Inwazja banerów gigantów

Artur Małek | 2009-09-04 13:56:38
W połowie br. część wydawców zrzeszonych w OPA wprowadziła do swojej oferty reklamowej nowe, dużo większe od dotychczasowych formy graficzne. W ślady OPA poszła Gazeta.pl, podsuwając polskim reklamodawcom banery wielkoformatowe. Czy banery w polskiej sieci mogą być już tylko większe?
Już historycznie (bo od 2004 r.) przodującym formatem na amerykańskim rynku pozostaje reklama w wyszukiwarkach. Podobnie sytuacja ma się w zachodniej części Europy. Z kolei w Polsce reklamodawcy wciąż najczęściej sięgają w kampaniach po reklamę graficzną, aczkolwiek jej udział w rodzimym rynku reklamy online spadł w zeszłym roku z 42 do 40%, na rzecz zyskującego SEM.

Najprawdopodobniej także w naszym kraju formy graficzne będą stopniowo trąciły na znaczeniu na rzecz reklamy w wyszukiwarkach (ewentualnie w jednej wyszukiwarce). Wszystko przez to, że internauci nie widzą (klikają) reklam.

Więcej o polskim rynku reklamy internetowej w wywiadzie: Dwulicowi internauci a reklama.


CTR maleje, rozmiar rośnie

Co zrobić, żeby baner przebił się przed natłok reklam (tzw. clutter) na serwisie i sprowokować internautę do kliknięcia? Stworzyć jeszcze większą reklamę. Rozwiązanie takie wprowadziło w połowie tego roku Online Publishers Association. Część z tworzących stowarzyszenie wydawców internetowych (docierających do ponad 2/3 amerykańskich internautów) wprowadziła do oferty trzy gigantyczne formy reklamowe:
*Fixed Panel (336x700) - po wyświetleniu jest stale widoczny w tym samym miejscu okna przeglądarki użytkownika, niezależnie od przewijania w dół lub górę treści serwisu (scroll);
*XXL Box (468x648) - rozwijający się do rozmiarów dwa razy większych - 936x648 (expand);
*Pushdown (970x418) - który po kilku sekundach od otworzenia strony wraca do rozmiarów dużo mniejszych, czyli 970x66.

"Technologia internetowa dynamicznie się rozwija, wzrastają rozdzielczości, z których korzystają użytkownicy, rośnie także powierzchnia strony WWW widoczna na ekranie komputera. Naturalnym trendem jest zatem zwiększanie formatów reklamowych" - mówi Jacek Tryzno, z-ca dyrektora pionu marketingu i sprzedaży ds. sprzedaży i reklamy w WP.pl.

Przykład jednaj z form wprowadzonych przez Gazeta.pl - Wideboard.Kliknij, aby powiększyćPrzykład jednaj z form wprowadzonych przez Gazeta.pl - Wideboard.


W ślad za OPA, na polski rynek duże formy wprowadziła (będąca członkiem tego stowarzyszenia) Gazeta.pl. Proponowane przez portal banery funkcjonują w wersji expand, co oznacza, że rozwijają się do dużo większych rozmiarów. Wystarczy by intarnauta przejechał po nich kursorem. Największy z nich po rozwinięciu dochodzi rozmiarami do formatu 940 x 600 (patrz zrzut powyżej), przez co skutecznie może zasłonić nawet całą stronę.

