Inwazja banerów gigantów
Artur Małek | 2009-09-04 13:56:38
W połowie br. część wydawców zrzeszonych w OPA wprowadziła do swojej oferty reklamowej nowe, dużo większe od dotychczasowych formy graficzne. W ślady OPA poszła Gazeta.pl, podsuwając polskim reklamodawcom banery wielkoformatowe. Czy banery w polskiej sieci mogą być już tylko większe?
Najprawdopodobniej także w naszym kraju formy graficzne będą stopniowo trąciły na znaczeniu na rzecz reklamy w wyszukiwarkach (ewentualnie w jednej wyszukiwarce). Wszystko przez to, że internauci nie widzą (klikają) reklam.
Więcej o polskim rynku reklamy internetowej w wywiadzie: Dwulicowi internauci a reklama.
CTR maleje, rozmiar rośnie
Co zrobić, żeby baner przebił się przed natłok reklam (tzw. clutter) na serwisie i sprowokować internautę do kliknięcia? Stworzyć jeszcze większą reklamę. Rozwiązanie takie wprowadziło w połowie tego roku Online Publishers Association. Część z tworzących stowarzyszenie wydawców internetowych (docierających do ponad 2/3 amerykańskich internautów) wprowadziła do oferty trzy gigantyczne formy reklamowe:
*Fixed Panel (336x700) - po wyświetleniu jest stale widoczny w tym samym miejscu okna przeglądarki użytkownika, niezależnie od przewijania w dół lub górę treści serwisu (scroll);
*XXL Box (468x648) - rozwijający się do rozmiarów dwa razy większych - 936x648 (expand);
*Pushdown (970x418) - który po kilku sekundach od otworzenia strony wraca do rozmiarów dużo mniejszych, czyli 970x66.
"Technologia internetowa dynamicznie się rozwija, wzrastają rozdzielczości, z których korzystają użytkownicy, rośnie także powierzchnia strony WWW widoczna na ekranie komputera. Naturalnym trendem jest zatem zwiększanie formatów reklamowych" - mówi Jacek Tryzno, z-ca dyrektora pionu marketingu i sprzedaży ds. sprzedaży i reklamy w WP.pl.
W ślad za OPA, na polski rynek duże formy wprowadziła (będąca członkiem tego stowarzyszenia) Gazeta.pl. Proponowane przez portal banery funkcjonują w wersji expand, co oznacza, że rozwijają się do dużo większych rozmiarów. Wystarczy by intarnauta przejechał po nich kursorem. Największy z nich po rozwinięciu dochodzi rozmiarami do formatu 940 x 600 (patrz zrzut powyżej), przez co skutecznie może zasłonić nawet całą stronę.
Banery w akcji - przykłady zastosowania nowych form reklamowych Gazety w kampanii:
Wideboard
Gigabanner
Wideboard w opcji "push down"
Stały poziom agresji
To, że użytkownicy nie klikają w banery wiadomo już od dawna. Aż 46 proc. dorosłych Amerykanów zazwyczaj ignoruje przekaz banerowy (2009 r., badanie Harris Interactive). W Polsce reklamę w sieci negatywnie ocenia większość internautów a najmniej lubiane są te formy, które zasłaniają treść strony - wynika z opublikowanego niedawno przez firmę Gemius raportu pt. "Stosunek internautów do reklamy". Jak pokazują raporty IAB Polska, reklamy inwazyjne (tylko te zasłaniające treść serwisu) od dwóch lat stanowią 21 proc. wszystkich form graficznej reklamy online na polskim rynku .
