Śmierć CPM

Bożena Jaskowska | 2009-10-19 11:08:53
"Let's kill the CPM" napisał nie tak dawno na łamach TechCrunch Shelby Bonnie, były prezes IAB zabierając głos w toczącej się od jakiegoś czasu dyskusji na temat funkcjonujących modeli rozliczeń za reklamę internetową. Na naszym podwórku takim impulsem do debaty stała się oferta adRakiety, wspólnego zasięgowego projektu IDMnet i o2.pl oraz zapowiadanego przez ARBOnetwork i Ad.Net e-Drapacza, które proponując naprawdę niskie ceny reklamy odsłonowej stawiają pod znakiem zapytania jej opłacalność oraz skłaniają do zastanowienia się nad dalszym losem reklamy rozliczanej wg liczby odsłon.
Zasięgowa reklama internetowa CPM (Cost-Per-Mille) traci na wartości. To fakt, z którym trudno dziś dyskutować. Wystarczy przejrzeć cenniki największych graczy (sieci i portali), by przekonać się jak niska jest jej cena oraz potargować się z biurami sprzedaży by dodatkowo uzyskać nawet 70% rabaty. Dlaczego tak się dzieje? Czy jest jakaś granica obniżania cen oraz stosowania promocji? Gdzie jest niewidzialna ręka rynku? Czy malejące przychody z reklam uzyskiwane przed dostawców treści (wydawców i portale) pozwalają tworzyć dobrej jakości content? I gdzie w tym wszystkim jest użytkownik zniechęcony agresywnym displayem oraz odporny na wszelkie przekazy marketingowe online?

Dawno, dawno temu, kiedy nie było kryzysu, internautów i serwisów www było o połowę mniej niż obecnie, gdy portale faktycznie stanowiły bramę do zasobów sieciowych i kiedy termin 2.0 odnosił się do wyniku piłkarskiego meczu (wcale nie dla reprezentacji Polski) - reklama zasięgowa miała się dobrze. Mowa oczywiście o cenie, jej wartości i przychodach uzyskiwanych z tego źródła przez właścicieli serwisów. Użytkownicy nie stosowali masowo Adblocka, konkurencja dla wydawców była niewielka, a reklamodawcy nie interesowali się specjalnie innymi "efektywnościowymi" modelami rozliczeń. Z roku na rok reklama display notowała naprawdę dobre wyniki i wszyscy trzymali kciuki, aby sytuacja ta trwała wiecznie. Nie trwała.

Po latach prosperity, kiedy wzrosty były niebotyczne, przyszedł czas kiedy okazało się, że również internet może stracić. Najwięksi wydawcy jak widać, do tej pory radzą sobie z tą sytuacją, gorzej mają mniejsi, którym jest zdecydowanie trudniej konkurować o budżety reklamowe inaczej niż tylko ceną - zauważa Robert Biegaj, dyrektor handlowy w Interia.pl.

Jeszcze 3-4 lata temu temu koszt billboarda w największym jak na tamte czasy pakiecie oferowanym przez jeden z portali wynosił 7-8 zł. Dziś za ten produkt (przy wielokrotnie większej liczbie odłon) płaci się średnio 3-5 zł, lub jeszcze mniej - co proponuje np. adRakieta wyceniając billbord w pakiecie 100 000 000 na 1,8 zł!

Są to oczywiście kwoty funkcjonujące w oficjalnych cennikach. Z reguły ceny są jeszcze niższe - normą jest rabat 40-50%, choć oczywiście zdarzają się upusty rzędu 70-80%! W efekcie takiej polityki cenowej sieć zalana jest ogromną ilością taniej (i z reguły kiepskiej) reklamy rozliczanej w modelu CPM, sfrustrowani internauci desperacko ją ignorują i blokują, wydawcy albo obniżają loty i dostarczają mało wartościowy content albo zaczynają zastanawiać się nad wprowadzaniem odpłatności za korzystanie ze swych treści, a reklamodawcy zniechęci niską skutecznością przekazów sięgać mogą do innych (bardziej opłacalnych) modeli rozliczeń lub wracać do telewizji... Czy tego chcemy?

