Czy dostawcy internetu będą musieli kontrolować treści?

Od blisko 2 lat trwają negocjacje dotyczące uzgodnienia nowych przepisów prawnych i środków technicznych, które ograniczyłyby naruszenia praw autorskich m.in. w internecie. Są one prowadzone w ramach tzw. porozumienia ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) przez przedstawicieli 10 państw. Rozmowy te są objęte tajemnicą - ACTA nie publikuje informacji na ich temat, ani projektów przygotowywanych dokumentów. Pojawiają się jednak przecieki...

Ostatnio IDG News Service uzyskał dostęp do najnowszej kopii poufnego projektu rozdziału porozumienia dotyczącego internetu. Wynika z niego, że dostawcy usług internetowych ISP mogą stać się prawnie odpowiedzialni za dopuszczenie do nielegalnej wymiany plików chronionych prawami autorskimi. Najnowsza propozycja przewiduje wprowadzenie cywilnoprawnej odpowiedzialności operatorów ISP za nielegalne udostępnianie lub ściąganie prawnie chronionych treści w ich sieciach.

Według projektu, by uniknąć procesów o odszkodowania wytaczanych przez firmy medialne, ISP będzie musiał udowodnić, że podjął odpowiednie działania by uniemożliwić nielegalną dystrybucję treści naruszających prawa autorskie. W tekście znajduje się przykład takich działań. Jest to np. "polityka odcinania dostępu do łącza użytkowników, którzy uporczywie naruszają zasady".

Tego typu mechanizm został wprowadzony we Francji w ub. roku wywołując dużo kontrowersji. Jest to prawo określane jako "Three Strikes" (trzy uderzenia), które wymaga by ISP przesłał dwa ostrzeżenia o niezgodnej z prawem aktywności użytkownika zanim nastąpi blokada dostępu.

Wiadomo, że inne kraje europejskie rozważają wprowadzenie podobnych rozwiązań. Ale jednocześnie, obowiązujące obecnie w UE prawo wyklucza odpowiedzialność ISP za treści zawarte w przesyłanych w jego sieci wiadomości lub plików. Mimo to, przedstawiciele Komisji Europejskiej biorący udział w negocjacjach ACTA twierdzą, że projekt nowych regulacji nie jest sprzeczny z obowiązującym w UE prawem. "Europejski system jest elastyczny. Poszczególne kraje będą mogły wprowadzić własne rozwiązania prawne lub też techniczne" mówi anonimowy przedstawiciel Komisji. Dlatego też wprowadzony we Francji mechanizm nie stanie się obowiązujący dla wszystkich krajów UE nawet po wprowadzeniu w życie uzgodnień ACTA.

Przyznaje on jednocześnie, że brak jawności w negocjacjach ACTA budzi zastrzeżenia ze strony niektórych członków Komisji. "To, że tekst projektowanych porozumień nie jest publicznie dostępny wywołuje różne podejrzenia. Obecnie w Komisji trwają wewnętrzne dyskusje na ten temat", ale decyzja o ew. upublicznieniu dokumentów nie zależy tylko od Brukseli - wymaga zgody innych stron ACTA.

Z innych przecieków wynika, że na ostatnim spotkaniu ACTA, które odbyło się pod koniec stycznia, nie udało się uzgodnić żadnych modyfikacji rozdziału dotyczącego internetu w porównaniu do projektu zaproponowanego przez USA na jesieni 2009.

Reakcja na przecieki
Przecieki dotyczące tajnych negocjacji ACTA spowodowały reakcję Petera Hustinxa, który pełni w Unii funkcję EDPS (European Data Protection Supervisor). Wydał on oświadczenie mówiące m.in., że "Prawo do ochrony własności intelektualnych jest ważne i musi być przestrzegane, ale nie może ono stać ponad fundamentalnymi prawami dotyczącymi prywatności i ochrony danych osobistych". Jednocześnie Peter Hustinx skrytykował UE, że negocjacje z ACTA są prowadzone bez konsultowania z nim treści ew. porozumienia, które budzi wątpliwości dotyczące przestrzegania podstawowych praw jednostki.


Kolejna runda negocjacji odbędzie się w kwietniu na spotkaniu ACTA w Nowej Zelandii.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.