Google obawia się Facebooka

Google jest bezdyskusyjnym globalnym liderem branży internetowej. Facebook jest jednym z najpopularniejszych serwisów społecznościowych na świecie. W ostatnim czasie Zuckerberg, właściciel Facebooka, podbiera Google znanych i zasłużonych pracowników. Czy można spodziewać się pojedynku Dawida z Goliatem?

W lipcu Gideon Yu, dyrektor finansowy YouTube, odszedł do Facebook. W ślad za nim w niedługim czasie poszło kilkunastu pracowników, którzy dostrzegli w serwisie Zuckerberga szybszy sposób na zarobek. W ostatnich dniach z Google odszedł także czołowy inżynier, Benjamin Ling, zajmujący się dotychczas systemem płatności online- Google Checkout. Odchodzenie finansistów to jedno, ale utrata zdolnych informatyków może źle się skończyć nawet dla takiego giganta jak Google.

Google do niedawna uważany był za najlepszego pracodawcę w Stanach Zjednoczonych. Obecnie coraz częściej słychać głosy, że to Facebook staje się powoli najatrakcyjniejszym miejscem do pracy dla młodych i zdolnych informatyków i menedżerów.

Właścicieli Google stać na to, by przejąć bez większego problemu Facebook. Problem jednak w tym, że nie jest to serwis na sprzedaż.

Nie jest tajemnicą w Dolinie Krzemowej, że Google zbiera siły, aby stworzyć potężny serwis społecznościowy, który ma pokonać nie tylko Facebook. Amerykański gigant ma już swój serwis społecznościowy- Orkut, który cieszy się wielką popularnością m.in. w Ameryce Południowej, ale nie dorównuje on Facebook lub MySpace w Europie czy Stanach Zjednoczonych.

Larry Page i Sergey Brin w swoich planach idą podobno jeszcze dalej. Wyobrażają sobie Google jako zintegrowany serwis, w którym można w wieloraki sposób się komunikować: odbierać pocztę, dzielić się z przyjaciółmi swoimi planami w kalendarzu, informować znajomych minuta po minucie co się robi itd. Co ciekawe, każdy serwis- prawdopodobnie również Facebook- mógłby dołączyć do takiej koalicji społeczności.

Źródło: CNNmoney.com

Zobacz także: Siła biznesu wokół Facebooka

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.