Wyszukiwarki osób zdradzą sekrety twoich znajomych

xray hand

Co robisz poznając nową osobę? Zwykle starasz się ją zgooglować. Jednak rezultaty, jakie prezentują ogólne wyszukiwarki są często okrojone albo mało trafne. Wtedy warto skorzystać z wyszukiwarek osób. Takie narzędzia penetrują zasoby tzw. głębokiej sieci. Dzięki temu są w stanie dostarczyć zaskakujących informacji o naszych znajomych.

Na Facebooku zaczepił cię ktoś - znajomy znajomego znajomego. Tylko tak naprawdę kto? Poza sprawdzeniem, jakich ma znajomych i którzy z nich są także twoimi znajomymi, z FB nic więcej się o nim nie dowiesz.

Zwykle krok drugi w takiej sytuacji to Google. Tu jest niemal pewne, że w pierwszych kilku wynikach pojawi się link do profilu na Facebooku. Może jeszcze informacja, że brał udział w dzielnicowych zawodach tenisowych i podpisał się pod jakąś internetową petycją. I koniec.

A przecież ta osoba może mieć album zdjęć na Flickrze (a jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów), może należeć do innych sieci społecznościowych, mieć ulubione filmy, zespoły. Wszystkie te informacje daje się odnaleźć w sieci. Tyle że zwykłe wyszukiwarki, ślizgające się po powierzchni zasobów, do nich nie docierają. Trzeba zanurkować w tzw. deep web , czyli głęboką sieć, którą tworzą m.in. zasoby baz danych znajdujące się na witrynach internetowych.

PSE, czyli lustracja w Sieci

Wyspecjalizowane wyszukiwarki osób (people search engines) robią jeszcze więcej - zawężają pole swojej pracy do miejsc, które faktycznie mogą nam coś powiedzieć o życiu danej osoby, jej zainteresowaniach i powiązaniach. Pod ich lupą lądują najpopularniejsze portale społecznościowe typu Facebook, Myspace, Twitter, ale też ICQ, sklepy internetowe, radia czy internetowe albumy fotograficzne.

"W przypadku mniej popularnych osób ciekawe jest to, w jak dziwnych Wyniki wyszukiwania są dzielone na kategroie, np. dane kontaktowe, profile, firmy, zdjęcia itp.Kliknij, aby powiększyćWyniki wyszukiwania są dzielone na kategroie, np. dane kontaktowe, profile, firmy, zdjęcia itp.publicznych zasobach znajdują się takie dane. Na przykład mało kto wie o publicznym katalogu Gadu-Gadu, do którego ludzie wprowadzają swoje informacje a potem o tym zapominają" - tłumaczy Michał Kłujszo z Szuku.pl, polskiej wyszukiwarki osób.

"Gdy budowałem poprzednią wyszukiwarkę osób, jeszcze w 1999 roku, wyszukiwanie odbywało się jedynie po adresach e-mail i ICQ. Wtedy to właśnie identyfikowało osoby w internecie" - zauważa Tomasz Kolinko z Szuku.pl. "Obecnie ludzie zdecydowanie częściej posługują się imieniem i nazwiskiem, więc na wyszukiwanie po tych danych postawiliśmy w głównej mierze." - dodaje.



Jak to się robi?

Serwis przeszukuje zasoby najpopularniejszych serwisów społecznościowych, a także interentowych radiostacji i e-sklepówKliknij, aby powiększyćSerwis przeszukuje zasoby najpopularniejszych serwisów społecznościowych, a także interentowych radiostacji i e-sklepówKorzystanie z usług internetowego prywatnego detektywa jest banalne. Po wejściu na stronę wyszukiwarki wpisujemy imię i nazwisko, nick, adres e-mail lub numer Gadu Gadu danej osoby i klikamy "search". Liczba uzyskanych wyników zależy od tego, jak aktywny w sieci jest nasz obiekt poszukiwań: czy lubi komentować wpisy na blogach, recenzować filmy czy oceniać produkty w sklepach internetowych.

Takich wyspecjalizowanych osobowych wyszukiwarek, które aspirują do miana sieciowych prywatnych detektywów, jest coraz więcej. Wszystkie działają jednak w podobny sposób. Eksperymenty warto zacząć od wpisania swojego imienia i nazwiska. Już tu może czekać na was pierwsza niespodzianka.

Sieciocentryzm

Tak było w przypadku autorki tego tekstu. Okazało się, że w Sieci na liście dziennikarzy zainteresowanych uruchomieniem LHC, czyli Wielkiego Zderzacza Hadronów prócz mojej dziennikarskiej afiliacji znajduje się i mój i służbowy numer telefonu i e-mail. Wyszukiwarka odnalazła mój komentarz pod przepisem na ciasto na pewnym amerykańskim blogu kulinarnym, a moje zdjęcie wylądowało w czyimś albumie na Flickrze. Nie spodziewałam się też , że wyszukiwarka dotrze do mojego wpisu na forum Slow Food, do którego dostęp jest - przynajmniej tak mi się wydawało - chroniony hasłem.

PiplKliknij, aby powiększyćPiplPrzy nazwisku znajomej z pracy znalazłam zdjęcia z warsztatów fotografii plenerowej, dowiedziałam się, że pilnie śledzi dwa blogi o modzie oraz że wakacje, jakie spędziła w 2007 roku w egipskiej Tabie, były raczej mało relaksujące (w recenzji na portalu podróżniczym żaliła się na tłumy rozwrzeszczanych dzieciaków) . Jednym z wyników okazał się mój własny komentarz, jaki zostawiłam po zdjęciem znajomej, a który podpisałam swoim internetowym nickiem.

Gdy w kolejnym podejściu w okienko wyszukiwarki wpisałam właśnie swój sieciowy pseudonim, dotarłam do kolejnej porcji informacji na swój temat, m.in. do swojego profilu na Last.fm z listą ostatnio słuchanych utworów, recenzji książek kupionych w Empik.com oraz ocen odwiedzonych przeze mnie restauracji, jakie zamieściłam na portalu Gastronauci.pl.

Sprawdź, jak kupić nawigację i zobacz najlepsze modele w Rankingu PC Worlda!

Promocyjne ceny nawigacji GPS w Sklepie idg.pl

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.