Kampania Gazeta.pl dla TAG Heuer
Opowiada Przemysław Bartkowiak, dyrektor sprzedaży w segmencie Internet Agory:
Pierwszą kampanię z wykorzystaniem reklam wielkoformatowych przeprowadziliśmy dla firmy TAG Heuer. Działania reklamowe ruszyły 19 sierpnia w serwisie Wyborcza.pl - ich wyniki są imponujące, nawet po uwzględnieniu efektu nowości. (link do formy). Standardowy wskaźnik CTR w przypadku naszej kampanii był dużo powyżej średniej rynkowej (patrz tabela); okazało się również, że ponad połowa użytkowników serwisu Wyborcza.pl z własnej woli odsłoniła reklamę, niektórzy co najmniej dwukrotnie. Na sukces pierwszej zrealizowanej przez nas kampanii z wykorzystaniem reklam wielkoformatowych złożyło się kilka czynników, m.in. nasze własne rozwiązania adserwerowe umożliwiające wprowadzenie tych form i mierzenie ich efektywności, atrakcyjność kreacji, którą przygotowaliśmy wspólnie z marketerem oraz doświadczenie zespołu sprzedaży segmentu Internet Agory.
Kliknij aby powiększyć.Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (22)
Ciekaw jestem, jakie strony istniałyby BEZ tych znienawidzonych reklam?
Kto i jak finansowałby koszty łączy, serwerów, obsługi technicznej i redakcyjnej? Może pod kościołem co niedziela cała redakcja na kolanach?
Dla mnie lamerzy z adblockiem to po prostu nieświadomi idioci, w dodatku leniwi. Idioci, bo nie zdają sobie sprawy z własnej destrukcji - wg mnie trudno nazwać małpę z granatem inaczej.
Leniwi, bo to sami internauci pozwalają na emisję rycząco-pierdzących filmików we flashu, mordujących prosiaki komputerów i ważących dzikie megabajty. Zamiast napisać, zaprotestować, opierdolić wydawcę łatwiej jest adbloknąć sobie kompa i po prostu zabić go.
A takie sieci jak portalowe, czy wspomniana tutaj Arbo unoszą się we własnej głupocie i twierdzą, że pierdnięcie reklamy w głośniki podnosi klikalność banera. Ano podnosi, bo wiara próbuje ze wszystkich sił kliknąć w krzyżyk i część nie trafia za pierwszym razem. To wygląda tak, jakby pomylić kłótnię z kobietą z jej orgazmem - bo też krzyczy...
Ergo: obie strony głupie, ja mądry ;-)
Na serio: jak komuś nie da do myślenia, to życzę dalszego wdychania własnych oparów samozadowolenia, kojarzy mi się z pieskiem liżącym własne - bo może... Tylko czy nikt nie czuje niesmaku w ustach? Na szczęście jest coraz więcej adbloków i coraz więcej technik obrzydzania adblokowania.
Korzystam z ff i dobrze skonfigurowanego adblock plus i nie oglądam reklam. Jeśli mam ochotę zobaczyć nowe trendy w branży reklamowej odpalam inną przeglądarkę. Prawdę powiedziawszy, tak odwykłem od widoku reklam, że gdy wchodzę na nasze serwisy np. Internet Explorerem, czuję się jakbym pierwszy raz widział daną stronę. Jako flashowiec sam tworzę czasem banery czy toplayery, jeśli na moim biurku wyląduje akurat takie zlecenie (ostatnio rzadziej, bo więcej siedzę w action scrypcie). Tworząc te formy graficzne nauczyłem się jednego - klient zazwyczaj wybiera najgorsze, najbrzydsze rozwiązanie. Mówi się, że o gustach się nie dyskutuje, jednak niektóre rozwiązania proponowane przez klientów wołają o pomstę do nieba. Niestety osoby decydujące o wyglądzie reklamy często są absolutnie nieutalentowane graficznie, niewrażliwe na kicz i brzydotę itd. itp. W reklamie brak jest obiektywnych kryteriów, każdemu podoba się co innego, liczy się tylko skuteczność. Gdy hydraulik naprawia zlew, klient nie podchodzi do niego i nie proponuje - a może tu użyć innego klucza, może tu innej uszczelki - nie czuje się specjalistą w jego dziedzinie. W wypadku reklamy jest inaczej - tam każdy klient czuje się specjalistą i zawsze wtrąca się do pracy grafika, animatora. Stąd w naszym internecie tyle brzydoty :-(.
