Aktualizacja: Biblioteka od siedmiu boleści za 3,5 mln zł

Artykuł o Polskiej Bibliotece Internetowej wzbudził wiele emocji i sprowokował do dyskusji na temat sposobu realizacji takiego projektu. Ministerstwo Nauki i Informatyzacji zapewniło nas, że jeszcze w tym roku pojawi się tak entuzjastycznie zapowiadany księgozbiór, a liczba 6 tysięcy pozycji lekturowych nie będzie odnosić się do tytułów poszczególnych utworów (np. pojedynczego wiersza), ale do całej książki bądź tomiku.

Wydarzenia
3-4 kwietnia 2017

Coaching w Scrumie, to autorski program szkoleniowy, zaprojektowany z myślą o doskonaleniu pracy każdego Scrum Mastera. 2-dniowe szkolenie,...

Zarejestruj się
MNiI poinformowało nas, że prace nad PBI wciąż trwają i pomimo tego, że koniec roku już zbliża się nieodwołalnie, PBI zdąży zrealizować swoje zapewnienia. W tej chwili gotowych jest ponad 3 tys. książek, a reszta pojawić się ma w najbliższym czasie. Czasu jest już bardzo niewiele na finalizację projektu, tym bardziej, że Ministerstwo wstępnie planuje udostępnić zbiory w okolicach 20 grudnia. Ponad 2 tysiące książek w 10 dni – to brzmi dość niewiarygodnie, ale pozostaje nam trzymać kciuki.

Katarzyna Gruszka z MNiI dodała, że dopiero w momencie zakończenia całego projektu Ministerstwo podda go ocenie. Może wtedy okazać się, że nie spełnił on wszystkich oczekiwań i wymogów, a to oznaczać będzie nie przyjęcie realizacji i de facto pozostawienie księgozbioru PBI na poziomie z 2002 roku czyli niecałych 300 pozycji książkowych.

Obecny projekt wykonuje od 25 września firma Telecomp Serwis Sp. j. za 3,05 mln zł.

Dla porównania w zeszłym roku na realizację Biblioteki przeznaczono z rezerwy budżetowej 750 tys. zł, z tego prawie 600 tys. zł brutto wydano na przygotowanie obecnych zbiorów (sic!) ” Za tą kwotę zeskanowanych zostało 3 tys. stron określonych jako unikatowe oraz 12 tys. stron dzieł oznaczonych jako masowe i 5 tys. klatek mikrofilmu - zaznaczyła Katarzyna Gruszka - W tej chwili na stronie PBI znajdują się jedynie zbiory z prac zeszłorocznych, nie ma tam jeszcze żadnej publikacji, którą przygotowywano w tym roku”

Dlaczego tak?

Prace zeszłoroczne budzą jednak wiele pytań. Dziwi chociażby sposób doboru publikacji. Miała być literatura polska, a jest niemiecka, angielska, teksty po łacinie, skrypty o sieciach neuronowych... Biblię wydaną przez Gutenberga określono jako tekst autorstwa... Gutenberga.

”W informacjach o Bibliotece przeczytamy: "Zasadniczym celem powołania PBI jest wyrównanie szans dostępu do różnorodnych publikacji wydanych dotychczas w języku polskim osobom pochodzącym z małych miast, wsi, czy innych regionów oddalonych od ośrodków akademickich i kulturalnych, gdzie komputer z łączem do Internetu może być jedyną szansą kontaktu ze zdobyczami literatury i kultury"- Zeskanowane fragmenty Biblii wydanej przez Johannesa Gutenberga w 1452 r. są po niemiecku!!! De Revolutionibus Mikołaja Kopernika po łacinie!!! Ciekawe kto przeczyta Kopernika po łacinie?” – pyta jeden z naszych czytelników.

Zarzuty padły również odnośnie sposobu liczenia zasobów. W obecnej PBI każdy wiersz liczony jest jako osobna publikacja. Tym samym w zasób ponad 200 dzieł autorzy wliczyli każdy z wierszy Czechowicza, Mickiewicza... De facto zbiór książek zebranych w PBI jest ilościowo znacznie mniejszy.

Skąd takie książki?

Zapytaliśmy Ministerstwo również o dobór listy lektur przewidzianej do bieżącej realizacji. Znaleźliśmy tam chociażby kompleksowy zbiór dzieł Marska, Engelsa i Lenina (sic!). Dlaczego MNiI uznało te książki za kluczowe dla Biblioteki? ”Większość pozycji, które zostaną umieszczone w PBI to dzieła, o które proszą nas sami internauci - odpowiedziała Katarzyna Gruszka z MNiI - Zatem Marks, Engels czy George Byron w zbiorach wirtualnej biblioteki są jedynie efektem tego, że PBI powstaje dla ludzi. Jeśli widzimy duże zapotrzebowanie na konkretne dzieło zagranicznego autora – staramy się je pozyskać, zeskanować i zaimplementować do PBI. A i tak nie jesteśmy w stanie sprostać oczekiwaniom wszystkich czytelników PBI.”

Dziwi fakt, że o dobór książek nie poproszono niezależnego grona złożonego z przedstawicieli czołowych bibliotek w kraju. Tłumaczenie, że PBI spełnia oczekiwania wszystkich czytelników, może być dość ryzykowne dla całego projektu. Czy zatem MNiI chce rzeczywiście spełnić wszystkie kaprysy czytelnicze, np. miłośników „Mein Kampf” Hitlera?

Co do sensowności i pożyteczności inicjatywy utworzenia Polskiej Biblioteki Internetowej nikt nie ma wątpliwości. Dziwi jednak sposób realizacji tak ważnego przedsięwzięcia. Deklaracje co do sposobu i czasu realizacji wydają się być nieprzemyślane. ”Biblioteka Kongresu USA policzyła sobie, że mając 2000 pracowników, digitalizacja całości ich zbiorów (drukowana zawartość amerykańskiej Biblioteki Kongresowej w przeliczeniu na bity to ok. 10 terabitów informacji) zajęłaby im kilkaset lat - pisze inny z czytelników - ”PBI będzie mistrzem świata, jeżeli do 2008 r. przeniesie wszystkie archiwalne zasoby literatury polskiej do wersji elektronicznej.”

Już wkrótce na łamach Internet Standard pojawią się kolejne informacje o projekcie Polskiej Biblioteki Internetowej.

Zobacz również:

http://www.internetstandard.com.pl/news/61776.html

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.