Banery w akcji - przykłady zastosowania nowych form reklamowych Gazety w kampanii:
Wideboard
Gigabanner
Wideboard w opcji "push down"



Stały poziom agresji

To, że użytkownicy nie klikają w banery wiadomo już od dawna. Aż 46 proc. dorosłych Amerykanów zazwyczaj ignoruje przekaz banerowy (2009 r., badanie Harris Interactive). W Polsce reklamę w sieci negatywnie ocenia większość internautów a najmniej lubiane są te formy, które zasłaniają treść strony - wynika z opublikowanego niedawno przez firmę Gemius raportu pt. "Stosunek internautów do reklamy". Jak pokazują raporty IAB Polska, reklamy inwazyjne (tylko te zasłaniające treść serwisu) od dwóch lat stanowią 21 proc. wszystkich form graficznej reklamy online na polskim rynku . Wojciech KałużnyWojciech Kałużny"Choć internauci w Polsce są przyzwyczajeni do inwazyjnych reklam nie ma nic dziwnego w tym, że najmniej je lubią. Zresztą nie jest to wyłącznie domena internetu. Nikt nie lubi reklam przerywających programy telewizyjne czy audycje radiowe, a przecież takich reklam jest bardzo wiele" - mówi Wojciech Kałużny, account manager w ARBOnetwork - "Z punktu widzenia użytkownika najlepszą reklamą jest ta, którą jak najmniej widać, ale nie oznacza to, że tylko takie reklamy powinniśmy emitować." Czy reklamy wprowadzone przez Gazeta.pl są inwazyjne? Banery rozwijane (bo takie proponuje portal) zalicza się do tzw. form pośrednich, czyli nie zaliczających się, ani do inwazyjnych (jak toplayer), ani do neutralnych. Można się tylko zastanawiać czy wielkoformatowe reklamy zostaną uznane przez internautów za agresywne - bo przecież zasłaniają treść, czy też nie - bo powiększają się tylko po najechaniu na nie kursorem. Przemysław BartkowiakPrzemysław BartkowiakPozytywną informacją dla użytkowników sieci powinno być to, że dzięki zastosowaniu większych form, na stronach wydawców pojawi się mniej reklam - tak przynajmniej twierdzi OPA. Według Przemysława Bartkowiaka, dyrektora sprzedaży w segmencie internet Agory nowe banery mimo, że są większe i umieszczone w ekskluzywnym miejscu, to mogą być pozytywnie odbierane przez użytkowników. Mają też nie irytować. - "Nasza oferta dużych form reklamowych zmierza w innym kierunku - kładzie nacisk na atrakcyjną kreację pod względem formy i wizualizacji oraz jasny przekaz, który przyciągnie uwagę użytkownika" - mówi Bartkowiak - "Pozytywny odbiór przekazu może się też wiązać z tym, że interakcyjność reklamy nastąpi tylko poprzez najechanie kursorem na pole reklamy." Duży rozmiar otwiera też nowe horyzonty agencjom kreatywnym, które będą mogły tworzyć większe kreacje. Czy to jednak wystarczy, żeby internauta kliknął w reklamę?. Wyniki pierwszej kampanii zrealizowanej z użyciem dużych form przez Gazeta.pl dla firmy TAG Heuer wskazują, że tak. Standardowy wskaźnik CTR w przypadku tej kampanii wypadł dużo powyżej średniej rynkowej (patrz ramka). Pytanie tylko, czy nie jest to efekt świeżość i czy nie jest tak, że ciekawi internauci tylko testowali nowe formy? A może lepsze są mniejsze? Robert BiegajRobert Biegaj "Uważam, że to nie jest żaden nowy trend. To wracanie do historii" - nową ofertę Gazety komentuje Robert Biegaj, dyrektor handlowy w Interia.pl (wcześniej Gazeta.pl), wg którego duże formaty reklam powinny być wykorzystywane z umiarem, niejako na specjalne okazje. - "To nie jest remedium na każdą możliwą kampanię reklamową. Zresztą, branża internetowa ma już za sobą fascynację wszelkimi tego typu formatami. Odrobiliśmy lekcję po