Społeczny ruch wykrywania niedziałających stron

Zdarzyło się to posiadaczom poczty Gmail w ostatni wtorek; zdarza się to każdemu z nas. Próbujesz odwiedzić stronę web a tam wita cię komunikat o "braku dostępu" czy też awarii. Dlaczego? Czy jesteś jedyną osobą której się to przytrafiło?

Odpowiedzi na te pytania może przynieść serwis Herdict Web, który pozwala globalnie wymieniać się informacjami o tym, w jakim rejonie i z jakiej strony nie można obecnie skorzystać.

Jest to pomysł Jonathana Zittraina, profesora prawa na Harvardzie, który pierwszy raz zastanawiał się nad takim rozwiązaniem, gdy badał przypadki cenzurowania internetu w Chinach i w Arabii Południowej. Oczywiście strony znikają z sieci również z innych powodów. Może być to np. błąd w oprogramowaniu dostawcy internetu lub zwyczajne zawieszenie strony przez właściciela.

W zeszłym roku J. Zittrain wydał książkę pt. "Access Denied", gdzie wypunktował większość przejawów cenzury w sieci, ale w momencie publikacji, dane były już przedawnione co najmniej o rok. Dlatego taż powstał Herdict. Internauci lub właściciele stron mogą odwiedzić serwis, by dowiedzieć się, czy konkretna strona jest dostępna on-line w danej części świata.



Mogą również zgłosić brak dostępu. Pozostawianie raportów ułatwione jest za pomocą rozszerzenia do przeglądarek Firefox i Internet Explorer (być może stanie się to stałym, nie opcjonalnym elementem przeglądarki FF).

Zittrain jest we wczesnej fazie testowania innego, podobnego projektu - Herdict PC. Działa to tak: ściągasz program na swój komputer, a on zbiera różne informacje związane z wydajnością maszyny (jakich programów używasz, jaki masz procesor, system operacyjny). Pozyskane informacje są potem przesyłane do zcentralizowanego serwera w The Berkman Center for Internet & Society przy uniwersytecie Harvard. Ostatecznie zagregowane dane trafiają z powrotem do ciebie. Takie informacje pozwolą ocenić, czy badana maszyna działa wolniej niż inne (oparte na tej samej specyfikacji technicznej), co może wynikać z infekcji złośliwym oprogramowaniem lub "pożerania" pamięci przez wymagającą aplikację.



Uruchomiona w zeszłą środę strona Herdict Web, nie ma jeszcze wielu użytkowników, ale, jak twierdzi Zittrain, masa krytyczna licząca parę tysięcy osób, pozwoli zgromadzić przydatne dane.

"Może się okazać, że Herdict stanie się całkiem sprawnym narzędziem, do śledzenia zdjętych z YouTube filmów" - mówi Zittrain.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.