YouTube oferuje Japońskim nadawcom telewizyjnym możliwość zarabiania pieniędzy

Pod koniec 2006 roku w Japonii najwięksi nadawcy telewizyjni i organizacje praw autorskich wyraziły zaniepokojenie z powodu niekontrolowanego rozpowszechniania należących do nich treści w Internecie. Dwa lata później, przedstawiciele serwisu poinformowali o nowym narzędziu, które pozwoli właścicielom umieszczanych treści uzyskać dodatkowe dochody.

W dwa lata po "ataku" największych nadawców telewizyjnych w Japonii, serwis Youtube podpisał umowę licencyjną dotyczącą swej zawartości. Przekonuje on swoich partnerów, iż umieszczanie przez użytkowników zabezpieczonych (nielegalnych) plików nie musi być zagrożeniem i oferuje - dzięki zestawowi narzędzi do identyfikacji właściciela przesłanych treści - możliwość zarobienia dodatkowych pieniędzy.

Za wszystkim stoi system ID, który skanuje przesłane pliki wideo, a następnie szuka odniesienia w bazie dostarczonej przez właścicieli praw autorskich. Do sprawnej analizy wymaga co najmniej 20 sekund filmu, wychwytuje nawet klipy o różnej jakości np. zarejestrowane z telewizora lub bezpośrednio z kamery. Wydawcy mają trzy możliwości: blokowanie treści, śledzenie kto ogląda film i kiedy lub umieszczanie reklam.

"Ta technologia dopiero się rozwija, ale już jesteśmy zaskoczeni jej dokładnością" - powiedział David Eun, wiceprezes działu sprzedaży i partnerstwa z dostawcami treści i informacji YouTube.

Portal próbuje również nowych możliwości - umieszcza reklamy, które pojawiają się jako nakładka na dole ekranu przez 15 sekund (użytkownicy w każdej chwili mogą je wyłączyć). David Eun twierdzi, że są one nawet do 10 razy bardziej skuteczne niż standardowe wyświetlanie spotu.

Japoński YouTube w ostatnich dwóch latach wzmocnił swoją pozycję. Japonia jest obecnie największym rynkiem dla serwisu YouTube poza Stanami Zjednoczonymi. Dodatkowo w rankingu sieci Web zawsze znajduje się blisko czołówki.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.