Prawo nie uratuje nas od spamu?

Jednym z najbardziej uciążliwych problemów dla wydawców i redakcji pism internetowych okazała się być lawina spamu. Zapchane konta, niższa poczytność list subskrypcyjnych, irytacja – to najczęściej wymieniane skargi. Remedium mają być ustawy antyspamowe podpisane w USA, Wielkiej Brytanii, UE oraz Australii. Czy rzeczywiście? – pyta the Atlanta Journal-Constitution.

Wydarzenia
16 grudnia 2016 r.

Dnia 18 kwietnia 2016 roku upłynął termin implementacji nowych dyrektyw UE regulujących unijny system zamówień publicznych. Przepisy te zostały...

Zarejestruj się
27 stycznia 2017 r.

Warsztaty mają na celu przekazanie wiedzy na temat problemów z prawami autorskimi we współczesnych  projektach IT oraz sposobach ich...

Zarejestruj się
Przypomnijmy, że 16 grudnia w Stanach Zjednoczonych podpisana została ustawa antyspamowa (CAN-SPAM Act). Zgodnie z jej założeniami nie wolno masowo przesyłać wiadomości o mylących nagłówkach czy takich, które uniemożliwiają identyfikację nadawcy. Zanim jeszcze została podpisana, ustawa wzbudziła wiele kontrowersji. Chodziło o zapis, że można przesyłać niezamówione e-maile, ale muszą one zawierać możliwość wypisania z listy mailingowej nadawcy. Zadaniem wielu komentatorów, w ten sposób dopuszcza się, a nawet zachęca do przesyłania spamu. Umieszczenie opcji „wypisz mnie ze swojej listy adresatów” wcale nie rozwiązuje problemu lawiny niechcianych wiadomości. Spamerzy wciąż będą mogli zalewać nas e-mailami.

Prawo unijne wzbudza mniej emocji. Wszyscy, którzy będą przesyłać niezamówione wiadomości zarówno drogą elektroniczną jak i w postaci SMS-ów, mogą spodziewać się grzywny w wysokości 8,7 tys. USD. Z kolei w Australii kara za spam wynosi 800 tys. USD. Wadą tych regulacji jest jednak to, że dotykają jedynie spamerów pochodzących z krajów, w których obowiązuje przepis. Nie ma możliwości ścigania nieuczciwych firm z zagranicy, które bombardują nasze skrzynki pocztowe.

Więcej o spamie w naszym wątku tematycznym:

http://www.idg.pl/news/watek.asp?id=17

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.