Rosyjska milicja mówi "dość". W Internecie

Gdy kilka dni temu major Aleksiej Dymowski opublikował w serwisie YouTube film, w którym oskarżył swoich przełożonych o korupcję, nikt nie przypuszczał, że poprą go inni oficerowie rosyjskiej milicji.

Przypomnijmy - Aleksiej Dymowski, zamieścił w serwisie YouTube i na swoim blogu apel do premiera Putina, w którym informował o korupcji wśród dowódców milicji i niepotrzebnym narażaniu życia podwładnych. Film obejrzało już ponad milion osób, a konsekwencje wystąpienia Dymowskiego, nagłośnionego przez prasę, nie były trudne do przewidzenia. Został zwolniony z pracy, spotkał się też z szykanami, a w obawie o bezpieczeństwo rodziny zdecydował się przeprowadzić z Nowosybirska do Moskwy.

Historia ma dalszy ciąg, bowiem na podobny krok co Dymowski, zdecydowali się inni oficerowie. W swoich wystąpieniach mówią o łapówkach, fabrykowaniu dowodów przeciwko niewinnym ludziom i innych nieprawidłowościach w rosyjskiej milicji.

W jednym z zamieszczonych w Internecie filmów można usłyszeć o przypadku skazania na karę dożywotniego więzienia dwóch niewinnych osób, którym zarzucono podpalenie (w wyniku czego śmierć poniosło 25 osób). Opowiadają o nim major Michaił Jewsejew oraz były zastępca prokuratora Grigorij Czekalin.

Dymowski twierdził, że jednym z powodów decyzji o zamieszczeniu krytycznego nagrania w Internecie był dekret ministra Spraw Wewnętrznych, mówiący o konieczności wykrywania większej liczby przestępstw. Milicjanci zmuszani do wykazywania się przed przełożonymi większą wykrywalnością przestępstw fabrykują dowody i oskarżają niewinnych ludzi.

W ocenie Aleksieja Muchtina, analityka politycznego, którego cytuje Yahoo.com, cała sprawa wygląda na robotę milicyjnych służb PR. Jego zdaniem, choć w swojej wypowiedzi Dymowski nie mówi o niczym, czego nie wiedziałaby opinia publiczna, to spowodował on nagłośnioną w mediach reakcję ministra i wszczęcie śledztwa.

Pojawiły się też głosy, że zamieszczenie filmów na YouTube jest być może celową akcją, mającą odwrócić uwagę od afer z udziałem milicjantów. Przykładem takiego incydentu jest kwietniowe wydarzenie zarejestrowane kamerą przemysłową, na którym widać jak w jednym z supermarketów pijany milicjant strzela do ludzi. Zginęły wówczas trzy osoby, a rannych zostało siedem.

źródło: Yahoo.com

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.