Onet.pl: To będzie rok VOD

xray hand

Jakie zmiany przyniósł ubiegły rok w Grupie Onet.pl, jak portale mogą współpracować z Facebookiem i dlaczego warto inwestować w serwisy Video on Demand? Rozmowa z Łukaszem Wejchertem, prezesem zarządu Grupy Onet.pl SA.

Oto (niewielkie) wprowadzenie do wywiadu z Łukaszem Wejchertem:

- Onet.pl: lekki spadek przychodów i rekordowy zysk

- Polska na liście Facebooka

- Onet.pl wszedł na rynek VOD

Wywiad pochodzi z raportu: "Internet 2k10"

Onet.pl: To będzie rok VOD

Artur Małek: Jaki był rok 2009 dla Onetu?

Łukasz Wejchert: Nasze przychody w tym okresie delikatnie wzrosły, o jeden procent. W ubiegłym roku, gdy zauważyliśmy, że rynek jest w słabej kondycji, a konkurencja zwalnia tempo - zmniejsza swoje budżety reklamowe, zmniejsza inwestycje w nowe projekty - postanowiliśmy zrobić wszystko odwrotnie. Oczywiście w ciągu roku były jakieś redukcje, ale de facto mocno zainwestowaliśmy w produkt. Nie chcemy się rozdrabniać, dlatego zainwestowaliśmy w nasze najsilniejsze obszary, czyli w Onet, Sympatię i Zumi. Zwiększyliśmy też nasze wydatki reklamowe, aby wzmocnić siłę marki na rynku. Zainwestowaliśmy w OnetVOD, które wystartowało w lutym 2010, i to jest naprawdę olbrzymi projekt, który pochłonął duże inwestycje. Nie wolno też zapominać, że zainwestowaliśmy 70 mln zł w nową serwerownię w strefie ekonomicznej w Krakowie. Wzmocniło to od strony technologicznej nasze produkty i miało też wpływ finansowy, bo w obszarze technologiczym korzysta się z różnych przywilejów podatkowych. Inwestowaliśmy w zespół. W ciągu roku redukcje były niewielkie, a pod koniec dużo ponad kilkadziesiąt osób zatrudniliśmy w sprzedaży.

Mimo to, nie obyło się u was bez redukcji. Marek Soból, Michał Bonarowski...
W ubiegłym roku, gdy zauważyliśmy, że rynek jest w słabej kondycji, a konkurencja zwalnia tempo, my postanowiliśmy zrobić wszystko odwrotnie.


No tak, ale z całym szacunkiem dla tych osobowości, gdy patrzymy na firmę, która ma 800 osób i mówimy o odejściu kilku pracowników, a potem zatrudnieniu 80, to i tak head-count jest dodatni. To normalna rotacja. Kto zatem zastąpił te osoby? Teraz w portalu mamy nieco inną strukturę. Jest dyrektor departamentu portalu, Jarek Grabowski, i dyrektor wydawniczy, który zarządza stroną główną, czyli Marek Dziewięcki. Nie ma stanowiska redaktora naczelnego, którym był Michał Bonarowski. Kompletnie nowa struktura została także wprowadzona w sprzedaży.





Czy widać już efekty tych zmian?


Widać już w tym kwartale. Rynek rośnie o 13-14%, a my jako lider rośniemy dwa razy szybciej. Zazwyczaj jest tak, że podmioty rosną razem z rynkiem, ewentualnie kilka punktów procentowych mniej lub kilka więcej.



Facebook coraz silniej zaznacza swoją pozycję w naszym kraju. Z pewnością zmienia to sposób, w jaki użytkownicy korzystają z portali. Jak wy reagujecie na ten trend?


A jak portale zareagowały na ekosystem stworzony przez Google? Zmieniły się. Wpisały się w nowy sposób korzystania z internetu. Kiedyś portale miały własne wyszukiwarki, miały ambicję, żeby tworzyć własne wyszukiwarki. Przecież kilka lat temu 40-50% ruchu na Onecie generowały wyszukiwarka i katalog. Teraz idziemy mocno w kontent. Jeżeli chodzi o Facebooka, to wpisujemy się w ten system. Facebook sam nie dostarcza treści, dlatego patrząc z tej perspektywy, nasz główny biznes jest wciąż zdrowy, a patrząc po wynikach oglądalności, wciąż atrakcyjny. Ludzie wciąż szukają dobrych informacji, nadal szukają dobrej rozrywki, a jeżeli taką znajdą, to się nią podzielą na Facebooku. Czyli nie macie zamiaru konkurować z Facebookiem? Są różne kategorie podmiotów na rynku. My nie jesteśmy konkurencją.



Ale macie własne serwisy społecznościowe. Jak np. uruchomiony pod koniec ubiegłego roku Ludzie Onetu.


No tak, w porównaniu z Facebookiem to marginalna sprawa, ale mechanizm LudzieOnet wykorzystujemy w serwisach tematycznych, których mamy kilkadziesiąt. Poza tym w społecznościach Onetujest randkowa Sympatia.pl z ponad trzema milionami kont. Czy Facebook sprawi, że ludzie nagle przestaną randkować? Mamy też i inne silne społecznościowe miejsca, jak blogi. Chcemy wyrzucić nasz kontent na zewnątrz, dlatego Sympatia tworzy swoje kluby na Facebooku. Chcemy zachęcać ludzi z Facebooka, żeby do nas przychodzili. To jest swoista wymiana.

I to się udaje?

Trzeba pamiętać, że na jesieni ubiegłego roku jeszcze połowy polskich użytkowników Facebooka tam nie było, to "młody", w sensie masowej popularności w Polsce, serwis i trudno w perspektywie jednego miesiąca czy dwóch powiedzieć, że to się udaje.

Aktualizacja: 28 czerwca 2010 10:25
Tekst uzupełniłem o wywiad wideo z Łukaszem Wejchertem.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.