Używam Adblocka i nic nie zawodzi. Teraz otwarłem gazetę.pl i o2.pl. Nie wyskoczył, żaden banner. Nie ma w ogóle tej dużej reklamy w górnej strefie strony.
Trzeba pamiętać, że by w Ad Blocku zasubskrybować odpowiednie listy i tyle.
Jedyna sprawa, której mi w Firefoxie brakuje, to łatwe tworzenie skrótów do strony www, za pomocą prawego klawisza myszy jak w IE. No może przydałby się jeszcze czytelniejszy w obsłudze tryb in private jak w IE8.
1. wielkie reklamy mnie wnerwiają dlatego je blokuję. Jak by właściciele stron dawali tylko mniejsze reklamy to darował bym sobie adblocka,
2. Do krzykaczy, ktorzy mowia ze ''okradam'' własciciela strony blokujac reklamy, chyba se żarty robicie.
A co jesli nie mam wtyczki flash (np: ajfon)? albo ogladam strone w trybie tekstowym???
tez okradam?
albo jak podczas filmu na jakims tam TVNnie podczas 30 minutowych reklam pojde ugotować obiad? tez okradam TVN??
Nie sadzę , wchodząc na stronę gazeta.pl czy inne portalisko nie zawieram z nimi zadnej umowy i nie musze wyswietlac kazdego przecinka, graficzki, flaszyka itd. Jesli chca bym zawarł teoretycznie umowe to przed wejsciem powinna byc strona informujaca ze kozystanie ze strony jest mozliwe tylko pod warunkiem posiadania wtyczek flash i niektywnego adbloka, klikajac przycisk ''wchodze/zgadzam sie'' jestem zobowiazany wyswietlac te reklamiska..
Na szczęscie nie ma czegoś takiego wiec nie czuję obowiazku wyswietlania na monitorze czegos na co nie mam ochoty.
Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem wszelkich reklam zasłaniających główną treść, stąd korzystam z rozwiązań eliminujących je w przeglądarce. I nigdy z takiej reklamy nie skorzystam, prędzej się wk...wię. Uważam taką nachalną reklamę za zwykłe chamstwo. Generalnie nie lubię reklam chociażby dlatego, że ich poziom jest po prostu denny. Liczba reklam, na które się patrzy z przyjemnością to mniej niż jeden promil. Jeśli twórca strony chce już coś reklamować to musi to tak wkomponować w stronę, żeby to nie raziło.
Tłumaczenie, że wchodzę na stroną to zawieram jakąś domniemaną umowę to totalna bzdura, to tak jakbym wchodząc do sklepu (który jest publicznie dostępny) musiał coś kupić bo inaczej sklepikarz mnie oskalpuje!
stv napisał:
>Niestety reklamy poza zasłanianiem treści dodatkowo
>obciążają komputer. Spotkałem się z taką sytuacją, że
>po otwrciu 5 - 6 okien (zakładek) z wczytanymi stronami
>portalu pewnej ogólnopolskiej Gazety, ledwo dawało się
>pracować w Wordzie, bo animacja reklam zajmował praktycznie
>100% procesora.
Zgadza się. Też to zauważyłem szczególnie na portalu Gazety, procesor obciążony całkowicie.
A swoją drogą tak się zastanawiam: przecież większość animacji w reklamach to są z punktu widzenia złożoności grafiki, rzeczy dość trywialne. Przecież nawet na moim komputzerze nie pierwszej młodości powinno to śmigać. Ciekawe czy to niedbałość twórców czy też niewydolność Flash Playera (chociaż pewnie jedno i drugie)
Pozdrawiam
Dla dzieci neo, niedołężników informatycznych i leniwców jest to wszystko jedno, czy są reklamy, czy sś zaj***cie wielkie reklamy, czy nie ma w ogóle.... Dla mnie ma to znaczenie i sprawdzam różne możliwości zanim dowalę kompa i swoje oczy toną banerów we flashu. Nie lubi, wchodząc np. przez Nokię E51 na Interię ładować 1,5MB syfu, albo oddawać 20% CPU na reklamę w GG...... "Pokolenie V.32" (sam to właśnie wymyśliłem :P) tak już ma :)
Niestety reklamy poza zasłanianiem treści dodatkowo obciążają komputer. Spotkałem się z taką sytuacją, że po otwrciu 5 - 6 okien (zakładek) z wczytanymi stronami portalu pewnej ogólnopolskiej Gazety, ledwo dawało się pracować w Wordzie, bo animacja reklam zajmował praktycznie 100% procesora.
