Tydzień z IS

W tym tygodniu TP S.A. poinformowała o wprowadzeniu pilotażowej usługi dostępu do Internetu dla klientów indywidualnych, obciążonej stałą miesięczną opłatą.

Ceny jakie proponuje TP S.A. nie są rewolucyjne – 300-1500 zł miesięcznie – ale krzepiące jest, że firma, która ma najwięcej na rynku do powiedzenia wprowadza dawno oczekiwany, „płaski” system opłat. Połączenie z Internetem będzie się odbywało po łączach telefonicznych, zatem usługa będzie równie dostępna, jak telefon. Przynajmniej teoretycznie, ponieważ cena będzie stanowiła barierę trudną do pokonania dla większości internautów.

300 zł miesięcznie za połączenie o szybkości 256kb/s mało kogo obecnie zadowoli, poza małymi firmami, do których oferta faktycznie jest skierowana. Być może skorzystają z niej najzasobniejsi klienci indywidualni.

Żaden z dostawców Internetu nie zdołał jak do tej pory zaproponować warunków, które uczyniłyby jego usługę masowo dostępną. Oferty operatorów telewizji kablowej poniżej 200 zł „wchodzą w zasięg” internautów, zapewniając przy tym wyższą szybkość transmisji niż powyższa propozycja TP S.A. Cóż z tego skoro oferta jest ograniczona terytorialnie? Firmy ISP natomiast kształtują cenniki usług na podstawie stawek jakie same płacą TP S.A., które jest w zasadzie właścicielem sieci teleinformatycznej w Polsce. Niektórzy wiele obiecują sobie po pełnej liberalizacji rynku telekomunikacyjnego w Polsce i złamaniu istniejącego nań monopolu. Nadzieje te są o tyle złudne, że nikt szybko nie wybuduje takiej sieci jaka jest w posiadaniu TP S.A.. Jeszcze długo będzie ona dyktowała warunki i ceny na rynku. Poza tym ceny dostępu w Europie, kształtujące się na poziomie od 150-200 zł miesięcznie trudno uznać w naszych warunkach za szczególnie atrakcyjne. Kto będzie chciał wydać taka sumę na usługę traktowaną przez większość Polaków za mniej lub bardziej egzotyczną rozrywkę? Powstaje błędne koło: usługi są drogie więc mało kto z nich korzysta a więc polski rynek jest mało atrakcyjny i nie pojawiają się na nim konkurencyjni operatorzy w związku z czym usługi są drogie.

Co gorsza niska telefonizacja naszego kraju powoduje, że wielu Polaków nie może nawet „posmakować” Internetu przez numery dostępowe TP S.A. W przypadku Internetu zaś „poznać” oznacza „pokochać” a „pokochać”. Jak wiemy miłość często zaślepia i skłania do rozrzutności, czego dobrym przykładem są operatorzy telefonii komórkowej. Rozrzutność polskich internautów zaś zainteresowałaby zachodnich operatorów a konkurencja na rynku... Jak w ekonomicznym elementarzu. Znowu przychodzą do głowy analogie z rynkiem „komórek”. Gdyby tylko Polacy chcieli tak surfować jak lubią rozmawiać...

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.