pop-upach, leyerach, które zalały polski internet kilka lata temu. Poza tym, od tego czasu polski internauta bardzo się zmienił. Nie ma już miejsca na permanentne atakowanie go coraz większą reklamą. To trochę tak, jakbyśmy chcieli w nieskończoność wydłużać spot w TV." A co, gdyby postawić odważną tezę, że mniejsze formy są efektywniejsze? Do takich wniosków doszli badacze Dynamic Logic. Z opublikowanego w zeszłym miesiącu badania wynika, że mniejsze formy reklamowe wbudowane w treść strony, jak half bannery (234x60) i rectangle (180x150) sprawdzają się najlepiej w kampaniach budujących świadomość marki oraz sprzedażowych. Lepiej niż większe reklamy wbudowanych w stronę, wśród których wymieniono np. leaderboard (728x90) czy skyscraper. Badanie przeprowadzone zostało przed wprowadzeniem przed OPA trzech nowych formatów reklamy, dlatego trudno stwierdzić, czy wyniki badań potwierdziłyby się także w tym przypadku. Co więcej, wiceprezes Dynamic Logic, Ken Mallon, podkreśla, że ważniejsze niż wielkość reklamy i tak są "jej kształt, umiejscowienie na stronie oraz twórcze i kreatywne podejście do tematu". Badania, a rzeczywistość Najczęściej, gdy reklamy nie dają się zamknąć albo ich liczba utrudnia korzystanie z serwisu, internauci rezygnują z przeglądania danej strony i decydują się na zaprzestanie odwiedzania - wynika z raportu "Stosunek internautów do reklamy" firmy Gemius. Mimo to, za zwiększaniem standardów reklam jest Michał Brański, członek zarządu o2.pl. - "To słuszne posunięcia, a rynek powinien solidarnie zignorować badania pełne banałów" - mówi Brański odnosząc się do cytowanych wyżej wyników badania firmy Gemius. - "Nie ma w nich nic zaskakującego, dla innych kanałów wyniki są podobne. Tym bardziej, że choć ludzie nie przepadają za reklamami, to po prawie 20 latach komercyjnych mediów w Polsce dobrze rozumieją, że wchodząc na strony i oglądając je, zawierają pewnego rodzaju transakcję z właścicielem witryny". Również z doświadczeń ARBOnetwork wynika, że emitowanie form layerowych nie wpływa na odwiedzalność serwisu bowiem, użytkownicy są do tych form przyzwyczajeni. Reklamy będą większe? Według Michała Brańskiego, gwoździem do trumny reklamy graficznej byłoby trzymanie się małych formatów daleko od treści. - "Od pewnego czasu rynek idzie w dobrym kierunku, czyli oferuje duże formaty, w miarę możliwości wkomponowane w treść." Również Wojciech Kałużny uważa za naturalny, trend powiększania się form reklamowych w internecie.- "Jeśli chodzi o przyszłość polskiej reklamy online, myślę, że za rok lub dwa reklamy na kreacjach bardzo inwazyjnych zostaną mocno ograniczone właśnie na rzecz dużych form płaskich, ponieważ reklamy te będą łatwiejsze do zaakceptowania przez użytkowników, niż formy wyskakujące." Nie musi to wcale oznaczać, że duże formy będą pozytywnie postrzegane przez internautów (niektórzy twierdzą wręcz, że większe banery będą miały dla reklamodawców równie negatywne skutki co formy layerowe). - "Należy się spodziewać, że na naszym rynku - który jednak jest wyraźnie inny pod względem "filozofii reklamowej" niż rynek zachodni, a szczególnie anglosaski - pojawi się silna presja ze strony reklamodawców, agencji i domów mediowych na stosowanie tego typu wielkich formatów" - Rafał Zarzycki, dyrektor działu produktu reklamowego w Onet.pl. -"Kluczowe znaczenie będzie tu miała również polityka cenowa, jaką w praktyce będą stosować wydawcy." Jak wskazują przedstawiciele branży, trend ku zwiększaniu form reklamowych zyskał w