CPM jaki jest, każdy widzi

Nie ma jednego i prostego wytłumaczenia obecnego stanu rzeczy. I kryzys wcale nie jest tu czynnikiem najważniejszym, a już na pewno nie jest jedynym. Przede wszystkim szybciej niż przyrost internautów wzrasta liczba stron i serwisów reklamowych oraz automatycznie odsłon czyli w uproszczeniu: więcej jest powierzchni reklamowej. Podaż przewyższa popyt co oczywiście skutkować musi obniżeniem wartości. Maciej KossowskiMaciej Kossowski Oprócz kryzysu, istotne znaczenie, myślę, że nawet ważniejsze niż obecna sytuacja rynkowa, ma rozwój internetu. Systematycznie zwiększa się podaż odsłon reklamowych, a co za tym idzie ceny spadają - mówi Maciej Kossowski, dyrektor pionu sprzedaży usług marketingowych w Onet.pl. Obecny słabszy okres tylko wzmacnia ten trend. Problem w tym, że te ceny nie powinny spadać równomiernie. Odsłona odsłonie nie jest równa. Różne są koszty jej "wytworzenia", różne grupy celowe, różne treści serwisów. Im szybciej wydawcy to sobie uświadomią, przestaną ulegać presji i nauczą się monetyzować swoje sajty, tym lepiej dla nich.

Kolejnym czynnikiem spadku wartości reklam rozliczanych w modelu CPM jest większe zainteresowanie reklamodawców efektywnościowymi modelami rozliczeń: CPC (Cost-Per-Click), CPA (Cost-Per-Action), CPL (Cost-Per-Lead). Kryzys sprzyja powściągliwości w zarządzaniu budżetami reklamowymi, firmy chcą płacić za konkretne wyniki, a że internet jak żadne inne medium pozwala na kontrolę i dokładny, policzalny monitoring efektów kampanii, dlaczego z tych możliwości nie skorzystać? Wg najnowszych badań IAB i PwC za pierwsze półrocze 2009 na rynku amerykańskim zaledwie 38% reklamy internetowej zostało sprzedanych w modelu CPM - podczas gdy na działania performance przeznaczono aż 58%.

<b>CPM</b> (Cost-Per-Mille) - koszt rozliczeń reklamy za tysiąc jej wyświetleń
<b>CPC</b> (Cost-Per-Click) - koszt rozliczeń za kliknięcie
<b>CPA</b> (Cost-Per-Action) - koszt rozliczeń za akcję (np. ściągnięcie programu, zakup produktu)
<b>CPL</b> (Cost-Per-Lead) - koszt rozliczeń za każdy wykonany lead tj. pozostawienie danych w serwisie (np. wypełnienie formularza, zapisanie się na newsletter)


Warto również podkreślić ogólny spadek udziału reklamy graficznej w torcie reklamy on-line, przede wszystkim na korzyść SEM. Podczas gdy w Polsce marketing w wyszukiwarkach w 2003 stanowił 5%, w 2004 - 7%, w 2005 -12% wszystkich form reklamy internetowej, tak w 2008 r. SEM posiadał 23% udział w rynku (wg danych IAB Polska) i pewnie nadal będzie rosnąć.

A co to jest baner? adblock załatwia sprawę, polecam! - to przykładowy komentarz umieszczony przez internautę pod artykułem dotyczącym reklamy on-line. Każdego dnia Adblock Plus - a jest to przecież zaledwie jeden z wielu programów blokujących reklamy - pobiera średnio 70 tys. internautów, a listę reklam z polskich stron "Polish Adblock Plus filterset" (dla FireFox) wykorzystuje blisko 390 tys. użytkowników.

