Kaczyński znów cytowany na świecie

Kontrowersyjna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dla serwisu PiS.org.pl, w której określił on internautów mianem grupy najbardziej podatnej na manipulację, odbiła się echem nie tylko w polskim Internecie. Czołowe zachodnie serwisy informacyjne, w tym Reuters i Yahoo! także poświęciły jej nieco miejsca na swoich łamach.

Przypomnijmy, iż chodzi o wywiad, jakiego były premier udzielił redaktorom serwisu internetowego Prawa i Sprawiedliwości. Artykuł ma już kilka dni (data publikacji to 6 marca) i od tego czasu był już wielokrotnie komentowany w mediach ogólnopolskich. Komentarze te dotyczyły jednak w głównej mierze innych poruszanych w nim przez prezesa PiS kwestii politycznych i gospodarczych. Prawdziwą bombą z opóźnionym zapłonem okazały się jednak słowa wypowiedziane przez J. Kaczyńskiego na zakończenie wywiadu. Prezes PiS zapytany o "pomysł na polityczne zagospodarowanie tych, którzy nie głosowali" w ostatnich wyborach do parlamentu, odpowiedział:

Osobiście nie jestem zwolennikiem zmuszania ludzi do brania udziału w wyborach ani też znacznych ułatwień jeśli chodzi o oddawanie głosu. Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać. Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować.

Jak namówić do pójścia do wyborów, tych, zwłaszcza mieszkańców prowincji, którzy na nie regularnie nie chodzą, tego nie wiem. O ile mi wiadomo, żaden socjolog nie dał do tej pory odpowiedzi na pytanie, dlaczego w wolnej Polsce - w której mamy społeczeństwo nieporównanie lepiej wykształcone niż w II Rzeczpospolitej - frekwencja jest niższa niż przed wojną, w tych czasach, kiedy wybory były jeszcze mniej więcej demokratyczne. W moim prywatnym przekonaniu, przed wojną, w ramach tradycyjnej kultury istniało wiele kanałów komunikacyjnych, które nawet tym często bardzo prostym ludziom były w stanie coś przekazać. Na przykład przemówienia na jarmarku były takim kanałem informacyjnym. Teraz one już nie istnieją.


(źródło: PiS.org.pl)

J. Kaczyńskiego cytują czołowe zachodnie serwisy informacyjne, w tym Reuters.comKliknij, aby powiększyćJ. Kaczyńskiego cytują czołowe zachodnie serwisy informacyjne, w tym Reuters.com

Większość użytkowników Internetu wypowiedź ta wprawiła w konsternację - aby poznać skalę ich wzburzenia, wystarczy prześledzić fora Gazety.pl czy TVN24.pl, a nawet PiS.org.pl, skąd pochodzi zamieszczony poniżej komentarz, opublikowany przez internautę o nicku "Obywatel":

Dlaczego glosowanie przez internet kojarzy sie z piciem alkoholu? Tysiące osób korzystają z niego załatwiając sprawy zawodowe, pracując. Dlaczego nie ułatwiać głosowania? Dlaczego Widzi się w tym manipulację? Czy utrudnianie oddawania głosów już manipulacją nie jest? W tym roku ze względu na mój pobyt za granicą nie mogłem głosować (spora odległość od ambasady). Głosowanie drogą elektroniczną umożliwiło by mi spełnienie tego obowiązku. Proszę nie demonizować internetu, jest takim samym źródłem zła jak każda warszawska ulica z Wiejską na czele.

Należy jednak podkreślić, że pojawiały się także głosy poparcia dla prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast w reakcji na krytykę ze strony internautów J. Kaczyński stwierdził, iż "nie da się sterroryzować i opinii o tym, że nie powinno się głosować przez Internet, nie zmieni".

Internautów najwyraźniej najbardziej dotknęło poddawanie w wątpliwość ich postawy obywatelskiej oraz generalizowanie - ze słów J. Kaczyńskiego wynika, że surfowanie po Sieci jest związane z piciem piwa oraz oglądaniem pornografii. Informację podchwyciły serwisy zagraniczne, w tym Reuters i Yahoo!. Ten drugi umieścił nawet notkę na ten temat w dziale dziwnych informacji (odd news)... Były polski premier znów zatem stał się mimowolnym bohaterem zagranicznych mediów - swego czasu dziennikarki telewizji Fox w dość swobodnym i żartobliwym tonie komentowały fakt nieposiadania przez niego konta w banku.

Pozostaje nam tylko otworzyć YouTube i przypomnieć piosenkę "The Internet is for porn"...

Aktualizacja: 20 marca 2008 09:17
W trakcie spotkania ze studentami, zorganizowanego 19. marca przez Samorząd Studentów Instytutu Dziennikarstwa UW i warszawski klub "Gazety Polskiej", Jarosław Kaczyński przeprosił wszystkich, którzy poczuli się urażeni jego wypowiedzią o tym, co oglądają na ekranach komputerów studenci w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiedział: "Wszystkich, którzy chodzą się tam uczyć (do Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego - redakcja) przepraszam, jeśli poczuli się urażeni.

Zawsze jestem gotów przeprosić tych, których uraziłem. Jeśli ci państwo, którzy rzetelnie studiują i korzystają w sposób chwalebny z biblioteki UW poczuli się urażeni, to oczywiście przepraszam. Ale nie jestem w stanie wypchnąć ze swojej pamięci miłej dla mnie wizyty (w BUW), bo w swoim życiu byłem także bibliotekarzem, ale nie miłej z powodu tych filmów, bo to było akurat dla mnie nie miłe.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.