ostatnim czasie dodatkowy bodziec. Kryzys. - "Mam nadzieję, że obecna sytuacja rynkowa nie zmusi największych portali, takich jak Onet.pl, WP.pl czy Interia.pl do powiększania standardowych form reklamowych. Nie widzę większego sensu takich posunięć" -mówi Robert Biegaj (Interia). - "Po pierwsze dlatego, że wcale nie są one skuteczniejsze. Nie uda się bowiem nikogo zmusić do kupienia produktu czy usługi zasłaniając mu ekran coraz większą reklamą." Wojciech CiemniewskiWojciech CiemniewskiJak jednak twierdzi Wojciech Ciemniewski, młodszy badacz w Gemius, najprawdopodobniej wzrost wielkości reklam typu display okaże się bardziej ogólnym trendem, na co wskazują tendencje na zachodzie. "W USA już 2/5 wydawców wprowadziło nowe formaty. Oczywiście naturalną barierą wzrostu powinien być zdrowy rozsądek, a nie rozdzielczość ekranu." Czy więc internauci powinni obawiać się inwazji banerów gigantów? Wg Przemysława Bartkowiaka z Gazeta.pl (która jako pierwsza przecież wprowadziła reklamy wielkoformatowe) niekoniecznie. "Nie uważam, aby nagle rynek miały zdominować tylko i wyłącznie duże formaty, natomiast niewątpliwie są one najlepszą formą reklamy wizerunkowej, w której ważne są nie tyle kliknięcia, ile odbiór reklamy przez użytkownika, przekładający się na pozytywne postrzeganie marki" - mówi Przemysław Bartkowiak - " Małe formy mają się świetnie i też znalazły swoją drogę rozwoju, jak np. AdTaily, pozwalające dokładnie dopasować przekaz do oczekiwań odbiorcy." Mimo, że opinie, co do tego, czy banery w sieci powinny być większe są podzielone, to jednak silniej brzmi głos, że tak się po prostu stanie. Reklama typu display upodobni się jeszcze bardziej do reklamy telewizyjnej. Jacek Tryzno, z-ca dyrektora pionu marketingu i sprzedaży ds. sprzedaży i reklamy w WP.pl przestrzega jednak wydawców, że - "Wprowadzając tego typu zmiany, trzeba pamiętać o zachowaniu rozsądnych proporcji. Jeśli bowiem banner będzie źle zaimplementowany i nie dostosowany do layoutu witryny, jego duży rozmiar może tylko zniechęcić użytkownika do reklamowanego produktu."
Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (22)
2009-09-23 07:39:22
ump
Ciekaw jestem, jakie strony istniałyby BEZ tych znienawidzonych reklam? Kto i jak finansowałby koszty łączy, serwerów, obsługi technicznej i redakcyjnej? Może pod kościołem co niedziela cała redakcja na kolanach? Dla mnie lamerzy z adblockiem to po prostu nieświadomi idioci, w dodatku leniwi. Idioci, bo nie zdają sobie sprawy z własnej destrukcji - wg mnie trudno nazwać małpę z granatem inaczej. Leniwi, bo to sami internauci pozwalają na emisję rycząco-pierdzących filmików we flashu, mordujących prosiaki komputerów i ważących dzikie megabajty. Zamiast napisać, zaprotestować, opierdolić wydawcę łatwiej jest adbloknąć sobie kompa i po prostu zabić go. A takie sieci jak portalowe, czy wspomniana tutaj Arbo unoszą się we własnej głupocie i twierdzą, że pierdnięcie reklamy w głośniki podnosi klikalność banera. Ano podnosi, bo wiara próbuje ze wszystkich sił kliknąć w krzyżyk i część nie trafia za pierwszym razem. To wygląda tak, jakby pomylić kłótnię z kobietą z jej orgazmem - bo też krzyczy... Ergo: obie strony głupie, ja mądry ;-) Na serio: jak komuś nie da do myślenia, to życzę dalszego wdychania własnych oparów samozadowolenia, kojarzy mi się z pieskiem liżącym własne - bo może... Tylko czy nikt nie czuje niesmaku w ustach? Na szczęście jest coraz więcej adbloków i coraz więcej technik obrzydzania adblokowania.