Niższe ceny reklam, jeśli spowodują zwiększenie liczby ich emisji, to z pewnością przełożą się na dodatkowy wzrost statystyk wykorzystywania Adblocka i jeszcze większą frustrację internautów bombardowanych banerami. A jeśli internauci reklam nie blokują, to coraz częściej po prostu ich nie widzą. Banner blindness czyli podświadome omijanie i nie widzenie reklam oraz elementów witryny przypominających banery stanowi dziś poważny problem dla wydawców czerpiących zyski przede wszystkim z tego źródła. Tematem na osobny artykuł jest też jakość i pomysłowość kreacji, które po prostu nie przyciągają uwagi użytkowników...

Kolejna przyczyna wpływająca na obniżenie wartości reklamy w sieci to zniżki cen reklam w innych mediach. Reklama w radio, TV, internecie to system połączony. Duże obniżki cen reklamy w telewizji bardzo mocno wpływają na modele sprzedażowe w pozostałych mediach - zwraca uwagę Arkadiusz Stępkowski, kierownik biura reklamy Wirtualnej Polski. Skoro już mowa o reklamowych relacjach pomiędzy mediami - paradoksalnie niskie ceny promocji w sieci wpływają na dobrą pozycję internetu u marketerów. To przecież m. in. dzięki odpływom budżetów z innych mediów można było kilka miesięcy temu świętować i ogłosić chlubne hasło: "Internet drugim medium reklamowym!", a także zastanawiać kiedy wyprzedzi telewizję.

Czy więc w obecnym etapie rozwoju internetu serwowanie graficznej reklamy odsłonowej ma sens? Jaką alternatywę mają wydawcy i właściciele serwisów? Poruszenie w środowisku wzbudził opublikowany niedawno artykuł Shelby Bonnie, byłego prezesa IAB (obecnie CEO whiskeymedia.com a także twórcy takich witryn jak giantbomb.com, comicvine.com i animevice.com) pt. "Let’s kill the CPM" zamieszczony na łamach TechCrunch. Autor opowiada się w nim za całkowitym odejściem od modelu rozliczeń reklamy internetowej wg liczby odsłon. Reklama w modelu CPM narobiła w internecie tak wiele złego i na długo zahamowała rozwój dobrych rozwiązań i innowacji, jak żaden inny produkt. Może taki sposób rozliczeń sprawdza się w innym mediach - na pewno nie działa jednak w internecie - pisze Shelby Bonnie. Znaleźliśmy się w obecnie w takim momencie, że CPM szkodzi wszystkim: wydawcom (dużym i małym), marketerom i reklamodawcom oraz użytkownikom - jedynym słusznym rozwiązaniem jest zabicie tego modelu.

Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (22)
2009-10-24 16:23:10
maranka
Cieszę się, że powstał ten artykuł, ponieważ dzięki temu modelowi straciliśmy spory budżet. Dziś sen z powiek spędza nam CPC, ale dokładniej fakt jaki target kryje się pod osłoną domeny sprzedającej nam usługę reklamową. Pozostaje Wam TYLKO przekonać właścicieli portali o tym. pozdrawiam serdecznie właściel serwisu e-commerce
2009-10-22 08:29:48
Bozena Jaskowska
Dzięki za wypowiedzi, które pozwalają spojrzeć na problem z wielu punktów widzenia. Celem tego tekstu - pod bądź co bądź celowo kontrowersyjnym tytułem - było właśnie zainicjowanie dyskusji na temat wartości reklamy w sieci. Jasne, że ferowaniem wyroków zajmie się NRR. Moje pytanie brzmi: czy witryny powinny dzielić się na premium i resztę?
2009-10-21 13:54:23
Marcin Kostyra
Zgadzam się. Ale na wszystko potrzeba jest czasu, a chwytliwa treść czyli Śmierć CPM jest nieadekwatna do obecnej sytuacji - do roku 2009. Jeszce trochę podków wykujemy zanim przesiądziemy się na automobil. Za dużo jeszcze kowali w mieście i koni do podkucia.
2009-10-20 18:09:15
JasioS
Ubawiły mnie pretensje autora do "niewidzialnej ręki rynku". Przecież "niewidzialna ręka rynku", to nic innego, jak wypadkowa działań całkiem widzialnych podmiotów. Czyżby po 20 latach transformacji autor tego nie rozumiał? Jeżeli wzrasta powierzchnia reklamowa na głowę internauty i ceny spadają - to właśnie jest efekt działania NRR. A jeżeli prez to ktoś upadnie, to trudno. NRR zadusiła już kowali, kołodziejów, tkaczy i producentów dyliżansów i zadusi jeszcze wiele biznesów, które działają w modelach nieprzystających do oczekiwań klientów.
2009-10-20 17:07:54
Marcin Kostyra
Tu nie chodzi o to czy rozliczenie CPM jest złe czy dobre, czy rozliczenie CPC jest dobre czy złe, czy CPA, czy PCK czy ppt czy pps ale chodzi o jedną kwestię i to co prędzej czy później się stanie. Większość , powtarzam większość Internautów przyzwyczaiła się do funkcjonowania w środowisku internetowym jak do oddychania tlenem. Większość uważa Internet za pewnik , nie wyobraża sobie bez niego istnienia w myśl hasła Internet jest i tyle!!! skoro za niego nie płacę( nie mówię tu o abonamencie czysto technologicznym)to go nie doceniam. Artykuły tak jak i w prasie są tworzone przez żywych ludzi a to kosztuje, transfer danych , utrzymanie serwerów, informatycy, technolodzy, graficy. I NIEOGRANICZONY DOSTĘP DO TREŚCI ZA DARMO. Oprócz forów, społecznościówek, Youtubów, Wrzut itp. gdzie użytkownicy tworzą kontent RESZTA JEST OKUPIONA CIĘŻKA LUDZKA PRACĄ -zresztą te wymienione także. Może gdyby użytkownik musiał zapłacić za dostęp do korzystania z treści, tak jak to robi w prasie, TVP- abonamnet( do tej pory ), kablówka/satelita abonament, to zastanowiłby się jak fajnie było mieć treść za darmo, jak fajnie było mieć nieograniczony dostęp nawet przy emitowanych reklamach. To o użytkowniku- bo i negatywne głosy ze strony samych userów pojawiają się coraz częściej a wiodącą negatywna opinia o reklamie internetowej jest taka "TO DENERWUJĄCE OKIENKO W KTÓRYM NIE MOŻNA NAMIERZYĆ LUB ZŁAPAĆ KRZYŻYKA". Nie wiem o co chodzi z tym krzyżykiem, ja go z reguły łapie ( a mam wadę wzroku) a jak nie złapie to z reguły zerkam na site lądujący. Zbyt wielka liczba emisji kampanii CPC to ryzyko dla serwisów , RYZYKO