E-biznes od kuchni: Travelplanet.pl
Michał Grzechowiak | 2007-08-20 12:40:42
Travelplanet.pl to jedna z pierwszych agencji turystycznych w polskiej sieci. Przez ponad sześć lat działalności przekonała swoich klientów do zamawiania usług turystycznych przez internet, dzięki czemu zwiększyła swoje przychody z 0,5 mln zł w 2002 r. do 29,8 mln zł w 2006 r. W 2005 r. jako pierwsza spółka zajmująca się wyłącznie handlem w sieci zadebiutowała na warszawskiej giełdzie. Dziś Travelplanet.pl pod względem wielkości sprzedaży jest liderem polskiego rynku turystyki online. Choć do tej pory spółka nie mogła się pochwalić dobrymi wynikami finansowymi, być może już niedługo doczeka się efektów inwestycji i wreszcie zacznie przynosić regularne zyski.
Pomysł na internetowe biuro podróży, tak jak większość pomysłów na biznes w sieci, pochodzi zza oceanu. W 1996 r. wystartowały dwa serwisy, które dziś osiągają największe obroty na amerykańskim rynku turystyki online.
Uruchomiony przez spółkę Sabre Interactive (własność holdingu lotniczego AMR Corporation) serwis Travelocity.com początkowo umożliwiał rezerwowanie biletów lotniczych, pokojów hotelowych oraz wynajmowanie samochodów. Pod koniec 1996 r. w sieci pojawiła się Expedia - internetowe biuro podróży Microsoftu, które sprzedawało dowolnie budowane przez klientów pakiety turystyczne.
W 1998 r. na fali rosnącej popularności Expedii i Travelocity w Wielkiej Brytanii powstały dwa podobne serwisy: Lastminute.com i Ebookers.com.

Expedia.com - lider wśród internetowych agencji turystycznych Przez następne lata internetowe agencje turystyczne systematycznie rozszerzały swoją ofertę i otwierały swoje oddziały w różnych krajach. W 1999 r. Expedia była już obecna w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Kanadzie i Australii. Po trzech latach działalności znalazła się wśród 25 największych amerykańskich biur podróży, a do końca 1999 r. miała się znaleźć w pierwszej dziesiątce.
Sukces internetowych serwisów sprzedających usługi turystyczne zaczęli dostrzegać polscy przedsiębiorcy. Polskie Linie Lotnicze LOT już w 1997 r. uruchomiły system TicketsOnLine, który umożliwiał rezerwowanie biletów przez sieć. Na pierwsze agencje turystyczne działające w polskim internecie trzeba było jednak trochę poczekać.
Pod koniec drugiej połowy lat 90-tych nadal większość operatorów turystycznych w Polsce nie miała własnych stron internetowych, a handel w polskiej sieci dopiero raczkował. Piotr Multan i Łukasz Bartoszewicz prowadzili wtedy własne, tradycyjne biuro podróży Leryx-Trans, Tomasz Moroz pracował w Scan Holiday. Mniej więcej na początku 2000 r. wszyscy trzej zaczęli myśleć o wspólnym biznesie internetowym wzorowanym na Expedii, Lastminute.com i Ebookers. Długo zastanawiali się, jak przenieść ten pomysł na polski rynek, gdzie klienci nie byli przyzwyczajeni do kupowania czegokolwiek za pośrednictwem sieci, a już w szczególności wycieczek turystycznych.

Twórcy Travelplanet.pl, od lewej: Piotr Multan, Tomasz Moroz i Łukasz Bartosiewicz Przez kilka następnych miesięcy twórcy Travelplanet.pl przygotowywali biznesplan i prowadzili rozmowy z inwestorami. W pierwszej kolejności udali się do stworzonego rok wcześniej funduszu MCI Management, jednego z nielicznych polskich funduszy venture capital inwestujących w przedsięwzięcia na etapie idei. Pomysłem zainteresowana była także należąca do Elektrimu spółka Easy Net, która prowadziła wtedy m.in. internetowy sklep Empik.com.
Rozmowy z inwestorami trwały dość długo. Na zachodzie pojawiały się już pierwsze sygnały nadchodzącej recesji, nierentowne firmy internetowe zaczęły upadać. Dzięki zainteresowaniu dwóch inwestorów twórcom Travelplanet.pl udało się jednak przyspieszyć negocjacje. Wybrali ofertę MCI, która mimo niezbyt korzystnych warunków (fundusz objął 91% akcji spółki, założyciele dostali po 3%), gwarantowała im niezależność, swobodę w podejmowaniu decyzji i docelowo prawie 3 mln zł na rozkręcenie firmy. Jak się później okazało, była to ostatnia internetowa inwestycja MCI w tym okresie.
