Twórcy napisy.org bez zarzutów?

xray hand

Prokuratura nie może przedstawić zarzutów tłumaczom list dialogowych do filmów, twórcom słynnego serwisu napisy.org - donosi gazeta.pl. Trwające już trzy lata śledztwo ma zmierzać ku umorzeniu.

Polecamy:



W polskim Internecie działają inne serwisy z napisami, dla których decyzja prokuratury w sprawie napisów.org również może mieć duże znaczenie.

Hatak.plKliknij, aby powiększyćHatak.pl

Napisy24.plKliknij, aby powiększyćNapisy24.pl
Jak informuje Gazeta.pl, prokuratura w Zabrzu, w której toczy się śledztwo w sprawie serwisu z tłumaczeniami, dysponuje już rezultatami analizy niemieckiego serwera, na którym działały napisy.org. Na serwerze odnaleziono 5 tys. plików z napisami, jednak nie można ustalić, kto był ich autorem.

Zgodnie z przepisami prawa telekomunikacyjnego, maksymalny czas przez jaki operator telekomunikacyjny jest zobowiązany do przechowywania danych umożliwiających identyfikację internauty (np. IP ich komputerów) wynosi 2 lata.

Prokuratura ma w zasadzie związane ręce - pliki z serwera mają co najmniej trzy lata (śledztwo trwa od prawie trzech lat). Nie znając tożsamości autorów, nie można postawić im żadnych zarzutów...

Fakty a spekulacje

Poprosiliśmy o komentarz Bartłomieja Wituckiego, rzecznika Business Software Alliance. Prawnik nie chce komentować doniesień gazety.pl dopóki nie zostanie wydane oficjalne oświadczenie prokuratury w tej sprawie.

Mówi za to: "W artykule gazety nie ma opinii żadnego prawnika. A przecież gdyby spojrzeć w ustawę o prawie autorskim, to nie ma najmniejszych wątpliwości, że sporządzić opracowanie, czyli tłumaczenie (tłumaczenie jest opracowaniem) można, ale nie można z niego korzystać bez zgody uprawnionego podmiotu."

To odpowiedź na zawarte w tekście gazety informacje, że śledczy z prokuratury dysponują ekspertyzą biegłego, z której wynika, że tłumaczenie filmów ze słuchu nie narusza prawa autorskiego.

"Jeśli prokuratura to [śledztwo - red.] umorzy, to wtedy chętnie się wypowiem, bo będzie co komentować" - kontynuuje Witucki. "W tej chwili traktuję to jako sensację - nie znamy opinii, decyzji, w tej chwili są to jakieś przypuszczenia i dywagacje".

Wątpliwości prawnika są uzasadnione - w gazecie "Głos Zabrza i Rudy Śląskiej", która również informowała o sprawie, przytoczono wypowiedź Macieja Załoga, prowadzącego śledztwo prokuratorskie. Wg niego w opinii biegłego nie poruszona została kwestia legalności dokonywania tłumaczeń.

Jak doszło do zamknięcia napisów.org

W maju 2007 r. funkcjonariusze Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej KWP w Katowicach, przy współpracy przedstawicieli Fundacji Ochrony Twórczości Audiowizualnej, zatrzymali kilka osób związanych z serwisem napisy.org udostępniającym pliki tekstowe z napisami do filmów.

Akcja była wymierzona "przeciwko osobom zajmującym się nielegalnym rozpowszechnianiem tłumaczeń do pirackich filmów". W gronie tym znalazł się handlowiec z Zabrza - administrator strony, dwaj studenci z Bielska-Białej, kierowca ciężarówki z Jastrzębia i mieszkaniec Krakowa.

Śledztwo w ich sprawie prowadziła zabrzańska prokuratura - zdaniem prokuratorów wymienione osoby tłumacząc ścieżki dźwiękowe filmów bez zgody dystrybutorów tych filmów naruszyły prawo autorskie.

Po dwóch latach śledztwa okazało się, że jego rezultaty będą raczej mizerne - prokuraturze nie udało się zebrać jednoznacznych dowodów wskazujących, że osoby tłumaczące napisy do filmów łamały w ten sposób przepisy.

Ostateczna decyzja w sprawie oficjalnego przedstawienia zarzutów i dalszych losów serwisu została wówczas uzależniona od analizy niemieckiego serwera, na którym działały napisy.org.

Kontrowersje i emocje

Sprawa zamknięcia serwisu napisy.org wywołała ogromne poruszenie wśród użytkowników Sieci. Świadczy o tym skala dyskusji, toczących się na łamach internetowych portali (w tym również PCWorld.pl) jak i tytuł internetowego wydarzenia roku 2007, przyznany w głosowaniu internautów.

Tłumacze-hobbyści zaangażowani w działalność innych serwisów z listami dialogowymi w reakcji na zamknięcie "napisów" wystosowali nawet list otwarty, w którym podkreślili, że nie zarabiają na tłumaczeniach, wykonując je "we własnym wolnym czasie, w ramach własnych ambicji i w imię szeroko pojętej publicznej pomocy."

Policjantom z KWP w Katowicach za zamknięcie serwisu Koalicja Antypiracka przyznała w 2007 r. Złote Blachy (wyróżnienia za szczególne osiągnięcia w zwalczaniu przestępczości intelektualnej).

Aktualizacja: 29 kwietnia 2010 12:20
Do treści informacji dodaliśmy wypowiedź Bartłomieja Wituckiego, rzecznika Business Software Alliance.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.