2009-09-14 14:35:13
RedNeck
marketoid - typ człowieka, który w życiu słowa prawdy nie powiedział, panowie miejcie chociaż trochę szacunku do użytkowników
2009-09-08 18:18:09
~Gość
ja mam flash blocka w ff jakoś sam się zainstalował z Ubuntu i dobrze mi z tym
2009-09-08 14:05:29
~Gość
może usuńmy treści z internetu i pozostawmy same mrugające reklamy, ale będzie zabawy.
2009-09-08 10:00:56
m
Korzystam z ff i dobrze skonfigurowanego adblock plus i nie oglądam reklam. Jeśli mam ochotę zobaczyć nowe trendy w branży reklamowej odpalam inną przeglądarkę. Prawdę powiedziawszy, tak odwykłem od widoku reklam, że gdy wchodzę na nasze serwisy np. Internet Explorerem, czuję się jakbym pierwszy raz widział daną stronę. Jako flashowiec sam tworzę czasem banery czy toplayery, jeśli na moim biurku wyląduje akurat takie zlecenie (ostatnio rzadziej, bo więcej siedzę w action scrypcie). Tworząc te formy graficzne nauczyłem się jednego - klient zazwyczaj wybiera najgorsze, najbrzydsze rozwiązanie. Mówi się, że o gustach się nie dyskutuje, jednak niektóre rozwiązania proponowane przez klientów wołają o pomstę do nieba. Niestety osoby decydujące o wyglądzie reklamy często są absolutnie nieutalentowane graficznie, niewrażliwe na kicz i brzydotę itd. itp. W reklamie brak jest obiektywnych kryteriów, każdemu podoba się co innego, liczy się tylko skuteczność. Gdy hydraulik naprawia zlew, klient nie podchodzi do niego i nie proponuje - a może tu użyć innego klucza, może tu innej uszczelki - nie czuje się specjalistą w jego dziedzinie. W wypadku reklamy jest inaczej - tam każdy klient czuje się specjalistą i zawsze wtrąca się do pracy grafika, animatora. Stąd w naszym internecie tyle brzydoty :-(.
2009-09-08 07:46:19
sp1dey
Mistrzem reklamy jest google: prosta ramka z textem, ale potrafi być dobrana do treści. Ad-block praktycznie nigdy mnie nie zawiódł i uważam go za jeden z najlepszych addonów w historii. Adblock i tak da radę z reklamami, nie wymyślą skutecznej metody na niego.
2009-09-06 22:58:07
ifni
Typowe podejście... Blokować reklamy, bo tak jest mi wygodniej. Szkoda, że na tym tracą tylko małe, aczkolwiek ciekawe serwisy, które po prostu bez reklam się nie utrzymają...
2009-09-06 09:48:43
prezes
Blokuję 95% reklam, ponieważ są w większości źle stargetowane i źle wykonane. Jakbym miał oglądać portale w wersji "z reklamami" to bym oszalał. Jak czasem wyłącze adblocka, to aż mi się śmiać chce jak to wygląda :) Polska reklama jest SŁABA
2009-09-06 08:07:10
Neo1113
Używam Adblocka i nic nie zawodzi. Teraz otwarłem gazetę.pl i o2.pl. Nie wyskoczył, żaden banner. Nie ma w ogóle tej dużej reklamy w górnej strefie strony. Trzeba pamiętać, że by w Ad Blocku zasubskrybować odpowiednie listy i tyle. Jedyna sprawa, której mi w Firefoxie brakuje, to łatwe tworzenie skrótów do strony www, za pomocą prawego klawisza myszy jak w IE. No może przydałby się jeszcze czytelniejszy w obsłudze tryb in private jak w IE8.