Biznes zaczyna się kręcić
15 grudnia 2000 r. powstała spółka Travelplanet.pl S.A. o kapitale zakładowym w wysokości 500 tys. zł - ta kwota miała być przeznaczona na zbudowanie struktury spółki, serwisu internetowego i rozruch działalności. Przygotowania do startu trwały około pięciu miesięcy. Założyciele Travelplanet.pl wynajęli biuro, zlecili zewnętrznej firmie wykonanie oprogramowania i serwisu internetowego, zatrudnili pierwszych pracowników i zawarli umowy z biurami podróży, których usługi mieli później sprzedawać.

Pierwsza wersja strony Travelplanet.pl Witryna Travelplanet.pl zadebiutowała w sieci w maju 2001 r. Ponieważ polski rynek internetowej sprzedaży usług turystycznych w zasadzie nie istniał, trzeba było znaleźć sposób na zdobycie zaufania przyszłych klientów. Założyciele spółki postawili na współpracę z czterema wiodącymi biurami podróży: TUI, Scan Holiday, Neckermann, Ving oraz na marketing. Dużą rolę w wypromowaniu nowego serwisu odegrały media i prasa.
Cztery wiarygodne marki turystyczne, uruchomione na samym początku call center oraz skuteczny PR pomogły przekonać rynek do rezerwowania wycieczek przez internet - pierwsi klienci pojawili się już pod koniec maja. Co można było kupić za pośrednictwem Travelplanet.pl w 2001 roku? Wycieczki wiodących biur podróży, a także bilety lotnicze. Ten drugi segment rozwinął się jednak dopiero w 2003 r.
Pierwszy rok działalności nie był dla Travelplanet.pl łatwy. Po wrześniowych zamachach terrorystycznych w USA branża turystyczna przeżywała ciężkie chwile. W wyniku bessy na światowych giełdach wiele internetowych firm zbankrutowało. Aby przetrwać, twórcy Travelplanet.pl musieli zwolnić połowę pracowników i zrestrukturyzować firmę. Fundusz MCI nie zamierzał dokapitalizować spółki, która zaczęła właśnie odczuwać braki gotówki.
Z trudnej sytuacji udało się wybrnąć dzięki uruchomieniu sprzedaży bonów na usługi turystyczne. Pomysł był prosty. Firmy i instytucje kupowały od Travelplanet.pl bony, które następnie przekazywały swoim pracownikom w ramach programów motywacyjnych. Obdarowani pracownicy mieli dwa lata na zakup dowolnych usług z oferty Travelplanet.pl za określoną kwotę. Ponieważ przeważnie nie spieszyli się z realizacją bonów, spółka, przy praktycznie zerowym koszcie, zapewniła sobie pieniądze na bieżącą działalność.
W 2002 r. Travelplanet.pl nawiązała współpracę z Wirtualną Polską, w wyniku której uzyskała dostęp do dużej grupy użytkowników portalu, a w lipcu 2003 r. dokonała pierwszej akwizycji - kupiła uruchomiony w 1999 r. serwis Aero.pl zajmujący się dystrybucją tanich biletów lotniczych. O ile wcześniej bilety lotnicze w Travelplanet.pl cieszyły się raczej małym zainteresowaniem, w przejętym i gruntownie przebudowanym Aero.pl zaczęły się sprzedawać coraz lepiej.
2003 rok był dla Travelplanet.pl ważny również z innego powodu - kosztem dużych oszczędności i ograniczenia inwestycji spółka po raz pierwszy w swojej historii wykazała niewielki zysk netto (10 tys. zł). To o tyle ważne, że Expedia i Travelocity pierwsze dodatnie wyniki finansowe odnotowały dopiero w piątym roku działalności.
Na początku 2005 r. Travelplanet.pl rozszerzyła swoją działalność. Stworzony od podstaw i zintegrowany ze stroną główną serwis Hotele24.pl umożliwiał rezerwowanie pokojów w ponad 500 polskich hotelach. W tym samym roku Travelplanet.pl rozpoczęła także budowę sieci stacjonarnych punktów obsługi klienta.
Uruchomiony przez spółkę Sabre Interactive (własność holdingu lotniczego AMR Corporation) serwis Travelocity.com początkowo umożliwiał rezerwowanie biletów lotniczych, pokojów hotelowych oraz wynajmowanie samochodów. Pod koniec 1996 r. w sieci pojawiła się Expedia - internetowe biuro podróży Microsoftu, które sprzedawało dowolnie budowane przez klientów pakiety turystyczne.
W 1998 r. na fali rosnącej popularności Expedii i Travelocity w Wielkiej Brytanii powstały dwa podobne serwisy: Lastminute.com i Ebookers.com.
Expedia.com - lider wśród internetowych agencji turystycznych Przez następne lata internetowe agencje turystyczne systematycznie rozszerzały swoją ofertę i otwierały swoje oddziały w różnych krajach. W 1999 r. Expedia była już obecna w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Kanadzie i Australii. Po trzech latach działalności znalazła się wśród 25 największych amerykańskich biur podróży, a do końca 1999 r. miała się znaleźć w pierwszej dziesiątce.
