartość transakcji, w których de facto sprzedawana jest powierzchnia reklamowa w innych mediach, wypadłoby inaczej. Tak zupełnie na marginesie - zasięg miesięczny portalu Interia.pl w najszerzej zakrojonym i chyba najbardziej obecnie miarodajnym badaniu NetTrack jest ponad, a nie prawie dwukrotnie większy.

AM: Gazeta.pl zaznacza, że nie boi się konkurencji ze strony Interii, bo swój portal dedykuje innym użytkownikom niż Interia. Szef Gazety.pl wspomniał też, że użytkownicy Interii są mniej atrakcyjną grupą docelową dla reklamodawców niż odbiorcy portalu Agory. Jak Pan to skomentuje?

TJ: Szanując dobre obyczaje w relacjach wzajemnych spółek publicznych staramy się - w przeciwieństwie do przedstawiciela Gazety.pl - nie komentować pozycji rynkowej i zamierzeń strategicznych innych spółek, w tym naszych bezpośrednich konkurentów. Ponieważ rezerwujemy sobie jednak prawo odpowiedzi na komentarze kierowane pod naszym adresem, chciałbym przedstawić kilka liczb, które niezależnie od tego, z jakiego badania dostępnego na rynku pochodzą pokazują zawsze to samo. Na przykład według badania NetTrack za ostatni kwartał 2003 r. liczba osób, mieszczących się w najbardziej pożądanej przez reklamodawców grupie 20-49 lat, odwiedzających w ciągu miesiąca portal Interia.pl wynosi 1,7 miliona, podczas gdy na Gazeta.pl jest ich ok. 785 tysięcy, czyli ponad 2 razy mniej. Podobnie około dwukrotnie mniej jest tam osób z wykształceniem wyższym i średnim. Te dane znajdują w pełni uzasadnienie w różnicy deklarowanych zasięgów miesięcznych obu witryn, które - według najnowszych danych z lutego - wynoszą odpowiednio 44,5% i 18,5%. Tak więc na portalu Interia.pl można z powodzeniem planować reklamy dla grupy docelowej, która odwiedza serwis Gazeta.pl. Fascynującym jest, że szef Gazety.pl publicznie przedstawia tezy, na których zapewne oparta jest strategia sprzedaży jego firmy, a które tak bardzo odbiegają od rzeczywistości. Przekonywanie, że Interia.pl ma „mniej atrakcyjnych” użytkowników na pewno jest w interesie naszych konkurentów. Dziwi mnie jednak zarówno miejsce, jak i forma, w której zostało to uczynione.

AM: W gronie portali coraz bardziej wybija się o2.pl. Nie boi się Pan, że to przedsięwzięcie może odebrać część użytkowników Interii?

TJ: Wzrost popularności witryny o2.pl wynika w znacznej mierze z tego, że oferuje bezpłatne skrzynki poczty elektronicznej o wyższych parametrach, niż trzy wiodące na rynku portale. Ogólnie można zauważyć, że krajowe portale z drugiej ligi, chcąc za wszelką cenę zwiększyć swój zasięg, oferują bezpłatnie usługi o parametrach zbliżonych do komercyjnej oferty „wielkiej trójki”. De facto rezygnują tym samym z części przychodów, które mogłyby osiągać. Pozycję rynkową, zarówno dalszej jak i bliższej konkurencji, monitorujemy bardzo uważnie, nie postrzegamy jednak o2.pl jako bezpośredniego zagrożenia. Ta witryna konkuruje obecnie o czwarte miejsce, czyli - patrząc przez pryzmat zasięgu - na poziomie znacznie niższym, niż obecna pozycja portalu Interia.pl. Mamy poza tym przygotowane scenariusze reakcji, gdyby zagrożenie pozycji naszego portalu ze strony o2.pl czy innych mniejszych graczy okazało się bardziej realne. W razie potrzeby z pewnością sięgniemy po stosowne narzędzia.

AM: Na początku miesiąca prezes WP złożył wniosek o upadłość spółki. Co się stanie na rynku, kiedy z Sieci zniknie Wirtualna Polska? Czy Interia stara się jakoś aktywnie pozyskiwać użytkowników WP?

TJ: Od formalnego postawienia spółki w stan upadłości - co zresztą do chwili naszej rozmowy nie nastąpiło - do momentu faktycznego zaprzestania działalności przez portal upłynie z pewnością sporo czasu. O ile życie w ogóle napisze taki scenariusz. Oczywiście jesteśmy spółką konkurencyjną w stosunku do WP i określiliśmy sobie warianty działań na różne ewentualności. Nie podejmujemy jak na razie tych działań, choć wiemy, że w sieci pojawiają się reklamy nawiązujące bezpośrednio do sytuacji WP. Rozpoczęta niedawno przez Interia.pl kampania promocyjna portalu też nie jest reakcją na sytuację Wirtualnej Polski, co czasami sugerują media. Kampanii, która powstaje jako wynik szeroko zakrojonych badań użytkowników i przyjętych przez zarząd długookresowych planów marketingowych, nie przygotowuje się ani w ciągu kilku dni, ani w ciągu kilku tygodni. Zresztą, gdyby była to reakcja na problemy WP to hasło kampanii brzmiałoby np. ‘Pewny portal’ a nie ‘Przyjazny portal’. Do czasu zapadnięcia ostatecznych rozstrzygnięć nie traktujemy sytuacji Wirtualnej Polski jako kwestii z góry przesądzonej. Nie chcemy naruszać dość powszechnie respektowanych norm przyzwoitości biznesowej, w związku z czym unikamy wszelkich publicznych dywagacji i komentarzy na temat problemów WP. Smutne jest, że nawet najwięksi gracze na rynku nie wytrzymują napięcia i zaczynają dzielić przysłowiową skórę na niedźwiedziu...

