W Europie nie będzie kar za korzystanie z P2P?

Parlament Europejski odrzucił projekt karania użytkowników za udostępnianie w Internecie plików chronionych prawem autorskim za pośrednictwem aplikacji P2P. Europarlamentarzyści odrzucili też koncepcję odcinania takim osobom od dostępu do Sieci. Przedmiotem czwartkowego głosowania był przygotowany przez francuskiego eurodeputowanego Guy'a Bono raport dotyczący sytuacji kultury.

Głosowanie, które odbyło się na czwartkowym posiedzeniu plenarnym Parlametu Europejskiego, było bardzo wyrównane - 314 posłów PE głosowało za przyjęciem poprawki odrzucającej proponowane w raporcie metody ochrony materiałów chronionych prawem autorskim, uważane przez wiele osób za nieproporcjonalnie surowe. 297 parlamentarzystów głosowało przeciw poprawce. Malene Folke Chaucheprat, rzeczniczka Parlamentu Europejskiego, tak skomentowała wyniki głosowania: "Głosowanie wskazuje, że europosłowie chcą zrównoważyć interesy posiadaczy praw autorskich i konsumentów, a takie poważne środki, jak odcinanie dostępu do Internetu nie powinny być wykorzystywane."

Zaczęło się w Stanach Zjednoczonych
Występowanie na drogę sądową przeciwko użytkownikom sieci P2P podejrzewanym o nielegalne dystrybuowanie plików w Internecie zainicjowała kilka lat temu amerykańska organizacja RIAA, zrzeszająca firmy działające w branży fonograficznej. Do tej pory pozwała ponad 18 tysięcy internautów (większość spraw zakończyła się ugodą). Od 2004 roku podobne pozwy składane są również w Europie - m.in. w Danii, Niemczech, Hiszpanii czy Francji, pozywającym są z reguły lokalne organizacje reprezentujące firmy z branży fonograficznej, a działania koordynuje IFPI, międzynarodowa federacja przemysłu fonograficznego.

Czytaj więcej: P2P a prawo


Wynik czwartkowego głosowania nie jest prawnie wiążący. Może za to stać się wskazówką dla Francji, obejmującej prezydencję w Unii Europejskiej w połowie br., aby kraj z większą uwagą podchodził do promowanych, a wprowadzonych u siebie rozwiązań, w całej UE. Przypomnijmy, że nad Sekwaną osiągnięto pod koniec 2007 r. porozumienie, w ramach którego wydawcy muzyki i filmów, dostawcy usług internetowych i przedstawiciele instytucji rządowych zgodzili się na wprowadzenie nowych metod zwalczania procederu nielegalnego dystrybuowania muzyki, filmów i oprogramowania.

Ustalono, że wprowadzona zostanie zasada trzech przewinień - osoby nielegalnie pobierające materiały chronione prawem autorskim z Internetu zostaną dwa razy ostrzeżone o konsekwencjach takiej działalności. Jeśli ostrzeżenie te nie poskutkują, efektem będzie natychmiastowe - czasowe lub permanentne - odcięcie takiego internauty od Sieci.

W grudniu ubiegłego roku w związku z pracami nad raportem Guy'a Bono Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego przesłała do Parlamentu Europejskiego list z podobnymi sugestiami dotyczącymi sposobów poprawy kondycji branży kulturalnej. Pierwszą z proponowanych przez IFPI metod było wprowadzenie filtrów, rozpoznających, czy krążące po Sieci pliki są legalnego pochodzenia, czy też nie. Drugi postulat obejmował blokowanie klientom dostępu do pewnych usług opartych na protokole P2P, a trzeci - zablokowanie dostępu do stron WWW, umożliwiających bądź ułatwiających wymianę plików (m.in. The Pirate Bay i AllofMP3.com).

Kogo zawiedli europosłowie

Wynik głosowania PE rozczarował branżę fonograficzną. Po ogłoszeniu wyników IFPI opublikowała na swojej stronie internetowej komunikat, w którym czytamy, że "zamiarem raportu Guy'a Bono było podkreślenie ekonomicznego i społecznego znaczenia sektora kulturalnego w Unii Europejskiej. Wiele zaleceń raportu zwraca uwagę na potrzebę ochrony własności intelektualnej, jako czynnika rozwoju w sektorze kreatywnym. Raport wzywa także Unię Europejską i państwa członkowskie do zapewnienia niezbędnych środków do zapewnienia należytej ochrony własności intelektualnej".

Dalej czytamy: "Jedna źle przygotowana i w pośpiechu przyjęta poprawka stoi w sprzeczności z resztą treści [raportu - redakcja]. Jeśli celem raportu jest ochrona treści kreatywnych, wliczając w to środowisko internetowe, powinniśmy brać pod uwagę wszystkie dostępne opcje walki z naruszaniem praw autorskich. Zamiast tego, poprawka sugeruje odrzucenie niektórych opcji nawet jeszcze przed ustanowieniem konkretnej debaty nad nimi."

Open Rights Group, organizacja z siedzibą w Wielkiej Brytanii, której przedmiotem zainteresowań jest ochrona praw i wolności użytkowników Internetu uważa jednak, że karanie indywidualnych osób, które budują swoje zasoby multimediów w oparciu o zasoby uzyskane w Internecie, ale nie zamierzają zarabiać na ich dystrybucji, jest propozycją zbyt drakońską i nieskuteczną w walce z nielegalnym rozpowszechnianiem plików w Sieci.

Aktualizacja: 11 kwietnia 2008 00:38
Artykuł zaktualizowano o nowe informacje oraz o stanowisko Międzynarodowej Federacji Przemysłu Fonograficznego (IFPI).
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.