UE walczy z piractwem

Mimo ostrego sprzeciwu organizacji reprezentujących konsumentów, Parlament Europejski przyjął wczoraj projekt dyrektywy, która, w intencji jej autorów, doprowadzić ma do zlikwidowania na terenie UE problemu piractwa. Regulacja ta dotyczy szerokiego spektrum produktów - od "podróbek" odzieży, po cyfrowe media. Zdaniem przeciwników nowego prawa, jest ono zdecydowanie zbyt restrykcyjne - przede wszystkim wobec internautów.

Wydarzenia
16 grudnia 2016 r.

Dnia 18 kwietnia 2016 roku upłynął termin implementacji nowych dyrektyw UE regulujących unijny system zamówień publicznych. Przepisy te zostały...

Zarejestruj się
27 stycznia 2017 r.

Warsztaty mają na celu przekazanie wiedzy na temat problemów z prawami autorskimi we współczesnych  projektach IT oraz sposobach ich...

Zarejestruj się
Dyrektywa nie wejdzie jednak w życie natychmiast - przez odpowiednich ministrów krajów członkowskich UE zostanie podpisana w ciągu najbliższych tygodni, zaś później kraje członkowskie Wspólnoty będą miały dwa lata na wprowadzenie zapisów ustawy do własnego prawa.

Celem wprowadzenia nowych przepisów jest zunifikowanie europejskiego ustawodawstwa "antypirackiego" - co ważne, przegłosowana właśnie ustawa dotyczy zarówno "starych" członków UE, jak i 10 nowych krajów, które do wspólnoty dołączą 1 maja 2004 r. - czyli również Polski.

Ostatecznie, pod naciskiem opinii publicznej, z ustawy usunięto kilka najbardziej kontrowersyjnych zapisów. Nie znaczy to jednak, że nowe przepisy nie są restrykcyjne - ustawa zakłada m.in. surowe kary za piractwo, włącznie z przepadkiem mienia osób skazanych za ten proceder. Co ważne, w dyrektywie znalazł się zapis, mówiący, iż karalne będa jedynie naruszenia własności intelektualnej, dokonane dla zysku (przypadki naruszenia praw autorskich podlegać będa sankcjom przewidzianym w prawie cywilnym oraz administracyjnym).

Mimo to, zdaniem przeciwników nowej ustawy, daje ona przedstawicielom wytwórni muzycznych, od lat borykających się z problemem piractwa w Internecie, wyjątkowo potężną broń przeciwko internautom - "Osoba, która w minimalnym stopniu naruszy czyjeś prawa autorskie - nie wpływając w ten sposób w żaden sposób na sytuację na rynku - narazi się na areszt, zarekwirowanie mienia i zablokowanie konta" - tłumaczy Gwen Hinze z organizacji Electronic Frontier Foundation.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.