TVP: postęp w nowych mediach z miesiąca na miesiąc

O mocnych stronach Telewizji Polskiej w sieci ("to telewizja publiczna jest naturalnym miejscem debaty publicznej") i o słabszych ("pewne obszary będą dla mediów publicznych zawsze znacznie trudniejsze niż dla mediów komercyjnych") mówi Michał Przymusiński, zastępca dyrektora w iTVP-HD.

Był Pan pierwszym dyrektorem powołanego w 2002 r. Ośrodka Nowe Media TVP S.A. Jak od tamtego czasu zmieniło się interaktywne oblicze Telewizji Polskiej?

MP: Nie jest łatwo ocenić tak długi okres. W 2002 r. działalność TVP w Internecie dopiero raczkowała. Istniała sprawnie działająca redakcja informacji, tzw. "Wiadomości Internetowe", najlepszy w Polsce teletekst, czyli "Telegazeta" oraz bardzo mały zespół tworzący stronę główną TVP. To były skromne zasoby, mały budżet i mała rola internetu w strategii spółki. Z tamtego okresu zapamiętałem 2 rzeczy - fantastyczny zespół, który się zwijał jak w ukropie i podwajanie co roku statystyk. Dziś aż trudno uwierzyć, że w takich warunkach tyle udało się zdziałać.

Dziś internet to jeden ze strategicznych obszarów rozwoju każdego nadawcy telewizyjnego, medium o ogromnym zasięgu i coraz większych możliwościach komercyjnych. Obecnie TVP udostępnia tysiące godzin wideo na swoich stronach, istnieją 3 internetowe redakcje a obsługa takich wydarzeń jak RPA 2010 nie jest już dramatycznym wyzwaniem. Niestety minione, trudne dla TVP lata nie pozostały bez wpływu na rozwój tego obszaru. Wierzę jednak, że najtrudniejsze chwile spółka ma już za sobą.



W porównaniu z konkurencją w postaci TVN czy Polsatu, TVP najwolniej wprowadza swoje treści do sieci jeżeli chodzi o VOD. Z czego wynika to opóźnienie?

Trudno mi się zgodzić ze stwierdzeniem, że TVP najwolniej wprowadza swoje treści do sieci. Powiedziałbym tak: od wielu lat treści TVP były dostępne w internecie i cieszyły się dużym powodzeniem. Dopiero ten rok, kiedy nadawcy komercyjni zainwestowali duże środki w rozwój internetowych platform VoD spowodował, że oferta TVP jest mniej widoczna.

Prawdą jest, że w naszych działaniach można się dopatrywać pewnego konserwatyzmu. Ale to cecha wszystkich mediów publicznych - nowe obszary są eksploatowane przez nie wolniej niż przez media komercyjne.

Michał Przymusiński

zastępca dyrektora, iTVP-HD

Związany z branżą internetową przez całą swoją karierę zawodową. Z wykształcenia antropolog kultury i polonista. Kierował budową witryn HBO, Radia Zet, BBC w portalu Internetia.pl. Pierwszy dyrektor Ośrodka Nowe Media TVP odpowiedzialny za strategię obecności TVP w nowych mediach 2002-2006. Obecnie zastępca dyrektora iTVP-HD - jednostki odpowiedzialnej m.in. za nowe media i kanał TVP HD.


Podpunkt pana prezentacji, którą poprowadzi Pan podczas konferencji EntertainmentStandard 2010 brzmi: Interaktywność, a telewizja publiczna - przewaga czy przekleństwo? Co mamy przez to rozumieć?

Moją intencją jest wskazanie na to, jakie problemy napotyka nadawca publiczny wraz z rosnącą rolą interaktywności w mediach. Dla podmiotów komercyjnych każdy ruch na stronie jest pożądany, gdyż można go sprzedać. Media publiczne to jednak zupełnie inna kategoria. Standardy mediów publicznych wymagają, aby każda strona internetowa TVP znajdowała się pod adekwatnym nadzorem redakcyjnym. Dlatego pewne obszary będą dla mediów publicznych zawsze znacznie trudniejsze niż dla mediów komercyjnych.

Ale można na ten temat spojrzeć również inaczej - to telewizja publiczna jest naturalnym miejscem debaty publicznej, dlatego Web 2.0 i rosnąca rola interakcji może być dla nas korzystna.

Podstawowe pytanie: czy w ogóle opłaca się umieszczać profesjonalne programy, filmy w internecie, gdzie jak wiemy stawki za reklamę są dużo niższe niż w telewizji?

