Rebelianci dołączą do PBI?

Niewykluczone, że podmioty, które wyraziły chęć stworzenia konkurencyjnego do Megapanelu badania staną się częścią PBI. Czy zapowiedź powstania nowego standardu była tylko straszakiem na PBI?

Sporo ostatnio pisaliśmy o zmianach w Megapanelu, rebeliantach i konsultantach. Pewnie niektórzy mają już tematu serdecznie dość lub ewentualnie przestali łapać o co w tym wszystkim chodzi.

Wydaje się, że oto nadszedł przełomowy punkt w historii pt. "dwa standardy badań w jednej sieci". Jak się dowiedziałem, niektóre firmy z grupy rebeliantów przystąpiły do rozmów z PBI. Znalazły się one wśród 20. podmiotów chętnych do objęcia udziałów w spółce.

Chodzi tu o takie spółki "rebelianckie" jak GG Network, Redefine i Axel Springer. Jak to możliwe, że podmioty, które jeszcze niedawno twierdziły, że "PBI chce zachować władzę nad badaniem" i "niechętne jest jakikolwiek zmianom" teraz potencjalnie mogą stać się częścią tej spółki?

- Nasza inicjatywa powstała, aby stworzyć dobre badanie, czyli takie bez wad Megapanelu. Rozmowy z PBI się w ten cel wpisują - mówi Krzysztof Łada, dyrektor biura reklamy w GG Network S.A. Według Łady sukcesem inicjatywy "rebeliantów" nie musi być wcale stworzenie drugiego, konkurencyjnego do Megapanelu badania. Sukcesem może być też dogadanie się z PBI.

- "Chcemy mieć realny wpływ na formułę badania" - mówi Jacek Makowski, dyrektor biura reklamy prasy codziennej w Axel Springer. - "Rozmowy z PBI trwają i trudno powiedzieć, jak się potoczą. Póki co wymieniliśmy informacje wstępne."

"Konkrety padły, ale bez żadnych wiążących deklaracji - dodaje Łada.



Czy powstanie drugie badanie? Jak potwierdzają przedstawiciele rebeliantów, rozmowy z PBI nie opróźniają prac nad powstaniem nowego badania. - Jesteśmy na etapie rozmów ofertowych z firmami badawczymi. Jest duża wola konkurentów Gemiusa, żeby poprzez nasze badanie wejść na polski rynek. Zainteresowany jest oczywiście także Gemius. Niesłabnąca jest i determinacja z naszej strony - mówi Łada.

Jako że PBI chce zakończyć proces poszerzania spółki o nowe podmioty do końca czerwca, już wkrótce stanie się jasne, czy strony się dogadają. Dowiedziałem się nieoficjalnie, że przystąpieniem do PBI nie jest zainteresowana Nasza-Klasa, będąca jednym z inicjatorów powstania konkurencyjnego badania.

Jak oceniają eksperci, stworzenie kolejnego badania będzie miało negatywny wpływ na rozwój branży interaktywnej w Polsce. A przynajmniej przez jakiś czas, zanim za jednym z badań opowiedzą się reklamodawcy. - "Nie możemy patrzeć tylko na własne podwórko, bo żeby badanie było standardem na rynku, musi uwzględniać duża liczbę graczy, a duża część budżetów reklamowych przechodzi właśnie przez portale" - mówi Łada.

Co na to PBI?

Mamy dwie drogi: drugie badanie lub porozumienie i udział w PBI. Rebelianci nie podejmują się oceny, który z tych scenariuszy jest bardziej prawdopodobny. Zapewniają tylko, że zapowiedź konkurencyjnego badania, to nie jest karta przetargowa w rozmowach z PBI.

Nie zgada się z tym poglądem Radosław Kucko, członek rady badania w PBI z ramienia Interii. Co więcej, według niego, to dobrze, że powstała inicjatywa. - Ja bardzo cieszę się, że tak się dzieje. Już dawno mieliśmy w planach wprowadzenie zmian w Megapanelu, ale powstanie opozycji okazało się elementem motywującym.

Zatem czy rebelianci wejdą w skład PBI? - Od samego początku zakładaliśmy, że tak się skończy cała sprawa. Twierdzono, że można zrobić takie badanie mniejszym kosztem, a to nie jest prosta sprawa - mówi Kucko. Według niego wiele postulatów rebeliantów opierało się na braku wiedzy. - "Opozycja domagała się danych dziennych, ale to oznaczałoby, że w takim badaniu znajdzie się tylko siedem procent wszystkich polskich witryn. Wynika to z faktu, że aby witryna nieaudytowana znalazła się w badaniu, musi na nią wejść 45 panelistów w okresie miesiąca. O ile uzbieranie tylu użytkowników dla małej witryny jest wykonalne w miesiąc, to już nie koniecznie można zebrać taką publiczność w ciągu jednego dnia." Podobnie ma się sytuacja z pomiarem streamingu. - "Padały pomysły, żeby podpinać w witrynach kody mierzące oglądalność wideo czy radia, ale nie każda witryna jest na równym poziomie rozwoju technologicznego i nie na każdej zdałoby to egzamin. Dlatego właśnie chcemy sposób pomiaru streamingu maksymalnie uprościć" - mówi Kucko.



"To czy strony się dogadają, wcale nie jest przesądzone"
- ocenia prosząca o anonimowość osoba ze środowiska rebeliantów - "Wiele podmiotów odpowiedziało na wezwanie PBI, ale inicjatywa robi swoje i jak w pokerze, w pewnym momencie podmioty te powiedzą sprawdzam. I wtedy PBI musi pokazać, że ich oferta jest poważna."

Już wkrótce dowiemy się czy do grona firm tworzących PBI wejdą inicjatorzy nowego badania i jak to wpłynie na losy konkurencyjnej inicjatywy.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.