Proces The Pirate Bay: dzień trzeci

Trzeci już dzień procesu przeciwko administratorom wyszukiwarki i trackera The Pirate Bay ponownie zakończył się przed czasem. Na dzisiejszym posiedzeniu sądu m.in. prokurator wniósł poprawki do aktu oskarżenia, a obrońcy oskarżonych złożyli wniosek o uniewinnienie swoich klientów.

Trzeci dzień procesu rozpoczął się od wniesienia poprawek do aktu oskarżenia. Oznacza to m.in. unieważnienie oskarżenia o masowe naruszenie własności intelektualnych, o czym pisaliśmy w wiadomości Proces The Pirate Bay: 50% zarzutów wycofanych. Zmiany te zostały określone przez prokuratora jako "niewielkie".

Podczas procesu Peter Danowsky, przedstawiciel IFPI, Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego, próbował udowodnić, że straty spowodowane działalnością The Pirate Bay są ogromne. Jego głównym argumentem było stwierdzenie, że wartość pobranych treści jest równa utraconym wpływom wytwórni z tytułu ich sprzedaży. Jako ciekawostkę warto tutaj podać, że podobne stwierdzenie zostało niedawno obalone przez jeden z amerykańskich sądów. Pisaliśmy o tym w artykule Przełomowy wyrok w walce z piractwem. Jednak ten precedens nie będzie miał ani wpływu, ani tym bardziej zastosowania w przypadku toczącego się procesu.

Trudno również doszukać się logiki w kolejnym żądaniu Federacji. Chodzi tu o utwór "Let It Be" wykonywany przez zespół Beatles. W tym przypadku IFPI żąda 10-krotnie większego odszkodowania argumentując to tym, że utwór ten nie jest oficjalnie dostępny w Internecie. Podobne żądania zostały wysunięte w stosunku do strat poniesionych na skutek dostępności materiałów przed ich oficjalną premierą.

Także wytwórnia Sony zabrała głos w toczącym się procesie. Jej przedstawiciel stwierdził, że administratorzy The Pirate Bay nigdy nie usuwali torrentów na prośbę właściciela praw autorskich, natomiast robili to w przypadku plików, których opis nie wskazywał wyraźnie do jakiej treści on prowadzi. Sony argumentuje również, że taka działalność serwisu naraziła firmę nie tylko na straty finansowe, ale również naruszyła jej dobre imię.

Linią obrony oskarżonych było stwierdzenie, że samo przesłanie na serwer pliku torrent nie jest jednoznaczne z udostępnieniem chronionych treści. Argumentem było również to, że pliki torrent można wyszukać nie tylko poprzez wyszukiwarkę The Pirate Bay, ale także przez ogólnodostępne wyszukiwarki takie jak np. Google. Administratorzy serwisu The Pirate Bay nie mogli mieć i nie mieli również wpływu na zamieszczane na nim treści, gdyż były one generowane głównie przez jego użytkowników.

Obrońca biznesmena Carla Lundstroma, Per Samuelsson, stwierdził również, że oskarżenie jego klienta pozbawione jest jakichkolwiek podstaw. Utrzymywał on, że prokurator nie udowodnił jakiegokolwiek związku Lundstroma z nielegalną manipulacją treściami podlegającymi ochronie prawnej.

Według Samuelssona "wytyczne Unii Europejskiej 2000/31/EG mówią o tym, że osoba dostarczająca informację czy usługę nie jest odpowiedzialna za jej przesyłanie czy rozpowszechnianie. Aby możliwe było pociągnięcie takiej osoby do odpowiedzialności, musi ona zainicjować przesyłanie takich danych. W przypadku The Pirate Bay nie można się doszukać takich działań. Odpowiedzialni za to byli użytkownicy serwisu, których jednak nie sposób zidentyfikować".

Po tej argumentacji proces został odroczony do jutra.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.