Ludzkość potrzebuje inteligentniejszych telefonów

Niemal co trzeci Amerykanin nienawidzi telefonu komórkowego. Pomimo jawnej wrogości do "smyczy" nie może się przy tym bez niej obyć. Rozwiązaniem mogą być urządzenia wiedzące, czego ich właściciel od nich w danej chwili oczekuje - uważają badacze z MIT. To tylko niektóre z ustaleń badania społecznego odbioru wynalazków, przeprowadzonego w ramach programu Lemelson-MIT.

Działająca w obrębie Massachusetts Institute of Technology organizacja non-profit Lemelson-MIT, dedykowana wynalazkom i wynalazcom, przedstawiła już po raz ósmy wyniki dorocznego badania Invention Index (Wskaźnika Inwencji), określającego stosunek ludzi do technicznych udoskonaleń codziennego życia. Program Lemelson-MIT został ufundowany w 1994 roku przez wynalazcę Jerome'a H. Lemelsona.

Smycz - pułapka radosna

Niemal co trzeci dorosły Amerykanin (30%) nienawidzi telefonu komórkowego, zarazem jednak nie potrafi już sobie wyobrazić życia bez niego. Telefon komórkowy tylko nieznacznie wyprzedził w takim zestawieniu zegar z budzikiem (25%), telewizję (23%). Jako niezbędne choć zarazem znienawidzone wystąpiły w nim także maszynki do golenia, kuchenki mikrofalowe, ekspresy do kawy, komputery i odkurzacze.

Według tegorocznego Wskaźnika Inwencji większość Amerykanów (95%) uważa jednocześnie, że wynalazki poprawiają jakość życia w Stanach Zjednoczonych. Jak zauważa jednak Merton Flemings, szef programu Lemelson-MIT: "Rezultaty badania wskazują, że korzyści płynące z upowszechnionego wynalazku niekiedy łączą się także z kosztem społecznym". Na szczęście obserwowany jest w związku z tym mechanizm kumulacji inwencji: efekty uboczne i niedoskonałości wynalazku stwarzają nowe szanse na kolejne wynalazki.

Badacze z MIT Media Lab uważają, w związku z wyjątkowo ambiwalentnym odbiorem społecznym telefonu komórkowego, że rynkową przyszłość mają urządzenia komunikacji mobilnej "społecznie inteligentne". Chris Schmandt i Stefan Marti pracują nad urządzeniem, które byłoby wyposażone w rodzaj inteligencji pokrewny ludzkiemu modelowi zachowań społecznych. "Takie urządzenia wiedziałyby, czego, jako właściciele oczekujemy od nich w danej chwili, a zwłaszcza, czego nie oczekujemy. I to bez potrzeby wyjaśniania tego każdorazowo" - wyjaśnia Stefan Marti.

E-mail - tak, karta kredytowa - nie

Wskaźnik Lemelson-MIT określa ponadto wpływ innych popularnych wynalazków jak e-mail, poczta głosowa czy karta kredytowa. Zdaniem nastolatków poczta elektroniczna i głosowa uczyniły życie zdecydowanie uczyniły życie prostszym (odpowiednio 81% i 71% wskazań na "tak"). Dorośli są mniej entuzjastyczni - oba udoskonalenia otrzymały odpowiednio 59% i 58% ocen pozytywnych.

Amerykańscy nastolatkowie wykazują natomiast mieszane uczucia jeśli chodzi o karty kredytowe i debetowe. Tylko 32% z nich uważa, że czynią życie prostszym; podczas gdy 26% - że cięższym. Według 39% - karty mają dwojaki wpływ na nasze życie. Połowa dorosłych uważa zaś, że zalety kart przeważają nad ich wadami.

Czy młodzi podołają...

Badanie podnosi także inny problem: czy przyszłe pokolenia Amerykanów będą dość zdolne i wyedukowane, aby rozwiązywać rozmaite problemy społeczne przy pomocy wynalazków technicznych. Ponad połowa ankietowanych dorosłych (57%) i nastolatków (55%) przewiduje, że Stany Zjednoczone będą tracić w przyszłości swoją pozycję lidera wynalazczości na rzecz innych krajów.

Zdaniem ankietowanych, odpowiedzialność za stwarzanie zachęt i umożliwianie innowacyjności oraz wynalazczości leży zarówno po stronie przemysłu (26%), jak i uczelni (26%). 21% uważa, że najważniejsze w tym względzie są solidne podstawy, czyli edukacja na poziomie podstawowym. Tylko 14% uważa, że rolę tę powinno odegrać państwo.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.