Google Lively już działa. Koniec z Second Life?

Od wczoraj działa już "Lively", najnowsze dziecko Google wzorowane na popularnym Second Life. Choć platforma oznaczona jest znaczkiem "beta", to widać, że kryje w sobie spory potencjał.

Google uruchomiło wczoraj testową wersję Lively. Serwis jest rozbudowaną platformą, która pozwala użytkownikom na tworzenie własnych wirtualnych awatarów oraz lokacji. Całość bardzo przypomina niezwykle medialne Second Life.

W Lively użytkownik najpierw tworzy swój wirtualny odpowiednik, którym następnie będzie się poruszał. Wybór konfiguracji awatarów jest naprawdę szeroki - mamy więc nie tylko ludzi, ale również zwierzęta czy różne humanoidalne istoty. Wszystko okraszone jest bardzo cukierkową grafiką.

Wirtualne alter-ego ma w świecie Lively wiele możliwości interakcji. Można więc spacerować, rozmawiać (Google Talk), tańczyć, pływać, skakać itd. Głównym zajęciem pozostaje jednak komunikacja.



Ciekawą funkcją jest możliwość tworzenia swoich własnych pokoi. Użytkownik z udostępnionych przez autorów elementów może zaprojektować własne miejsce do rozmów. Całość przypomina nieco Simsy. Bardzo ważne jest, że gotowe dzieło można łatwo przenieść do Facebooka czy na profil MySpace.

Aby rozpocząć zabawę z Lively należy zainstalować specjalne oprogramowanie udostępnione przez twórców na oficjalnej stronie (proces trwa dosłownie kilka minut). Samo przeglądanie świata odbywa się z poziomu przeglądarki WWW (w chwili obecnej jedynie Firefox i Internet Explorer).

Wiele osób twierdzi, że Google Lively może po dłuższym czasie przejąć użytkowników Second Life. Trzeba jednak podkreślić, że dzieło Linden Lab oferuje nieco inne usługi, w tym przede wszystkim możliwość wymiany wirtualnych pieniędzy na rzeczywiste oraz całkowitą swobodę w kreowaniu świata. Dziełu giganta z Mountain View bliżej jest do rozbudowanego wizualnie komunikatora. Tezy o nadchodzącym "końcu SL" wydają się więc mocno przesadzone.

Zobacz również:

Second Life - recenzja

Wywiad z Joe Millerem - jednym z producentów Second Life

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.