2009-09-05 01:06:38
zX
1. wielkie reklamy mnie wnerwiają dlatego je blokuję. Jak by właściciele stron dawali tylko mniejsze reklamy to darował bym sobie adblocka, 2. Do krzykaczy, ktorzy mowia ze ''okradam'' własciciela strony blokujac reklamy, chyba se żarty robicie. A co jesli nie mam wtyczki flash (np: ajfon)? albo ogladam strone w trybie tekstowym??? tez okradam? albo jak podczas filmu na jakims tam TVNnie podczas 30 minutowych reklam pojde ugotować obiad? tez okradam TVN?? Nie sadzę , wchodząc na stronę gazeta.pl czy inne portalisko nie zawieram z nimi zadnej umowy i nie musze wyswietlac kazdego przecinka, graficzki, flaszyka itd. Jesli chca bym zawarł teoretycznie umowe to przed wejsciem powinna byc strona informujaca ze kozystanie ze strony jest mozliwe tylko pod warunkiem posiadania wtyczek flash i niektywnego adbloka, klikajac przycisk ''wchodze/zgadzam sie'' jestem zobowiazany wyswietlac te reklamiska.. Na szczęscie nie ma czegoś takiego wiec nie czuję obowiazku wyswietlania na monitorze czegos na co nie mam ochoty.
2009-09-04 21:28:50
~Gość
adblock i po krzyku
2009-09-04 20:09:18
antyreklama
Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem wszelkich reklam zasłaniających główną treść, stąd korzystam z rozwiązań eliminujących je w przeglądarce. I nigdy z takiej reklamy nie skorzystam, prędzej się wk...wię. Uważam taką nachalną reklamę za zwykłe chamstwo. Generalnie nie lubię reklam chociażby dlatego, że ich poziom jest po prostu denny. Liczba reklam, na które się patrzy z przyjemnością to mniej niż jeden promil. Jeśli twórca strony chce już coś reklamować to musi to tak wkomponować w stronę, żeby to nie raziło. Tłumaczenie, że wchodzę na stroną to zawieram jakąś domniemaną umowę to totalna bzdura, to tak jakbym wchodząc do sklepu (który jest publicznie dostępny) musiał coś kupić bo inaczej sklepikarz mnie oskalpuje!
2009-09-04 18:15:20
WojtekM
stv napisał: >Niestety reklamy poza zasłanianiem treści dodatkowo >obciążają komputer. Spotkałem się z taką sytuacją, że >po otwrciu 5 - 6 okien (zakładek) z wczytanymi stronami >portalu pewnej ogólnopolskiej Gazety, ledwo dawało się >pracować w Wordzie, bo animacja reklam zajmował praktycznie >100% procesora. Zgadza się. Też to zauważyłem szczególnie na portalu Gazety, procesor obciążony całkowicie. A swoją drogą tak się zastanawiam: przecież większość animacji w reklamach to są z punktu widzenia złożoności grafiki, rzeczy dość trywialne. Przecież nawet na moim komputzerze nie pierwszej młodości powinno to śmigać. Ciekawe czy to niedbałość twórców czy też niewydolność Flash Playera (chociaż pewnie jedno i drugie) Pozdrawiam
2009-09-04 16:43:53
mw
Dla dzieci neo, niedołężników informatycznych i leniwców jest to wszystko jedno, czy są reklamy, czy sś zaj***cie wielkie reklamy, czy nie ma w ogóle.... Dla mnie ma to znaczenie i sprawdzam różne możliwości zanim dowalę kompa i swoje oczy toną banerów we flashu. Nie lubi, wchodząc np. przez Nokię E51 na Interię ładować 1,5MB syfu, albo oddawać 20% CPU na reklamę w GG...... "Pokolenie V.32" (sam to właśnie wymyśliłem :P) tak już ma :)
2009-09-04 16:23:06
stv
Niestety reklamy poza zasłanianiem treści dodatkowo obciążają komputer. Spotkałem się z taką sytuacją, że po otwrciu 5 - 6 okien (zakładek) z wczytanymi stronami portalu pewnej ogólnopolskiej Gazety, ledwo dawało się pracować w Wordzie, bo animacja reklam zajmował praktycznie 100% procesora.