Adblock Plus - o ile jest dobrze skonfigurowany - nie zawodzi. Dobra subskrypcja filtrów powoduje, że reklam się nie ogląda. Na te, co się przemkną wystarcza FlashBlock. Reklam w sieci nie oglądam.
Natomiast nie zgadzam się z poglądem, aby nie wchodzić na strony które emitują reklamy. Po prostu korzystam z niepodważalnego prawa mówiącego, że to ja jako odbiorca decyduję o kształcie oglądanej strony. Mój mózg - moja twierdza, i żaden spec z agencji kreatywnej nie będzie mi tam mącił. Odrobina wiedzy i kilka dodatków w FF umożliwia mi pełną wolność w tym zakresie.
I wszystkim radzę to samo - pozbądźcie się reklam w sieci raz na zawsze. Nic ciekawego one ze sobą nie niosą, a niestety prawdziwa jest opinia, że nie ma osób odpornych na ich oddziaływanie.
Jeżeli nie pasują ci reklamy czy inne warunki (np. model biznesowy), to nie wchodzisz na daną stronę. Bo nie masz praw wyłudzić bez płacenia (np. oglądaniem czy klikaniem czy rejestrowaniem się) czyjąś pracę, ani wymyślać jednostronne reguły/umowy z super uzasadnieniami bo chcesz mieć owoce tej pracy ale bez wymiany bo uznajesz ją za zbyt drogą czy jakkolwiek nieakceptowalną.
Jeżeli uważasz, że inni tak postępują to z nimi nie współpracujesz (tu nie wchodzisz na ich strony).
Wymyślanie adblocka, który i tak coraz częściej zawodzi (a działa podobnie jak lepsze addiny do IE), eskaluje tylko wyścig zbrojeń zamiast skupiania się na meritum.
Polscy "specjalisci". Od jakiegos juz czasu nie wchodze na polskie serwisy, nawet mimo to ze uzywam Adblock Plus. Po prostu zmeczylo mnie walczenie o tresc strony a takze ryczace reklamy (tzn takie ktore zakladaje ze po internecie surfuje sie tylko po to zeby sluchac durnych reklam). Szczegolna satysfakcje dal mi cytat kolesia z o2, bo juz od dluzszego czasu nie wchodze na o2 wlasnie przez reklamy na ich stronie. A to ze Pan Michał Brański uwaza opinie internautow za banaly zostawie bez komentarza. Polskie strony internetowe sa najbardziej irytujacymi wlasnie przez zbyt agresywne reklamy.
"(...)ponad połowa użytkowników serwisu Wyborcza.pl z własnej woli odsłoniła reklamę, niektórzy co najmniej dwukrotnie.(...)"
Tja, łudźcie się dalej że z własnej woli... Otwieram stronę i kursor myszy zawsze mam na górze. Dlatego, że tam najprawdopodobniej będzie menu. I NIE Z WŁASNEJ WOLI najeżdżam na te banery. Jeśli wiem, że na tej stronie którą zamierzam otworzyć jest takie g###o, trzymam mysz na pasku i bardzo delikatnie i z ostrożnością szukam interesującego mnie działu.
Reklama była, jest i bedzie. Tak samo jak strony z automatyczną muzyczką. Na szczęście były są i będą programy pozwalające na wyłączanie tego wszystkiego.
reklama
Polecane
Prezentujemy raport eCommerce 2011
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88