FINANSOWE, bo niby z jakiej racji mają oddawać swoją powierzchnię za darmo. Doskonale wiemy że priorytetem będzie sprzedaż CPM. CPC to komplementarne uzupełnienie. Jesli moda tendencja zlecania kamapnii CPC pójdzie dalej to wkrótce aby przeczytać wiadomości na np. Onecie będzie trzeba wysłać SMS za np. 1 zł i wtedy będziemy mogli zalogować się na na kilka dni. CPC jest jak wyprzedaż w outlecie, można na tym zarobić ALE NIE UTRZYMAĆ SIĘ. W przyrodzie układy zawsze szukają punktu równowagi, i myślę że do takiej równowagi doszliśmy lub wkrótce dojdziemy. Krzykliwe tytuły nie zmienią rynku. dokładnie 3i pól,roku temu na okładce The Economist pojawił się tytuł KTO ZABIŁ PRASĘ.Dotyczył on przewyższenia nakładów na Internet w GB w stosunku do prasy. I co się stało przez te 3,5 roku?? NIC Prasa dalej funkcjonuje , nikt jej nie zabił. Oczywiście można podać parę tytułów które padły. Mogę też podać parę zakładów samochodowych które padły, szpitali, serwisów internetowych oraz ludzi którzy upadli. Nie oznacza to ani śmierci motoryzacji, lecznictwa, Internetu ani tym bardziej ludzkości. Reasumując CPC jest i będzie istniało. Na pewno dojdą kolejne parametry o których nikt teraz nie mówi a przynajmniej większość: czas obcowania z reklamą, ilość akcji podjętych z reklamą. One na pewno za jakiś lata zaczną być konkurencją dla CPC. Internet to ewolucja a ewolucja ma to do siebie że każdą z form którą po drodze tworzyła zostawia na świecie jako funkcjonujący organizm idąc do przodu. Biorąc pod uwagę jaki jest stan rynku wiodące sieci , portale, wydawcy internetowi będą blokowały zbyt szybki rozwój CPC bo im się to po prostu nie opłaca. A trzeba być skończonym idiotą żeby robić coś CO SIĘ NIE OPŁACA. Biorąc pod uwagę że idiotów nie ma aż tak wielu CPC czeka jednak ciężka wojna a raczej partyzantka.
2009-10-20 15:43:03
Yasioo
Ależ Panowie, nie ma co się tak gotować. Bardzo się cieszę, że Wam świetnie idzie, trzymam kciuki, oby tak dalej. Robicie to w końcu od dawna, nie? W takim razie chyba nie musicie się denerwować? A co do mnie - no cóż... Każdy kupuje tak jak woli. Ja nie noszę polo, w agencji nie pracuję, kupuję w swoim imieniu i - chwalić Boga - jak dotąd nie w CPM. Ale życzę Wam wielu fantastycznych kampanii ff/cpm za ogromne budżety na niezwykle wartościowych witrynach, bo przecież jakość kosztuje. Naprawdę - wszystkiego dobrego. Szczerze. Przy okazji - czy przypadkiem również w Waszych matecznikach nie działają podmioty orientowane ''efektywnościowo''?
2009-10-20 13:58:49
Marcin Gugała
No nieee, jeszcze słowo do Jasia! Drogi Jasiu, my nie mamy najmniejszego zamiaru się przebranżawiać, bo świetnie sobie od lat radzimy i nic nie zapowiada zmian w tym temacie. Jak chcesz mieć reklamę (a wyświetlenie hasła, logo, zdjęć, treści i co tam sobie jeszcze nie wymarzysz) jest reklamą to za nią zapłać. Nie ma zmiłuj. Jak ktoś Ci sprzeda Picassa albo Kossaka w rozliczeniu za spojrzenia to uwierzę, że to nie jest bajka lansowana przez tych, co chcą mieć wszystko byle tylko było gratis. A tak nie ma... Pozdrawiam!
2009-10-20 12:33:17
Marcin Gugała
Jak widzę Stara Szkoła trzyma się mocno - Chwała Chłopaki!;) Koniec
2009-10-20 12:20:20
tecki
