Ruper Murdoch po raz kolejny zaskoczył branżę internetową swoim niekonwencjonalnym podejściem do robienia biznesu w sieci. Szef News Corporation stwierdził, że jak tylko serwisy informacyjne koncernu zaczną działać w modelu płatnym (co Murdoch zapowiedział w sierpniu tego roku), usunie je z indeksu Google.
"Co nam z tego, że ktoś okazjonalnie odwiedzi naszą stronę?" - mówi Murdoch, który chce, aby użytkownicy wchodzili na strony jego tytułów internetowych bezpośrednio. Murdoch nie traktuje osób korzystających z wyszukiwarki jako swoich przyszłych klientów. "Nie wiemy kim oni są, skąd są i z pewnością nie stają się oni lojalnymi czytelnikami." Według Murdocha ludzie poszukujący wiadomości przez wyszukiwarkę dostają 15-20 linijek tekstu i klikają na najbardziej interesujący tekst - "Ask, Google czy Microsoft nie budują lojalności".
Odporność na wykluczenie
Wiadomo, że gazety News Corp. mają rzeszę lojalnych czytelników. Pozostaje pytanie: czy wersje internetowe tytułów jak "The Sun", "The Times", "The New York Post", "Wall Street Journal" nie potrzebują "przypadkowego" ruchu z Google?
Źródło: World Economic Forum Okazuje się, że wypadnięcie z Google dla tak potężnego koncernu jak News Corp. wcale nie musi być tragedią. - "W przypadku dużych tytułów udział ruchu z Google może być nieco mniejszy w porównaniu z innymi witrynami (ze względu na lojalnych użytkowników i wolumen wejść bezpośrednich - np. z subskrypcji) ale na pewno jest to ilość, której strata będzie odczuwalna dla każdego właściciela serwisu" - mówi Maciej Gałecki - CEO Bluerank, podkreślając, że to Google generuje większość ruchu zarówno na małych jak i dużych serwisach. - "Kością niezgody jest tu przede wszystkim usługa Google News, która agreguje treści i prezentuje wybrane informacje (wiadomości) w skrócie, co powoduje zmniejszenie chęci przejścia internauty na stronę wydawcy."
Odporność większych graczy na uzależnienie od Google może potwierdzać przypadek Rp.pl, gdzie tylko 20 proc. ruchu pochodzi z popularnej wyszukiwarki. Jednocześnie Michał Prysłopski, Dyrektor Online w Rp.pl, uważa, że Murdoch mocno przecenia wagę tradycyjnych marek prasowych we współczesnym świecie. - "Rolę dostarczycieli bieżących informacji przejęły telewizje a opinie i analizy można przeczytać na blogach czy innych internetowych przedsięwzięciach. A już zupełnie kuriozalne jest dla mnie stawianie wyszukiwarki Google jako głównego przeciwnika. To tak jakby u nas wydawcy prasy papierowej chcieli likwidacji "Ruchu" - mówi Michał Prysłopski - "Można się oczywiście spierać o model współpracy czy stawki, ale Google jest głównym kolporterem treści w internecie. Szkodnikami są raczej inni wydawcy internetowi kopiujący treści bez płacenia licencji. Na szczęście na naszym rynku Infor przetarł szlak do likwidowania tego typu podmiotów."
Blef, ale wykonalny
Jak estymuje firma badawcza Hitwise, ruch na flagowym okręcie News Corp. - The Wall Street Journal, tylko w 1/4 generowany jest przez Google. Jak szacuje na tej podstawie Businessinsider.com, gdyby WSJ.com zniknął z Google, pozbawiłby się tylko od 10-15 proc. przychodów z reklamy.
- "Podejrzewam, że wypowiedź Ruperta Murdocha była poprzedzona licznymi badaniami jakie News Corporation przeprowadziło na użytkownikach swoich serwisów i wyniki tych badań pozwalają sądzić NC, że duża część użytkowników zaakceptuje model płacenia za konten't - mówi Jan Jaworowski, Dyrektor Centrum Internetu, Badań i Rozwoju, Pełnomocnik Zarządu ds. Internetu w INFOR PL.
Według Jaworowskiego News Corporation przetestuje wycofanie treści z Google na jednym z tytułów i w zależności od wyników testu podejmie dalsze działania. Jaworowski nie wyklucza również, że jest to blef R. Murdocha w jakiejś grze z Google. - "Ponad 60 % przychodów generowanych przez serwisy grupy kapitałowej INFOR PL są to przychody z opłat za płatne serwisy. Nie planujemy usunięcia naszych serwisów z Google".
"Usunie"... to nadinterpretacja. Może natomiast zablokować do nich dostęp - wtedy roboty wyszukiwarek nie będą indeksować tej zawartości. Zanim wszystkie strony serwisów informacyjnych News Corp., znikną np. z Google... minie dużo czasu, ale... tak - jest to jak najbardziej możliwe z technicznego punktu widzenia" -mówi Maciej Gałecki - CEO Bluerank.
Możliwość usunięcia serwisów News Corp. z wyszukiwarki potwierdził także rzecznik Google, bezpardonowo oświadczając - "Jedyne co Murdoch musi zrobić, to nam o tym powiedzieć. My zajmiemy się resztą."
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Powtórzę, bo nigdy za mało. Murdok jest idyjotą. Za kilka lat podmioty skłonne zapłacić za informację, skłonne będą zapłacić za niedostarczanie informacji, za niedostarczanie informacji, którą uznały wcześniej za pożądaną. Murdok usiłuje powrócić do idei internetu jako mallu podzielonego płatne supermarkety. Nie te lata. Informacji jest jak siarki. Teraz będzie się płacić za nieczytanie informacji, które uznałem za ważne ale się pomyliłem, czytanie tych drugich za mnie i robienie wyciągów, rekomendowanie żródeł, o których nie słyszałem nawet. Zapłaci za to J.SmithsCo ale nie John Smiths. "Tylko" 20% ruchu z Googla i tylko 15% przychodu z reklamy... we łbach się poprzewracało.
hmm z jednej strony popieram. google staje sie coraz bardziej niebezpieczne.. wie o nas za duzo.. a drugiej strony... ciezko znalezc cos dobrego w zamian.. w sumie ask.com w jakims tam stopniu dobrze dziala... jednakze ciutke za malo jeszcze ma tresci...
Nie cenię robienia hiper biznesów przez pana mardocha ale jego ekipa mało i rzadko (na tle innych) myliła się w biznesie. A więc idealiści poprawni politycznie znowu nie mają racji - tani, "darmowi" i mniejsi przegrywają szybciej mimo szarpania się i poświecania, i mimo jakichśtam odroczonych wyjątków.
Być może to ma sens. Wystarczy poużywać polskich portali. Masa kretyńskich komentarzy, które w miarę normalnego człowieka odrzucają, a właściciele serwisów najwyraźniej nie mają nic przeciwko, poza tym nieoptymalna z punktu widzenia użytkownika organizacja informacji i nawigacja, a wszystko po to żeby "nadmuchać" ruch i wyświetlić więcej reklam. Zresztą połowa zawartości tych portali to połączenie magla z tandetnym bazarem. Przy innym modelu finansowania serwisów może to wyglądać lepiej.