PBI: Biblioteka od siedmiu boleści za 3,5 mln zł

Sztandarowy projekt naszego rządu - Polska Biblioteka Internetowa pochłonęła w br. 3,5 mln zł, a wciąż świeci pustkami. Minister Szewko zapowiadał, że pod koniec roku PBI będzie posiadać ok. 20 tys. książek, a w tej chwili jest tam niewiele ponad... 200 pozycji. Co ciekawe, na liście dzieł, które mają pojawić się w najbliższym czasie, znajdziemy cały dorobek pisarski Marksa, Engelsa i Lenina...

Wydarzenia
17-18 października 2016

Coaching w Scrumie, to autorski program szkoleniowy, zaprojektowany z myślą o doskonaleniu pracy każdego Scrum Mastera. 2-dniowe szkolenie,...

Zarejestruj się
W Polskiej Bibliotece Internetowej miały znaleźć się dzieła polskiej literatury pięknej, prace naukowe, dzieła malarskie i fotograficzne, a także nuty, mapy czasopisma oraz zbiory dla niewidomych. Rząd zapowiadał, że projekt będzie unikatowy na skalę krajową, a nawet europejską. Przez rok biblioteka miała zapełnić się ok. 6 tys. pozycji książkowych (chociaż minister Szewko mówił nawet o 20 tys). Założenia bardzo szlachetne. Realizacja jednak zgoła odmienna. Oglądając dziś spis autorów i tytułów książek dostępnych w tej chwili w PBI, można przeżyć niemałe zdziwienie. Twórców jest niewiele ponad... 80, a ilość dzieł to jedynie marny odsetek tak stanowczo i entuzjastycznie zapowiadanej liczby.

Kompletna niedoróbka

Postać, w której dostępne są niektóre książki, jest również zaskakująca. Zobaczmy chociażby którąś z publikacji Ryszarda Tadeusiewicza. Zamiast tekstu otrzymamy skan książki, który w bardzo niewygodny sposób można oglądać strona po stronie.

Wybór tekstów jest żałośnie mały. A co więcej, lwia ich część to zapożyczenia z Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej w Internecie, która jest projektem Marka Adamca z Uniwersytetu Gdańskiego.

Na co zatem wydano te 3,5 mln złotych? Nakład pracy, jaką włożono w uruchomienie i symboliczne zaopatrzenie biblioteki, jest zdecydowanie niewielki. Pieniędzy nie przeznaczono również na zakup żadnych praw autorskich, bo większość książek wydana została przeszło 70 lat temu, co oznacza, że nie jest to konieczne.

Podejrzane walory edukacyjne

„Polska Biblioteka Internetowa jest jednym z filarów Programu Powszechnej Edukacji Informatycznej, który zakłada zwiększenie kreatywności uczniów oraz mobilizację do samokształcenia i samodzielnego korzystania ze źródeł we wszystkich grupach wiekowych” – czytamy wielkie oświadczenie na stronie Ministerstwa Nauki i Informatyzacji. Bardzo ciekawe stwierdzenie, zwłaszcza w obliczu zawartości książek, które mają się ukazać w Bibliotece w najbliższym czasie. Ministerstwo w trosce o rozwój intelektualny uczniów zamierza umieścić w Internecie cały dorobek... Marksa, Engelsa i Lenina. Brawo! Niezwykle pouczające dla uczniów okażą się również „Pamiętniki” Casanovy czy „Niedole cnoty” bądź „Zbrodnie miłości” markiza de Sade...

”Od determinacji Państwa Polskiego, od naszej wspólnej determinacji w dziele budowy Polskiej Biblioteki Internetowej zależeć będzie stworzenie tej unikalnej, wyjątkowej i jedynej w swoim rodzaju cyfrowej skarbnicy wiedzy i kultury narodowej” - dodają autorzy projektu. Nasza skarbnica narodowa będzie z pewnością wyjątkowa, skoro rząd zamierza dołączyć tam utwory takich „polskich autorów” jak: Honore Balzac, George Byron, Miguel Cervantes, Antoni Czechow, Rene Descartes, Fiodor Dostojewski, J.W. Goethe... Lista pisarzy zagranicznych jest długa i bogata. Twórcy obcokrajowi stanowią znaczącą część zasobów polskiej literatury. Pomysłodawcy chyba rozpędzili się aż nadto w przygotowywaniu tej jakże wyjątkowej skarbnicy narodowej.

Na koniec warto projekt PBI porównać z jednym z największych na świecie przedsięwzięć tego typu. Projekt Gutenberg, który działa w Sieci już od kilkunastu lat ma w tej chwili w swoich zasobach ponad 10 tys. książek. Polski rząd planował osiągnąć dwukrotnie większą liczbę dzieł w... rok. Pozostaje pogratulować roztropności.

Zobacz dalszy ciąg tekstu:

http://www.internetstandard.pl/news/61853.html

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.