HTML5 a walka o przyszłość Internetu

Od kilku miesięcy obserwujemy bardzo wzmożoną dyskusję na temat przyszłości technologii internetowych, w tym nowej wersji HTML 5. Dyskusja ta przybiera często ostrą formę szczególnie w starciu zwolenników nadchodzącego standardu kontra zwolennicy dotychczasowych rozwiązań wykorzystujących dodatkowe wtyczki, takie jak Adobe Flash czy Microsoft Silverlight.

To wszystko podsycane jest przez firmy i organizacje zaangażowane w tworzenie nowej specyfikacji - Adobe, Apple, Google, Microsoft, Mozilla i Opera. Prace nad specyfikacją HTML 5 trwają znacznie dłużej, gdyż zostały rozpoczęte przez grupę WHATWG (Web Hypertext Application Technology Working Group) już w 2004 r. Stan obecny (lipiec 2010 r.) to wersja Draft Standard oraz szereg wstępnych implementacji w najnowszych wydaniach przeglądarek Firefox, Google Chrome i Apple Safari. Jak ocenia redaktor specyfikacji Ian Hickson (Google), finalna proponowana rekomendacja zostanie osiągnięta najprawdopodobniej w roku… 2022! Będzie to moment gdy przynajmniej dwie przeglądarki przejdą w pełni test kompatybilności z HTML5.

Co nowego w HTML5

Jeśli chodzi o nowości w HTML5 to należy wspomnieć nowe znaczniki lepiej opisujące strukturę standardowego dokumentu HTML. Znaczniki te będą pozwalały definiować takie elementy strony, jak nagłówek, treść artykułu, odtwarzacz wideo, stopka, czy pasek nawigacyjny.Przybliży nas to do stworzenia globalnej sieci semantycznej.
Jeśli chodzi o nowości to w pierwszej kolejności należy wspomnieć nowe znaczniki lepiej opisujące strukturę standardowego dokumentu HTML. Znaczniki te będą pozwalały definiować takie elementy strony, jak nagłówek, treść artykułu, odtwarzacz wideo, stopka, czy pasek nawigacyjny. Nowości te wynikają z tego, że większość obecnych stron, portali informacyjnych, blogów itd. powiela te same wzorce graficznego układu treści jednak nie zachowując tej samej struktury dokumentu. Takie podejście będzie znacznym ułatwieniem szczególnie dla mechanizmów indeksujących. Przybliży nas także do stworzenia globalnej sieci semantycznej czyli takiej, która może być "rozumiana" i interpretowana przez systemy informatyczne. Nie należy także zapominać o twórcach stron internetowych dla, których samo przygotowywanie i późniejsze utrzymanie takiej treści będzie znacznie łatwiejsze.

Kolejne ważne możliwości to nowe typy dla pól edycyjnych, takie jak typy czas, data, numer telefonu, adres URL itd. Jest to szczególnie istotne przy tworzeniu formularzy internetowych i walidacji danych po stronie przeglądarki. Dotychczas prawidłowa obsługa tych pól wymagała dodatkowych skryptów, czy też tworzenia kodu sprawdzającego poprawność od nowa. Teraz mechanizmy te będą wbudowane w przeglądarkę i użytkownik wpisujący np. numer telefonu w polu edycyjnym oznaczonym typem "tel" będzie musiał wprowadzić wartość spełniającą odpowiednią regułę walidacji.

Sporymi problemami poprzedniej specyfikacji, które stara się naprawić HTML5 były nieścisłości w opisie niektórych jej elementów. Szybko doprowadziło to do sytuacji, w której różne przeglądarki różnie wyświetlały zawartość stron. Oczywiście nie oznacza to, że uściślenie rozwiąże wszystkie tego typu problemy, gdyż przy dość sporym zróżnicowaniu rynku przeglądarek nadal będą istniały różnice w ich implementacjach.

Jak ocenia redaktor specyfikacji HTML5 Ian Hickson (Google), finalna proponowana rekomendacja zostanie osiągnięta najprawdopodobniej w roku. 2022! Będzie to moment gdy przynajmniej dwie przeglądarki przejdą w pełni test kompatybilności z HTML5.
Przykładem jest kwestia standardowego kodeka gdzie specyfikacja HTML5 niestety pozostawia pełną dowolność. W tym przypadku kodek to specjalny mechanizm pozwalający na odczytywanie treści wideo odpowiednio skompresowanej i przetworzonej do publikacji w sieci. Z jednej strony proponowany był kodek H.264 jednak propozycja ta została odrzucona przez twórców Firefox'a i Opery gdyż koszty licencji byłyby zbyt wysokie, a rozwiązanie to nie jest w pełni otwarte. Z drugiej strony propozycja zawarcia w specyfikacji otwartego kodeka Theora nie przypadło do gustu innym producentom przeglądarek, w szczególności Apple, która argumentowała to obawą przed ukrytymi patentami jakie może naruszać ten kodek. Dodatkowo sama jest właścicielem patentów wchodzących w skład kodeka H.264 i pewnie w ten sposób broniła swoich interesów.

W tym przypadku dyskusja między członkami grupy WHATWG była bardzo gorąca. Ostatecznie w 2009 r. ustalono wprowadzenie znacznika wideo bez zdefiniowanego kodeka, pozostawiając decyzję producentom przeglądarek. Niedawno jednak temat ten powrócił tym razem za sprawą Google, która otworzyła własny kodek VP8 w ramach projektu WebM. Wcześniej był on własnością firmy On2 przejętej przez Google na początku 2010 r. W tym przypadku większość producentów zgodziła się go wprowadzić w przeglądarkach. Jedynie Apple jest sceptyczny tym razem argumentując to brakiem optymalizacji tego kodeka pod kątem urządzeń, takich jak iPhone czy iPad.

Zapraszamy na serwis Computerworld dla programistów poświęcony narzędziom programistycznym, tworzeniu oprogramowania i jego jakości.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.