Dziś się to nie opłaca. Ale wiemy również, że w perspektywie najbliższych lat na pewno sytuacja się zmieni. Być może nowe modele biznesowe nas zaskoczą i będą związane z zupełnie innymi pojęciami niż CPM, CPC czy performance marketing. Ten rynek dopiero się tworzy, wiele zależy od edukacji odbiorcy, jeszcze więcej od umiejętności wsłuchania się w jego potrzeby.

A może do Internetu należy tworzyć tańsze, mniej profesjonalne produkcje? Przecież internauci przyzwyczajeni są do produkcji w jakości UGC ...

I tak, i nie. Myślę, że należy planować i produkować audycje niskobudżetowe do internetu. Wiemy też, że niechętnie się za nie płaci. Amatorskie produkcje często osiągają zawrotne liczby odsłon np. na YouTube, ale czy gdyby ktoś miał za ich obejrzenie zapłacić byłoby tak samo? Nic na to nie wskazuje.

A dobre produkcje bronią się na wszystkich polach - choćby Czas honoru - widać jakim zainteresowaniem internautów się cieszy.

Proszę również mieć na uwadze, że jednym z głównych założeń produkcji w telewizji publicznej jest jej wysoka jakość. To jeden z powodów wolniejszej adaptacji mediów publicznych do internetu - obniżenie jakości nie jest łatwą opcją. Nawet eksperymentowanie z takimi formami nie jest bezpieczne.

Jeżeli widz ma kojarzyć media publiczne z wysoką jakością to wszystkie elementy produkcji, od scenariusza począwszy, na realizacji zdjęć i montażu skończywszy, powinny być na wysokim poziomie. A dobre scenariusze są drogie. Widać to zresztą w internecie nie tylko polskim, ale i światowym. Amatorzy, którzy pierwsze produkcje tworzyli dla przyjemności i osiągnęli sukces. zwykle są wchłaniani przez przemysł filmowy lub telewizyjny. I nie ma w tym trendzie nic złego, godziny spędzane nad kartką papieru to katorżniczy wysiłek - pięknie o tym pisał Kapuściński - i powinny być godziwie wynagradzane.

Wydaje się, że obecnie mamy 2 półki: profesjonalną i amatorską. Przy czym tworzy się dopiero coś pomiędzy nimi, mam na myśli produkcje o budżetach znacznie poniżej telewizyjnych, ale mam nadzieję, że bliżej jakościowo tych profesjonalnych niż amatorskich. Pewnych rzeczy co prawda nigdy nie uda się zrealizować bez odpowiednich środków, ale postęp w technice efektów specjalnych działa tu na korzyść małych produkcji. Zresztą bardzo temu trendowi kibicuję, czyli dobrym scenariuszom, produkcjom bez wodotrysków i gadżetów, za to mającym coś do przekazania odbiorcy.

Jakie są najbliższe plany TVP na obecność w sieci? Jak wykorzystacie swoją multimedialną przewagę?

Wskazałbym kilka kierunków rozwoju. Z pewnością wzmocnieniu ulegnie rola informacji w ofercie internetowej TVP. Zresztą już się to dzieje - nowa strona główna TVP mocno eksponuje treści TVP Info i będzie to czynić w coraz większym stopniu.

Uruchomiliśmy serwis vod.tvp.pl, który uporządkował dostęp do naszych zasobów wideo. Zwiększyliśmy bitrate co korzystnie wpłynęło na jakość udostępnianych audycji. Trwają prace nad rozwojem CDN (content delivery network) TVP, w coraz szerszym zakresie współpracujemy z serwisami społecznościowymi.

Uruchamiamy proces "permanentnej bety" nowych produktów i poddajemy je ocenie naszych użytkowników. A ten sposób myślenia wiążemy z inną istotną dla nas zasadą - nie fetyszyzujemy przewagi konkurencyjnej, jaką jest zasięg naszej oferty telewizyjnej. Myślę, że opieranie wszystkiego na promocji antenowej i kopiowaniu treści telewizyjnych do internetu to błąd. Oferta w nowych mediach musi się bronić sama i samodzielnie budować swoją atrakcyjność. Gdyby było inaczej, żaden portal nie mógłby nawet walczyć z witryną dowolnej gazety czy radia o zasięg.

Nasze plany na najbliższą przyszłość zakładają , że postęp TVP w dziedzinie nowych mediów będzie widoczny z miesiąca na miesiąc. Proszę mi wierzyć, że doskonale zdajemy sobie sprawę, jak ważne i pilne jest to zadanie.

Michał Przymusiński będzie jednym z prelegentów na konferencji EntertainmentStandard 2010.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.