Hollande popiera prowizję dla gazet od wyszukiwarek

Lewicowy prezydent uważa, że pobieranie opłat przez gazety od wyszukiwarek, które kierują na ich strony, jest słuszne i prowadzi do bardziej sprawiedliwego podziału zysków z treści. W tej chwili koszt wyprodukowania treści ponoszą wyłącznie wydawcy, a zarabia na niej także Google.

Wydarzenia
20 stycznia 2017

Kampania Adwords stała się nieodzownym elementem strategii marketingowej większości firm. W Google po prostu trzeba być. Jak zrobić to...

Zarejestruj się
Spór toczy się od dłuższego czasu między Google , liderem na rynku wyszukiwarek, a największymi francuskimi gazetami, między innymi Le Monde i Le Figaro. Z tego względu nowe prawo bywa także nazywane "Prawem Google".

Ruch na stronach gazet jest znacznie wyższy dzięki Google, jednak wydawcy nie mają pomysłu na skuteczniejszą monetyzację tych użytkowników. Kością niezgody jest przede wszystkim agregator treści Google News, gdzie wyświetlane są tytuły i streszczenia artykułów, automatycznie zamieszczane przez roboty Google. Zdaniem wydawców wielu użytkowników poprzestaje na przejrzeniu nagłówków i nie wczytuje się w artykuły. Dzięki temu Google zarabia na cudzej treści.

Fleur Pellerin, francuska minister nowych technologii prowadzi rozmowy ze swoim niemieckim odpowiednikiem w sprawie wprowadzenia podobnego prawa i uważa, że "Europa będzie silniejsza, jeśli zmierzymy się z tym problemem zjednoczeni". Inicjatywę popiera także Aurelie Filippetti, minister kultury, która postrzega opłatę od przeglądarek jako ważne narzędzie, które przysłuży się wydawcom.

Google przeciwny nowemu prawu

Zdaniem Google France sam pomysł płacenia prowizji za linkowanie z przeglądarki na konkretną stronę jest "Zagrożeniem dla istnienia firmy", zwłaszcza, że Google przekierowuje na strony francuskich gazet miliardy zapytań dziennie. W odpowiedzi na projekt prawa zagroził, że usunie z wyników wyszukiwania wszystkie linki prowadzące do francuskich gazet. Wywołało to wściekłość Francoise’a Hollande’a, który powiedział, ze "z demokratycznie wybraną władzą nie można rozmawiać za pomocą gróźb".

Google jednak nie wyklucza współpracy z francuskim rządem. Fleur Pellerin spotkała się z przedstawicielami firmy, którzy obiecali wszelką pomoc i współpracę przy testowaniu nowych modeli zarabiania na treści. Olivier Esper, odpowiedzialny za wizerunek Google we Francji powiedział, że internet spowodował eksplozję treści, i przez jej obfitość użytkownicy są coraz mniej chętni, by za nią płacić. "Wprowadzenie tego prawa byłoby zgubne dla francuskich użytkowników, dla internetu, a w końcu dla samych wydawców." powiedział.

Brazylia powiedziała nie

Zastrzeżenia do agregatora treści mają nie tylko wydawcy w Europie. Brazylijskie Narodowe Stowarzyszenie Wydawców Gazet, zrzeszające 154 tytuły nie pojawia się w Google News. Tam również Google odmówił płacenia za publikowane nagłówki twierdząc, że dzięki Google News znacznie zwiększa się zasięg witryn.

We wrześniu 2010 roku stowarzyszenie postanowiło dać Google szansę i udostępniło swoje materiały agregatorowi. Jednak zdaniem ANJ (portugalski skrótowiec Narodowego Stowarzyszenia Wydawców) eksperyment się nie powiódł.

Od tamtej pory poza agregatorem pozostają najważniejsze portale informacyjne Brazylii, takie jak O Globo czy O Estado de Sao Paulo. Linki zniknęły wyłącznie z Google News - użytkownicy szukający informacji poprzez wyszukiwarkę nadal mogą trafić na strony gazet.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.