RIAA działa na szkodę muzyki

Ostatnie działania RIAA wcale nie wychodzą na dobre przemysłowi fonograficznemu, bo zniechęcają użytkowników do korzystania z muzyki z Sieci – wynika z badań Raymond James and Associates.

Wydarzenia
16 grudnia 2016 r.

Dnia 18 kwietnia 2016 roku upłynął termin implementacji nowych dyrektyw UE regulujących unijny system zamówień publicznych. Przepisy te zostały...

Zarejestruj się
27 stycznia 2017 r.

Warsztaty mają na celu przekazanie wiedzy na temat problemów z prawami autorskimi we współczesnych  projektach IT oraz sposobach ich...

Zarejestruj się
Efektem działań RIAA, czyli m.in. "nagonki" na użytkowników sieci P2P, jest spadek ruchu w tych sieciach. Jak oszacowała firma konsultingowa Raymond James and Associates, o 22% zmniejszyła się aktywność korzystających z sieci wymiany plików w okresie od połowy czerwca do początków sierpnia. Phil Leigh, zastępca prezesa firmy, twierdzi, że ta sytuacja może również doprowadzić do zmniejszenia zainteresowania klientów nagraniami niektórych wytwórni muzycznych.

"Okazało się, że w tym samym momencie, kiedy spadła aktywność wymiany plików w sieciach P2P, zmalała również sprzedaż płyt CD" - mówi Phil Leigh - "począwszy od 15 czerwca do 3 sierpnia, sprzedaż spadła o 9,4%."

Leigh dodał, że siedmiotygodniowe badanie rynku muzycznego może nie być wystarczająco miarodajne, nie mniej jednak przedstawione wyniki dają do myślenia.

"Zmiana modelu sprzedaży muzyki z tradycyjnych nośników (płyty) do sprzedaży plików w Internecie jest nieuchronna" - skonstatował Leigh. Tym samym firma Raymond James and Associates jest zdania, że wytwórnie muzyczne powinni wykonać pierwsze poważne kroki do zmiany kanału dystrybucyjnego. Według prognoz Leigha, jak tylko zadomowi się w Internecie przemysł muzyczny, przyjdzie czas na wytwórnie filmowe.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.