2009-09-04 14:56:36
Filozof
Adblock Plus - o ile jest dobrze skonfigurowany - nie zawodzi. Dobra subskrypcja filtrów powoduje, że reklam się nie ogląda. Na te, co się przemkną wystarcza FlashBlock. Reklam w sieci nie oglądam. Natomiast nie zgadzam się z poglądem, aby nie wchodzić na strony które emitują reklamy. Po prostu korzystam z niepodważalnego prawa mówiącego, że to ja jako odbiorca decyduję o kształcie oglądanej strony. Mój mózg - moja twierdza, i żaden spec z agencji kreatywnej nie będzie mi tam mącił. Odrobina wiedzy i kilka dodatków w FF umożliwia mi pełną wolność w tym zakresie. I wszystkim radzę to samo - pozbądźcie się reklam w sieci raz na zawsze. Nic ciekawego one ze sobą nie niosą, a niestety prawdziwa jest opinia, że nie ma osób odpornych na ich oddziaływanie.
2009-09-04 14:53:05
b.n.
Gdyby reklamy w internecie nie były tak agresywne to nie byłoby potrzeby tworzenia takich addonow jak adblock.
2009-09-04 14:24:30
Gość
Jeżeli nie pasują ci reklamy czy inne warunki (np. model biznesowy), to nie wchodzisz na daną stronę. Bo nie masz praw wyłudzić bez płacenia (np. oglądaniem czy klikaniem czy rejestrowaniem się) czyjąś pracę, ani wymyślać jednostronne reguły/umowy z super uzasadnieniami bo chcesz mieć owoce tej pracy ale bez wymiany bo uznajesz ją za zbyt drogą czy jakkolwiek nieakceptowalną. Jeżeli uważasz, że inni tak postępują to z nimi nie współpracujesz (tu nie wchodzisz na ich strony). Wymyślanie adblocka, który i tak coraz częściej zawodzi (a działa podobnie jak lepsze addiny do IE), eskaluje tylko wyścig zbrojeń zamiast skupiania się na meritum.
2009-09-04 14:05:30
ADBLOCK
hahaha używam FireFox i dodatku ADBLOCK i w sumie zapomniałem o reklamach :) no ale 50% społeczeństwa męczy się z IE to już ich problem. Są przecież na świecie ludzie sado macho :)
2009-09-04 13:59:57
~Gość
Polscy "specjalisci". Od jakiegos juz czasu nie wchodze na polskie serwisy, nawet mimo to ze uzywam Adblock Plus. Po prostu zmeczylo mnie walczenie o tresc strony a takze ryczace reklamy (tzn takie ktore zakladaje ze po internecie surfuje sie tylko po to zeby sluchac durnych reklam). Szczegolna satysfakcje dal mi cytat kolesia z o2, bo juz od dluzszego czasu nie wchodze na o2 wlasnie przez reklamy na ich stronie. A to ze Pan Michał Brański uwaza opinie internautow za banaly zostawie bez komentarza. Polskie strony internetowe sa najbardziej irytujacymi wlasnie przez zbyt agresywne reklamy.
2009-09-04 13:59:28
Mediana
"(...)ponad połowa użytkowników serwisu Wyborcza.pl z własnej woli odsłoniła reklamę, niektórzy co najmniej dwukrotnie.(...)" Tja, łudźcie się dalej że z własnej woli... Otwieram stronę i kursor myszy zawsze mam na górze. Dlatego, że tam najprawdopodobniej będzie menu. I NIE Z WŁASNEJ WOLI najeżdżam na te banery. Jeśli wiem, że na tej stronie którą zamierzam otworzyć jest takie g###o, trzymam mysz na pasku i bardzo delikatnie i z ostrożnością szukam interesującego mnie działu. Reklama była, jest i bedzie. Tak samo jak strony z automatyczną muzyczką. Na szczęście były są i będą programy pozwalające na wyłączanie tego wszystkiego.
2009-09-04 13:32:20
fffatman
Co to są te bannery?

reklama
Polecane
Subskrypcje
Prezentujemy raport eCommerce 2011
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88