iPad, czy Kindle uratują książki i gazety?

Wydawcy patrzą z nadzieją na iPada, wzorowany na iPhonie tablet, który Steve Jobs zademonstrował publicznie pod koniec stycznia br.

Nowe urządzenie Apple z 9,7-calowym ekranem dotykowym trafi do sprzedaży w marcu. Będzie kosztować od 499 USD do 799 USD - zależnie od wielkości pamięci oraz możliwości łączenia z sieciami bezprzewodowymi i komórkowymi. Już w dniu premiery zyskało sobie jednak zarówno liczne grono gorących wielbicieli, jak i zagorzałych przeciwników. Miłośnicy zabawek Apple zachwycają się urodą i ergonomicznością, czekając niecierpliwie na możliwość zainstalowania wybranych programów spośród 140 tys. dostępnych dziś w AppStore, uzupełnionych o nowe programy dedykowane na iPada.

Krytycy wskazują na powielanie pomysłów z iPhone’a, brak jednoczesnej obsługi kilku aplikacji, brak obsługi Flasha i formatu .pdf, brak złącza HDMI, które pozwoliłoby podłączyć iPada do dużego ekranu, a przede wszystkim zastanawiają się, do czego i komu może się przydać urządzenie będące czymś pośrednim między smartfonem a netbookiem. iPad nie jest oczywiście pierwszym tabletem, który pojawił się na rynku. Tego urządzenia z dotykowym ekranem próbują zaistnieć na rynku od co najmniej dekady. To zresztą jeden z argumentów krytyków iPada, z politowaniem wyrażających się o innowacyjności jego twórców i nie wróżących sukcesu nowemu produktowi Apple.

Steve Jobs nie zaprezentował iPada jako urządzenia przeznaczonego głównie do czytania elektronicznych książek. Media na całym świecie zaczęły się jednak zastanawiać, czy urządzenie to może zagrozić dominacji Amazon.com i jego czytników Kindle i Kindle DX na rynku e-booków i czy pojawienie się nowego urządzenia zrewolucjonizuje rynek prasy i książek? Podczas premiery iPada jego producent ogłosił bowiem zawarcie umowy z pięcioma wielkimi wydawnictwami - Penguin, Harper Collins, Simon & Schuster, Macmillan i Hachette - których tytuły pojawią się w iBookStore, nowym sklepie Apple. Choć ten nie jest jeszcze otwarty, wiadomo już, że e-książki będę w nim kosztować od 8 USD do 15 USD, a ich cena zależna będzie od wydawców.

Apple ma pobierać 30% prowizji od ceny detalicznej, czyli mniej niż dziś pobiera Amazon.com, który zmuszał wydawców przez wiele lat do trzymania się ceny ustalonej sztywno na poziomie 9,99 USD. Wskutek tego ci mogli liczyć na nie więcej niż 5 USD od każdej e-książki (ostatnio Macmillan zmusił Amazon.com do podwyższenia ceny). Trudno powiedzieć, czy była to wyłącznie kwestia polityki cenowej, czy może niewielkich możliwości czarno-białych czytników dedykowanych elektronicznym książkom, ale sprzedaż e-książek rosła w niewielkim tempie.

Amazon.com nie podawał nigdy wielkości sprzedaży urządzeń, ale szacuje się, że w ciągu ostatniego roku sprzedał ich nie więcej niż milion. Przychody ze sprzedaży e-książek nie przekroczyły nigdy 1% przychodów tej największej księgarni internetowej. Analitycy rynku zyskali przekonanie, że może się on rozwinąć tylko wówczas, gdy książka elektroniczna - będąca w końcu najpośledniejszą formą książki - będzie sprzedawana za kilka dolarów, a cena samego czytnika spadnie poniżej 100 USD. Nikt nie przewidywał jednak, że Apple wypuści iPada. W reakcji na to Amazon.com kupił firmę Touchco - producenta e-papieru.

Czy iPad odniesie sukces? Czytaj na stronach Computerworld.pl.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.