Proces Microsoftu: jesteśmy niewinni

Producent Windows nie zgadza się z oskarżeniami stawianymi przez amerykański Departament Sprawiedliwości oraz z oświadczeniem sędziego, który uznał firmę za monopolistę na rynku systemów operacyjnych.

Microsoft w dokumentach złożonych do amerykańskiego Sądu Okręgowego stwierdził, że rządowi nie udało się wykazać, iż firma złamała prawo, nielegalnie związała przeglądarkę z systemem Windows czy zmonopolizowała rynek systemów operacyjnych.

Producent z Redmond nie zgodził się również z oświadczeniem sędziego, który uznał, że firma jest monopolistą na rynku systemów operacyjnych. "Oferowanie bardzo popularnego produktu, nie czyni z firmy monopolisty" - stwierdził Microsoft argumentując swoje stanowisko.

Obszerne akta złożone do sądu, zawierające ponad 100 stron, stanowią odpowiedź firmy na oskarżenie złożone w grudniu ub.r. przez Departament Sprawiedliwości, który stwierdził, że Microsoft naruszył amerykańskie prawa antymonopolowe na cztery sposoby. Zawarto w nich kontrargumenty na wszystkie zarzuty stawiane przez amerykański rząd. W szczególności producent Windows chciał wykazać, że rządowi nie udało się wskazać żadnych elementów, które mogłyby stanowić podstawę do oskarżenia firmy o nielegalne połączenie przeglądarki internetowej z systemem operacyjnym lub zamiar zniszczenia konkurencyjnej firmy Netscape Communications.

Przeglądarka i system operacyjny stanowią jeden produkt, argumentuje Microsoft, i prawa antymonopolowe "nie mogą uwzględniać sądowego podziału tego produktu na części i uznawania ich jako niezależne".

Kolejne argumenty dotyczą zarzutu, że firma powstrzymywała rozwój konkurencji na rynku przeglądarek przez zawiązywanie specyficznych kontraktów z operatorami usług internetowych i innymi. Zdaniem Microsoftu, rządowi nie udało się wykazać, że umowy te powstrzymały dostęp Netscape'a "do więcej niż 40-proc. wspomnianego rynku oprogramowania przeglądarek internetowych". Dotyczy to wydanego w 1998 r. orzeczenia sędziego Thomasa Penfielda Jacksona, który stwierdził, że rząd musi dowieść Microsoftowi blokowanie dostępu do rynku w co najmniej 40%, aby oskarżenia o "wyłączne umowy" były zasadne.

Microsoft nadal broni też swoich praw do restrykcji zobowiązujących producentów komputerów PC sprzedawanych z Windows, do wyświetlania odpowiednich ekranów przy uruchamianiu tych komputerów. W tej kwestii gigant z Redmond powołuje się na prawa autorskie.

Obie strony procesu spotkają się w sądzie 22 lutego i wygłoszą swoje ostateczne argumenty.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.