Fiasko emisji Areny

Trzy posunięcia konkurencji sprawiły, że emisja akcji Areny nie doszła do skutku.

W trakcie publicznej oferty inwestorzy zapisali się na łącznie 13.8 mln akcji, z czego indywidualni gracze złożyli zapisy na 1,028 mln akcji. Ale portal pogrążyła decyzja inwestorów instytucjonalnych o nieskorzystaniu z możliwości składania zapisów w subtranszy kierowanej. W efekcie tego minimalna liczba oferowanych walorów nie została objęta.

Używając piłkarskiego żargonu można stwierdzić, że była to prawdziwa emisja cudów. O ile jeszcze obniżenie jej planowanej wielkości z wcześniejszych 200 mln zł do 100 mln zł można wytłumaczyć zbyt dużymi ambicjami w stosunku do sytuacji panującej na rynku, to wydarzenia z końca zeszłego tygodnia ewidentnie pokazują, że komuś zależało na tym, aby emisja Areny nie powiodła się. W minioną środę trzy najczęściej odwiedzane portale: Onet, Wirtualna Polska i Interia, zarzuciły konkurentowi przekłamania w prospekcie emisyjnym. Chodziło o nieprawdziwe dane dotyczące liczby użytkowników całej czwórki. Arena zarzuty te odpierała, dodatkowo wysyłając sprostowanie do prospektu raportem bieżącym. Później Beskidzki Dom Maklerski wydał negatywną rekomendację dla papierów oferowanych przez Arenę. Zdaniem analityków BDM przedział cenowy 4,2-5 zł za walor to za drogo. Zarząd Areny bronił się przypominając, że BDM nie tak dawno oferował na rynku publicznym akcje konkurencyjnej Hogi, które wycenił na 5,5 zł, ale inwestorzy objęli je o złotówkę taniej.

Ale trzeciego ataku Arena nie przetrzymała. W minioną niedzielę nowy prezes Tel-Energo Jerzy Urbanowicz wydał oświadczenie, w którym nie widział możliwości funkcjonowania powołanej wspólnie z Areną spółki E-connections (która miała zajmować się usługami ISP), gdyż dla jego firmy zawarta umowa jest niekorzystna. A właśnie uruchomienie działalności przez E-connections było głównym celem publicznej subskrypcji portalu. W tym momencie inwestorzy kupowaliby akcje przedsięwzięcia, które może w ogóle nie dojść do skutku. Ten komunikat był gwoździem do trumny emisji Areny.

Niekorzystne dla Areny wydarzenia, jakie miały miejsce podczas publicznej subskrypcji nie pozostawiają złudzeń. To nie mógł być przypadek, komuś, a najpewniej konkurencji zależało na skompromitowaniu warszawskiego portalu i zniechęceniu do niego inwestorów. Zamiar się powiódł, pozostaje pytanie, kto pociągał za sznurki. W pewnym momencie pojawiła się plotka, że inny portal porozumiał się z Tel-Energo w sprawie utworzenia wspólnego przedsięwzięcia podobnego do E-connections, stąd zmiana planów operatora. Padła nawet nazwa – Interia.pl. „To żadna tajemnica, że szukamy kolejnego inwestora do portalu. Najlepiej byłoby, gdyby to był telekom” – powiedział w rozmowie z IS Paweł Przewięźlikowski, wiceprzewodniczący rady nadzorczej Interii. Ale niemal natychmiast zreflektował się. „Wiemy o umowach, jakie łączą Arenę z Tel-Energo. Wiemy też, że namawianie operatora do zmiany planów byłoby przestępstwem. Dlatego jako przedstawiciel rady nadzorczej zaprzeczam, jakoby Interia prowadziła rozmowy z Tel-Energo” – powiedział Paweł Przewięźlikowski. Stanowisko Tel-Energo poznamy być może dziś po posiedzeniu rady nadzorczej firmy. „Po tym co się stało już widać, jak będzie wyglądał rynek portali za rok” – powiedział nam anonimowy przedstawiciel dużego konkurenta Areny.

W wydanym oświadczeniu Arena poinformowała, że Tel-Energo opublikowało komunikat bez ostrzeżenia. Spółka napisała też, że gdyby inwestorzy instytucjonalni nie wycofali się, emisja doszłaby do skutku. Arena zamierza dochodzić swoich praw na drodze sądowej.

Przedstawiciele Areny nie chcieli komentować obecnej sytuacji, odsyłali jedynie do wydanego komunikatu.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.