Grozi nam powódź e-odpadów?

xray hand

Jeśli nie zostaną wdrożone efektywne metody kontroli transportu elektronicznych odpadów, kraje rozwijające się staną się światowym wysypiskiem zużytego sprzętu - ostrzegają analitycy firmy Gartner w najnowszym raporcie.

Polecamy:
Jedno z największych na świecie składowisk elektronicznych odpadów znajduje się na obrzeżach Akry, stolicy Ghany. Kanadyjscy dziennikarze zajmujący się problemem odpadów elektronicznych kupili na tamtejszym targu dysk twardy, zawierający dokumenty należące do firmy Northrop Grumman, trzeciego co do wielkości koncernu obronnego na świecie.

Więcej informacji: Wojskowe sekrety na targu w Afryce

Zobacz także:

Zgodnie z danymi przedstawionymi w dokumencie "Emerging Markets Are Becoming Dumping Grounds for Secondary PCs", w 2008 r. 37 mln. komputerów zostało odnowionych i wyeksportowanych do krajów rozwijających się. Liczba ta ma wzrosnąć do 2012 r. do 69 mln.

Meike Escherich, analityczka Gartnera, mówi: "Chociaż powtórne wykorzystanie należy uznać za lepszą od innych metodą zarządzania odpadami, bez efektywnych narzędzi kontrolnych, eksport [zużytego sprzętu - red.] może być wymówką dla pozbywania się śmieci i składowania toksycznych odpadów w krajach o rozwijających się gospodarkach".

Jeszcze kilka lat temu stary sprzęt komputerowy trafiał zwykle na najbliższe składowisko śmieci. Od 2005 r., czyli od daty wprowadzenia w Unii Europejskiej dyrektywy WEEE (Waste Electrical and Electronic Equipment), zużyte pecety muszą podlegać rozbiórce lub przetworzeniu z uwagi na zawartość toksycznych materiałów i substancji.

Recykling musi mieć miejsce na terenie Unii, odpadów nie można też wywozić do krajów "trzeciego świata". Tymczasem na początku tego roku działacze Greenpeace wykryli i opisali proceder transportu starego sprzętu z Wielkiej Brytanii do państw afrykańskich.

W 2007 r. na całym świecie na złom trafiło prawie 68 mln. pecetów, z czego 15 mln. trafiło w najbiedniejsze rejony globu. Za trzy lata państwa rozwijające będą musiały poradzić sobie z 30 mln. starych komputerów, składowanych tam przez państwa zachodnie.

Bez podjęcia działań producenci komputerów zastaną rosnącą liczbę swoich pecetów na wysypiskach śmieci lub w nielegalnych lub źle prowadzonych prywatnych zakładach rozbiórki. Ani jedno ani drugie nie przysłuży się korporacyjnym kampaniom i programom na rzecz ochrony środowiska - uważa M. Escherich.

Gartner ma rację, ale...

Tony Roberts, założyciel i szef organizacji non-profit Computer Aid International, zajmującej się przetwarzaniem starych pecetów i dostarczaniem ich na rynki państw rozwijających się, zgadza się z tezami raportu Gartnera, uważa jednak, że producenci komputerów powinni podjąć wysiłek finansowania recyklingu sprzętu także poza granicami Unii Europejskiej.

Od czasu obowiązywania dyrektywy WEEE w cenę urządzenia elektronicznego wliczony jest koszt utylizacji zużytego sprzętu. Od stycznia 2009 r. sprzedawcy muszą podawać koszt gospodarowania odpadami - KGO - w cenie urządzeń (nie dotyczy to komputerów, a jedynie sprzętu RTV/AGD).

"Płacimy 8 dolarów więcej za każdy komputer, który kupujemy, aby sfinansować proces recyklingu. Wytwórcy pecetów z dumą mówią o recyklingu w Europie, powinni robić to samo w Afryce i Ameryce Południowej. (...) Ich odpowiedzialność [w tym zakresie - red.] kończy się na skale gibraltarskiej" - podkreśla T. Roberts.

Organizacja CAI eksportuje przerobione komputery do państw rozwijających się - składa w zasadzie nowe zestawy z działających części zebranych z kilku różnych maszyn i wysyła je kontrahentom. Komponenty zepsute lub nieprzydatne są utylizowane na terenie Unii Europejskiej.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.