Komisja Europejska: odcinanie piratów od Sieci jest legalne. ISP: to bzdura!

Ostateczne zaakceptowanie kontrowersyjnej ustawy antypirackiej przez francuski senat spowodowało lawinę pytań w sprawie legalności takiego rozwiązania. Choć nie znamy jeszcze stanowiska francuskiego Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie, to wiemy już co myśli o niej Unia Europejska. Okazuje się, że odcinanie piratów od sieci jest w świetle unijnego prawa całkowicie legalne.

Wczorajsze głosowanie francuskiego senatu niemal przesądziło o wejściu kontrowersyjnej ustawy antypirackiej w życie. Atak na piratów w izbie wyżej było przytłaczający - aż 189 osób zagłosowało za przyjęciem aktu. Przeciw było jedynie 14 senatorów.

Według francuskiego systemu legislacyjnego ustawa trafi teraz do podpisania przez prezydenta. Ten jednak jest stanowczo przeciwko piratom i twierdzi, że nie ma żadnego powodu, dla którego Internet miałby być obszarem, na którym nie obowiązują przepisy prawa.

Ostatnią deską ratunku dla piratów jest skarga do Trybunału Konstytucyjnego, którą może wnieść głowa państwa, marszałkowie obu izb oraz grupa 60 senatorów lub 60 posłów. Po ostatnim glosowaniu takie rozwiązanie zapowiedzieli francuscy socjaliści. (Więcej: ustawa przegłosowana - Francja jednak odetnie piratów od Internetu) oraz "zamieszanie z francuską ustawą antypiracką - przepisy przepadły w kolejnym głosowaniu".

Komisja Europejska: decyzja jest legalna

Jednocześnie Komisja Europejska ogłosiła, że ustawa nie jest przeciwna prawu unijnemu. Viviane Reding, komisarz UE ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów, wyraziła co prawda swoje obawy w stosunku do aktu, ale zaznaczyła, że w kwestii formalnej jest ona zgodna z prawem UE i do francuskich sądów należy ostateczna decyzja o zgodności z konstytucją. Co ciekawe, jednocześnie Parlament Europejski zdecydowanie sprzeciwia się projektowi.

Francuska ustawa antypiracka to najostrzejszy w historii akt legislacyjny skierowany przeciwko piractwu. Ustawa antypiracka głosi zasadę trzech ostrzeżeń - osoba nielegalnie wymieniająca materiały chronione prawem autorskim otrzymywałaby najpierw e-mailem, za drugim razem tradycyjną pocztą upomnienie i wezwanie do zaprzestania tego procederu. Przy trzecim naruszeniu praw autorskich sprawca miałby tracić połączenie z Internetem. Ustawa przewiduje, że piraci mogliby zostać pozbawieni sieci na okres od 3 do nawet 12 miesięcy.

W myśl ustawy powołany miał zostać specjalny urząd, który zbierałby skargi od przemysłu filmowego i muzycznego oraz namierzałby podejrzanych. Dane związane z aktywnością internautów dostarczane byłyby przez dostawców Internetu. Ci zaś monitorowaliby użytkowników za pomocą prostych programów, które każdy klient musiałby zainstalować by w ogóle korzystać z Sieci. Dodatkowym "ciosem w piratów" ma być ograniczenie dostępu do Internetu przez publiczne hotspoty - poprzez np. narzucenie ograniczonej listy "bezpiecznych" witryn. Nad całością czuwać będzie specjalna grupa operacyjna Hadopi (nazwa robocza).

Przeciwnicy aktu twierdzą, że narusza on podstawowe prawa i wolności obywatelskie, a co więcej - jest tragicznie przygotowany jeśli chodzi o treść. "Na które konto e-mail zostanie przysłane ostrzeżenie?", "czy legalne jest oglądanie online zakupionego filmu?", "czy legalne jest pobieranie poprzez sieci p2p plików z komputera domowego na laptopa?", "co zrobi właściciel hotelu, którego klienci będą pobierali pliki?" - to tylko część z dziesiątek pytań, jakie pojawiają się na forach internetowych.

Opozycjoniści dodają również, że w zasadzie wprowadzenie aktu nic nie da. Rozwój technologiczny i zaawansowanie większości użytkowników p2p sprawi, że skorzystają oni z nowoczesnych rozwiązań i bez problemu unikną wykrycia. Przykładem może być sytuacja w Szwecji oraz pierwszy piracki VPN: Szwecja: 30% internautów to piraci? VPN od The Pirate Bay ma już ponad 100 tys. chętnych.

Wielka Brytania: my również powinniśmy zająć się problemem

Stowarzyszenie Filmowców Brytyjskich, wraz z dziesiątkami innych firm przemysłu rozrywkowego, korzysta z rozwoju wypadków we Francji i nakłania własny rząd do wprowadzenia podobnych zmian.

Silne lobby, do którego należą również organizacje BPI (British Phonographic Industry) i FACT (Federation Against Copyright Theft), chce aby w czerwcowym raporcie o planach rozwoju technologicznego Wielkiej Brytanii (Digital Britain Report) znalazły się zapisy o planach walki z piractwem. Dodajmy, że raport w obecnej postaci ma dotyczyć przede wszystkim doprowadzenia do narodowego standardu łącza 2Mbps, budowy nowoczesnej infrastruktury sieciowej i przyszłości telewizji.

"Gwałtowny wzrost popularności nielegalnych materiałów rozprowadzanych poprzez sieci p2p sprawia, że wytwórnie nie chcą produkować filmów, sprzedaż DVD spada, a właściciele firm redukują zatrudnienie z powodu niskich zysków" - argumentuje John Woodward, szef Stowarzyszenia Filmowców Brytyjskich.

Dostawcy internetowi są przeciwni odcinaniu od Sieci

Co ciekawe, okazuje się, że większość europejskich dostawców internetowych jest przeciwna odcinaniu piratów od internetu. Brytyjskie stowarzyszenie ISPA (Internet Service Providers Association) opublikowało notkę, w której wyraża swoje ubolewanie, że lobby właścicieli praw autorskich robi wszystko by wprowadzić nowe i coraz ostrzejsze przepisy antypirackie. W notce znajduje się również sugestia aby zamiast tego zastanowić się nad zmianą sposobu licencjonowania produktów co jest rzeczywistym problemem.

ISPA dodaje również, że aby podobne akty prawne miały jakąkolwiek realną skuteczność, należałoby wprowadzić zupełnie nowe rozwiązania i narzędzia technologiczne, które umożliwiłyby dostarczenie prawdziwych dowodów na sali sądowej.

Zobacz również:

BSA: 56% oprogramowania w Polsce jest nielegalne

Po wyroku w sprawie Pirate Bay: demonstracje, ataki hakerów, zamknięte witryny

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.