Nowa strategia RIAA: będzie pod górkę?

Wszystko wskazuje na to, że nowy pomysł RIAA na walkę z piractwem może okazać nie tak błyskotliwy, jak zamierzała tego organizacja. Jeden z dostawców internetowych uzależnił monitorowanie treści przesyłanych w jego sieci od opłat wnoszonych na jego korzyść przez RIAA. Czy to początek końca nowej metody zwalczania piractwa?

O tym, że RIAA zmienia strategię jeśli chodzi o walkę z piractwem, pisaliśmy kilka dni temu. Teraz okazało się, że nie wszystkim podoba się pomysł monitorowania treści przesyłanych w sieci. Jerry Scroggin, właściciel Bayou Internet and Communications z Luizjany, która posiada 10 do 12 tysięcy klientów stwierdził, że nie jest on policjantem i jeśli zdecydowałby się na wprowadzenie w życie propozycji RIAA, to nie odbywałoby się to bezpłatnie. Według niego taki monitoring oznacza poniesienie przez operatora konkretnych kosztów.

Scroggin stwierdził, że właściciele praw autorskich jak najbardziej mają prawo chronić swoją własność w Internecie. Jednak nie mają oni prawa nakazywać nikomu, aby robił to dobrowolnie, w ich imieniu oraz na swój koszt. Jest on gotów na monitorowanie treści przesyłanych w jego sieci, jednak nie zamierza robić tego swoim kosztem. Jedyną sytuacją, która może go przekonać do zmiany zdania, jest ewentualne postępowanie prowadzone przez odpowiednie organy np. w wyniku popełnienia przestępstwa związanego z jego siecią.

W podobnej sytuacji są dziesiątki innych drobnych dostawców Internetu. Działają oni na lokalnych rynkach, mają stałych klientów oraz przewidywalne wpływy, jednak cały czas muszą walczyć ze znacznie większymi, np. ogólnokrajowymi, dostawcami Internetu.

Według Scroggina jedynym wyjściem z zaistniałej sytuacji jest wspólna rozmowa pomiędzy przedstawicielami przemysłu muzycznego i dostawcami Internetu. Jej efektem miałyby być ustalenia, które zadowolą jednocześnie przemysł muzyczny, dostawców Internetu oraz samych klientów.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.