Wyszukiwarka głosowa Google - kolejna rewolucja?

Firma chce zaproponować głosową wyszukiwarkę, która ma być przeznaczona na telefony iPhone. Będzie ją można pobrać już w piątek.

Zasada działania głosowej wyszukiwarki ma być prosta. Po wypowiedzeniu przez użytkownika poszukiwanej frazy, jego głos będzie nagrywany i przesyłany na specjalne serwery. Tam będzie on interpretowany, aby na tej podstawie przedstawić, w tradycyjny już sposób, wyniki wyszukiwania.

Microsoft posiada już swoją wyszukiwarkę głosową Tellme, która oprócz wyników wyszukiwania pozwala na wyświetlanie map oferuje również udzielanie wskazówek dotyczących wyznaczanych na nich dróg. Yahoo, wraz ze swoją oneSearch również oferuje podobne usługi. Czym więc usługa Google ma się wyróżniać na tle oferty konkurentów?

Według specjalistów główną zaletą Google ma być możliwość przechowywania i analizowania dużej liczby danych. Dzięki temu usługa z każdym dniem ma działać coraz lepiej. Następną zaletą ma być ogromna baza zapytań, które do tej pory stworzyli użytkownicy tradycyjnej wyszukiwarki. Ma to pozwolić na tworzenie statystycznego modelu związków wyrazowych tworzonych przez użytkowników, a tym samym jeszcze bardziej ulepszyć wyniki wyszukiwania. Kolejną zaletą ma być wykorzystanie wbudowanego w iPhone'a akcelerometru. W momencie gdy użytkownik zbliży telefon do ucha, automatycznie będzie się włączać tryb nagrywania jego głosu. Ma to usprawnić sposób korzystania z głosowej wyszukiwarki i sprawić, że będzie ona jeszcze bardziej intuicyjna w użyciu.

Sposób działania wyszukiwarki można zobaczyć na poglądowym filmie przedstawionym przez Google:



Jak już pisaliśmy, aplikacja ma być dostępna od piątku. W AppStore pojawiła się ona już w poniedziałek, jednak nie na długo. Po krótkiej obecności na stronach sklepu Apple'a, zdecydowano się na jej usunięcie, razem z niewielką stroną dedykowaną tejże aplikacji. Jakie mogą być tego przyczyny? Oficjalnie mówi się o tym, że aplikacja mogła nie spełniać pewnych wymogów potrzebnych do tego, aby zostać zatwierdzonym do publikacji w AppStore. Zyskany w ten sposób czas miałby zostać przeznaczony na poprawę samej aplikacji.

Jednak coraz więcej opinii przemawia za tym, że powody takiego stanu rzeczy są bardziej prozaiczne. Otóż Apple znany jest z tego, że już kilkakrotnie usunął ze swojej oferty aplikacje, które rzekomo miały powielać funkcje wbudowane w iPhone'a. Taki los spotkał niedawno program Podcaster. W nadchodzącej wielkimi krokami nowej wersji oprogramowania (2.2) ma się znaleźć aplikacja, umożliwiająca bezpośredni pobór podcastów. Inną ofiarą AppStore padła aplikacja CastCatcher. Powodem jej usunięcia miała być "zbyt dużą ilość danych przesyłanych przez sieć komórkową".

Trudno jednak stwierdzić która z tych opinii jest prawdziwa, a która nie. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że to nie pierwsza usługa od Google, która może zagościć na telefonach firmy Apple. Nie tak dawno Google i Apple poinformowali o udostępnieniu programu Google Earth wszystkim użytkownikom iPhone'a.

Miejmy nadzieję, że Apple nie zdecyduje się na zablokowanie takiej usługi w swoim sklepie AppStore. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Google, to wkrótce może się okazać, że nowy pomysł giganta z Mountain View po raz kolejny zrewolucjonizuje sposób, w jaki korzystamy z Internetu. Pod jednym wszak warunkiem: taka usługa musi się stać bardziej popularna i dostępna dla większej liczby telefonów. W końcu nie tylko iPhone jest wyposażony w akcelerometr.

Zanim aplikacja oficjalnie ujrzy światło dzienne, jeden z dziennikarzy serwisu CNET miał okazję przetestować finalną jej wersję. Co prawda testy trwały zaledwie 15 minut, jednak jego wyniki są więcej niż obiecujące.

Jak możemy przeczytać we wspomnianej recenzji, najważniejszą i najciekawszą funkcją jest głosowe wyszukiwanie. Kiedy użytkownik zbliża telefon do twarzy, następuje nagrywanie wypowiadanych kwestii, które dla wyszukiwarki stają się słowami kluczowymi. Nagrywanie zostanie poprzedzone krótkim dźwiękiem, podobnie jak zakończenie analizy zapytania. Drugi dźwięk oznaczać będzie, że za chwilę zobaczymy nasze wyniki wyszukiwania.

Podczas testu wyszukiwane były różne informacje, wśród których znalazły się nazwiska, informacje o rozkładach lotów, najbliższe restauracje i wiele innych danych. Podczas prób tylko w jednym przypadku została pominięta najbliższa restauracja. Poza tym wszystko miało działać jak należy. Oczywiście możliwa jest interakcja z wynikami wyszukiwania. Na przykład wyświetlone numery telefonu można wybrać bezpośrednio z poziomu wyników wyszukiwania.

Wszystko wskazuje więc na to, że szykuje się kolejna rewolucja w sposobie korzystania z sieci.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.