buhahahahaha Ciekawe dlaczego 10 minut po tym jak ktoś ze specjalistów od "marketingu efektywnościowego" sprzeda kampanię CPA to rozdzwaniają się telefony w N-K, Arbo, IDM, Adnecie, Onecie i zaczyna się żebranie o powierzchnię (głownie RON), bo przecież trzeba gdzieś ten "efekt" zrobić. No to się robi "efekt" double billboardem (kołnierzyki o innej formie nawet nie słyszeli) i wyświetla reklamę w CPM 0,5 zł tam gdzie nikt przy zdrowych zmysłach nie kupiłby jej nawet za CPM 0,05 zł Koniec na dziś.
2009-10-20 12:13:53
~Gość
Niezbędnik mediaplannera Polo na sztorc, rogowe okulary na nosie, trampki na nogach i kiełbie we łbie:)
2009-10-20 12:03:09
Marcin Gugała
Bo jak nie masz nic ciekawszego do zaproponowania oprócz kampanii RON to faktycznie aż żal to inaczej, niż na CPC rozliczać. Siedzą w agencjach te małolaty z polo na sztorc i nawet nie chce im się spojrzeć jak wygląda i o czym jest strona, którą planują dla Klienta. Nie ma się co dziwić, że masz potem CTR mniejszy, niż PKB w Etiopii...
2009-10-20 11:57:55
Yasioo
Nooo, cudnie... Rozumiem, że w komentarzach powyżej broni się getto sprzedających powierzchnię. Ponieważ na szczęście ceny wyznacza również mechanizm popyt-podaż, nie musimy łykać bajek o niezwykłej czadowości "bycia" na stronach, w kampaniach, na reklamach i w ogóle milionach odsłon. Nie przy każdym biznesie to jest rajcujące i bardzo dobrze, że niektórzy szukają rozwiązań bardziej odpowiednich np. dla e-commerce. Bo na koniec dnia to wszystko przecież jakość zejść się musi. A dopóki nie wymyśli się nic nowego, będzie możliwe kupowanie kampanii na warunkach odpowiadających ich zdolności do generowania przychodu. A jak komuś się nie podoba, to proszę - przebranżowcie się i handlujcie powierzchnią prasową lub outdoorem.
2009-10-20 11:51:18
Marcin Kostyra
Jeszcze jedno . Chyba w Angli - w Londynie dokonano konfrontacji BADAŃ TELEMETRYCZNYCH z.... nie spadnijcie z krzesła poborem wody w przepompowni wody. Podczas pomiaru telemetrycznego wykazującego że wszyscy (babcia, pies, kot i chomik) oglądali przecudowny , półgodzinny najdroższy prestiżowy blok reklamowy, ekipa stojąca w przepompowni zanotowała gwałtowny pobór wody w cały mieście. Nie oznacza to jednak że woda siknęła z wrażenia na widok w/w przecudownego drogiego i prestiżowego bloku reklamowego Oznacza to ze wszyscy zlali w/w cudowny, półgodzinny, DROGI blok reklamowy i poszli : zrobić siusiu, napuścić wody do wanny lub nastawić czajnik na wspaniałą angielską TEA. Także badania sobie, życie sobie a budżety sobie.
2009-10-20 11:37:48
~Gość
"CPM umiera, a CPA kwitnie...." buhahahahahahaha Jest moda na rozliczanie kampanii internetowych za efekt. MODA lansowana przez agencje, które nie mogą sobie poradzić ze sprzedażą w modelach CPM czy FF. Klient jest w stanie wydać 3 mln pln na kampanię w TV. Nikogo to nie dziwi. Ten sam Klient jak słyszy, że ma wydać 15 000 w Internecie to mało z krzesła nie spadnie. To też nikogo nie dziwi. I wtedy zaczyna się ściąganie portek i "ja dam rabat, a ja dodatkowe odsłony, a ja sama się oddam". Prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy jak Klient wycofa 1 mln z TV i wrzuci go do netu :) Pozdrawiam twardzieli z rodziny. :):)
2009-10-20 11:26:02
Marcin Gugała
Jak 8 osób prasy nie czyta?!.. Jak chłopaki broszurę w koszu znajdą to na squocie i 12 czytelników możne będzie. Czytelnictwo kwietnie Panie tera!...
2009-10-20 11:23:03
Marcin Kostyra