AM: O2.pl wprowadziło niedawno pakiety internetowe dla swoich użytkowników. W zeszłym roku wspominał Pan, że Interia jest zainteresowana wprowadzeniem takiej usługi do swojej oferty. Mówił Pan również, że jeżeli będą takie możliwości, Interia z firmą Energis zacznie oferować szerokopasmowy dostęp do Sieci. Czy te pomysły są nadal aktualne? Kiedy możemy się tego spodziewać?

TJ: Oba pomysły są oczywiście aktualne, niemniej w ofercie rozliczeń przedstawionej przez dominującego operatora telekomunikacyjnego marża redystrybutora usług jest na poziomie stawiającym to przedsięwzięcie na granicy opłacalności. Niestety, według naszej najlepszej wiedzy stanowisko Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty w tej sprawie nie wskazuje na zainteresowanie rzeczywistym wprowadzeniem konkurencji w tym sektorze rynku. Te uwarunkowania, w połączeniu z dynamicznym wzrostem przychodów portalu z innych źródeł, skłaniają nas do poważnego zastanowienia się czy ponoszenie nakładów na angażowanie się w działalność tego typu jest ekonomicznie uzasadnione.

AM: Większość polskich użytkowników wciąż łączy się z Internetem przez modem, ale coraz szersza grupa osób korzysta z szerokopasmowego dostępu do sieci. Czy nie boi się Pan, że wkrótce przychody Interii z usług dostępowych zmniejszą się?

TJ: Rynek w naturalny sposób ewoluuje w kierunku dostępu szerokopasmowego, więc liczba użytkowników korzystających z modemów może w pewnym momencie zacząć maleć. Ale nawet gdyby założyć, że wszyscy internauci mają łącza stałe a Interia.pl nie ma takiego produktu w swojej ofercie, to strata przychodów z tego tytułu zostanie z nadwyżką zrekompensowana zyskami z innych obszarów działalności, które będą mogły powstać w wyniku postępu w standardzie dostępu do Internetu.

AM: Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że na rynku portali pojawi się nowy gracz - Yahoo.pl. Będzie miejsce dla jeszcze jednego portalu na polskim rynku? Jak Pan zareagował na tą wiadomość?

TJ: Zareagowałem spokojnie, bo zwykle tak reaguję na niesprawdzone informacje, nie mające potwierdzenia w tym, co faktycznie dzieje się na rynku. Odpowiadając popularnym powiedzeniem - „nawet najstarsi górale nie wiedzą”, czy w Polsce jest miejsce na kolejny portal. W rzeczywistości okaże się to dopiero po pewnym czasie od debiutu takiego podmiotu na rynku. Jak na razie śpię spokojnie, niemniej zdaję sobie sprawę z faktu, że zagraniczny podmiot uruchamiający usługę kierowaną na polski rynek ma przewagę, z której większość analityków branży nie do końca zdaje sobie sprawę. Mianowicie koszty łącz związane z obsługą gigantycznego ruchu, jaki generują odwiedzający portal, są na zachodzie kilkakrotnie niższe niż w Polsce, niższe są zatem bariery wejścia do sektora i łatwiejsze jest uzyskiwanie rentowności całego przedsięwzięcia. Tymczasem w Polsce nie widać ze strony instytucji kontrolujących krajowy rynek telekomunikacyjny właściwie żadnych działań, które mogłyby prowadzić do zlikwidowania tego typu dysproporcji. Nie zdziwię się zatem, jeżeli - w przypadku dalszego braku zmian tej sytuacji - większość znaczących na polskim rynku content & service providerów przeniesie swoją infrastrukturę techniczną poza granice kraju. Taki wariant postępowania może wydawać się absurdalny, niemniej - znając dbałość polskich polityków o ochronę krajowego rynku pracy - nie jest bynajmniej niemożliwy. W każdym razie Interia.pl prowadzi analizy także takich alternatyw.

AM: Jakie konsekwencje dla Interii będzie miało zwolnienie usług internetowych z podatku VAT?

TJ: Obniżka cen dostępu do Internetu nawet o kilka procent jest potencjalnie pozytywnym efektem, bo może przełożyć się na zwiększenie liczby użytkowników Internetu o kolejną grupę osób i jednocześnie wydłużyć czas korzystania z sieci przez już posiadających dostęp. Pierwsze sygnały od operatorów przekonują jednak, że obniżka - w stosunku do spodziewanych 14 punktów procentowych - będzie raczej nieznaczna, o ile w ogóle będzie. Spojrzenie na ceny dostępu do Internetu z punktu widzenia możliwości nabywczych Polaków przekonuje jednak, że krajowy rynek potrzebuje obniżki nie o kilka, lecz o kilkadziesiąt procent. To zaś możliwe jest chyba jedynie w przypadku rzeczywistej demonopolizacji rynku telekomunikacyjnego.

AM: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.