Mam propozycję żeby przeciwnicy CPM policzyli ile przekierowań do strony mają z: - outdooru - czwartych okładek - spotów radiowych i telewizyjnych - band na boiskach - reklamy na tramwajach Czasami mam wrażenie że część szanownych marketingowców, nie pamięta już istoty samego marketingu. Niezaprzeczalnie najbardziej mierzalnym medium jest internet, i właśnie ta mierzalność obraca się przeciwko nam. Podkreślam INTERNET jest mierzony, NIE TYLKO BADANY. To co przedstawiamy to wyniki pomiaru. Można to porównać do kontroli radarowej, ważenia mierzenia itp. MY NIE DYWAGUJEMY ile osób nas czyta - my to wiemy. Co więcej wiemy ile czasu i z jakiego miasta pochodzą , wiemy jaka maja przeglądarkę i rozdzielczość ekranu. Czym są badania np. czytelnictwa prasy to d***chron dla marketingowców - przecież mamy nakład ( a gdzie faktyczna sprzedaż), przecież jeden numer czyta 8 osób--NIE CZYTA te osiem osób po prostu zna tytuł, albo wstydzi powiedzieć się że nie czytała ostatniego tygodnika BO GŁUPIO. TO KUPOWANIE ŚWIADOMOŚCI ŻE MOGŁO NAS ZOBACZYĆ ileś tam set tysięcy osób, badania to spokój marketingowca, to błoga niewiedza, TO MATRIX. Najbardziej dziwi mnie że ludzie którzy topią pieniądze w nieefektywnych mediach tak rygorystycznie kontrolują wyniki kampanii internetowych przypominają tym samym strażnika w ogrodzie który łapie dzieci za zrywanie jabłek nie widząc że z tyłu wycinają sad. Pozdro
2009-10-20 10:02:48
Marcin Gugała
Wierzyć, że CPM jest skończony to jak twierdzić, że kobiecie można postawić drinka dopiero po tym, jak zaciągnie się ją do łóżka. Czy samo przebywanie w jej towarzystwie jest bez wartości? Chyba tylko dla ludzi bez wyobraźni...
2009-10-19 21:27:12
ficek
CPM żyje i ma się dobrze a to z tego powodu, że jest to wskaźnik analogiczny do stosowanego w przypadku reklam w innych mediach. W radio i telewizji nie płaci się za ilość zakupionych w promocji proszków do prania ale za czas antenowy, w prasie koszt wyznacza nakład i powierzchnia druku. CPM zniknie, gdy billboard przy drodze nie będzie rozliczany za powierzchnię i lokalizację a za ilość kuponów wypełnionych w sklepie który reklamuje z podpisem "trafiłem/am do Państwa sklepu dzięki reklamie zamieszczonej na posesji nr XX"
2009-10-19 20:44:54
~Gość
Też miałem wrażenie że artykuł będzie o cp/m... Do firm zajmujących się "dystrybucją" reklam internetowych: rozważcie tworzenie reklam, które nie będą przeszkadzać użytkownikom (jak np. reklamy google).
2009-10-19 16:33:53
zra
Istnieją komputery zintegrowane w maszyny przemysłowe nadal działające na CP/M.
2009-10-19 12:33:59
~Gość
@ABP CP/M martwy nie jest - jeszcze się trzyma choć w bardzo ściśle wyznaczonej niszy, tam, gdzie innym się nie opłaca wejść.
2009-10-19 11:45:36
ABP
Przez moment żywiej zabiło mi serce, bo pomyślałem, że artykuł jest o systemie CP/M, który był pierwszym systemem, dla którego samodzielnie napisałem kilka programów. Zdziwiłem się równocześnie,m bo on jest martwy od jakichś 20 lat. Ale artykuł niestety jest o czymś zupełnie innym. :-(

reklama
Polecane
Subskrypcje
Prezentujemy raport Social Media 2012
W tegorocznej edycji raportu redakcji Internet Standard "Social Media 2012" prezentujemy wyniki - przeprowadzonego wyłącznie na potrzeby raportu - badania obecności polskich marek na Facebooku. Raport pokazuje rynek polskich mediów...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88