Sukces internetowych serwisów sprzedających usługi turystyczne zaczęli dostrzegać polscy przedsiębiorcy. Polskie Linie Lotnicze LOT już w 1997 r. uruchomiły system TicketsOnLine, który umożliwiał rezerwowanie biletów przez sieć. Na pierwsze agencje turystyczne działające w polskim internecie trzeba było jednak trochę poczekać.
Pod koniec drugiej połowy lat 90-tych nadal większość operatorów turystycznych w Polsce nie miała własnych stron internetowych, a handel w polskiej sieci dopiero raczkował. Piotr Multan i Łukasz Bartoszewicz prowadzili wtedy własne, tradycyjne biuro podróży Leryx-Trans, Tomasz Moroz pracował w Scan Holiday. Mniej więcej na początku 2000 r. wszyscy trzej zaczęli myśleć o wspólnym biznesie internetowym wzorowanym na Expedii, Lastminute.com i Ebookers. Długo zastanawiali się, jak przenieść ten pomysł na polski rynek, gdzie klienci nie byli przyzwyczajeni do kupowania czegokolwiek za pośrednictwem sieci, a już w szczególności wycieczek turystycznych.
Twórcy Travelplanet.pl, od lewej: Piotr Multan, Tomasz Moroz i Łukasz Bartosiewicz Przez kilka następnych miesięcy twórcy Travelplanet.pl przygotowywali biznesplan i prowadzili rozmowy z inwestorami. W pierwszej kolejności udali się do stworzonego rok wcześniej funduszu MCI Management, jednego z nielicznych polskich funduszy venture capital inwestujących w przedsięwzięcia na etapie idei. Pomysłem zainteresowana była także należąca do Elektrimu spółka Easy Net, która prowadziła wtedy m.in. internetowy sklep Empik.com.
Rozmowy z inwestorami trwały dość długo. Na zachodzie pojawiały się już pierwsze sygnały nadchodzącej recesji, nierentowne firmy internetowe zaczęły upadać. Dzięki zainteresowaniu dwóch inwestorów twórcom Travelplanet.pl udało się jednak przyspieszyć negocjacje. Wybrali ofertę MCI, która mimo niezbyt korzystnych warunków (fundusz objął 91% akcji spółki, założyciele dostali po 3%), gwarantowała im niezależność, swobodę w podejmowaniu decyzji i docelowo prawie 3 mln zł na rozkręcenie firmy. Jak się później okazało, była to ostatnia internetowa inwestycja MCI w tym okresie.
Biznes zaczyna się kręcić
15 grudnia 2000 r. powstała spółka Travelplanet.pl S.A. o kapitale zakładowym w wysokości 500 tys. zł - ta kwota miała być przeznaczona na zbudowanie struktury spółki, serwisu internetowego i rozruch działalności. Przygotowania do startu trwały około pięciu miesięcy. Założyciele Travelplanet.pl wynajęli biuro, zlecili zewnętrznej firmie wykonanie oprogramowania i serwisu internetowego, zatrudnili pierwszych pracowników i zawarli umowy z biurami podróży, których usługi mieli później sprzedawać.
Pierwsza wersja strony Travelplanet.pl Witryna Travelplanet.pl zadebiutowała w sieci w maju 2001 r. Ponieważ polski rynek internetowej sprzedaży usług turystycznych w zasadzie nie istniał, trzeba było znaleźć sposób na zdobycie zaufania przyszłych klientów. Założyciele spółki postawili na współpracę z czterema wiodącymi biurami podróży: TUI, Scan Holiday, Neckermann, Ving oraz na marketing. Dużą rolę w wypromowaniu nowego serwisu odegrały media i prasa.
Cztery wiarygodne marki turystyczne, uruchomione na samym początku call center oraz skuteczny PR pomogły przekonać rynek do rezerwowania wycieczek przez internet - pierwsi klienci pojawili się już pod koniec maja. Co można było kupić za pośrednictwem Travelplanet.pl w 2001 roku? Wycieczki wiodących biur podróży, a także bilety lotnicze. Ten drugi segment rozwinął się jednak dopiero w 2003 r.
Pierwszy rok działalności nie był dla Travelplanet.pl łatwy. Po wrześniowych zamachach terrorystycznych w USA branża turystyczna przeżywała ciężkie chwile. W wyniku bessy na światowych giełdach wiele internetowych firm zbankrutowało. Aby przetrwać, twórcy Travelplanet.pl musieli zwolnić połowę pracowników i zrestrukturyzować firmę. Fundusz MCI nie zamierzał dokapitalizować spółki, która zaczęła właśnie odczuwać braki gotówki.
Z trudnej sytuacji udało się wybrnąć dzięki uruchomieniu sprzedaży bonów na usługi turystyczne. Pomysł był prosty. Firmy i instytucje kupowały od Travelplanet.pl bony, które następnie przekazywały swoim pracownikom w ramach programów motywacyjnych. Obdarowani pracownicy mieli dwa lata na zakup dowolnych usług z oferty Travelplanet.pl za określoną kwotę. Ponieważ przeważnie nie spieszyli się z realizacją bonów, spółka, przy praktycznie zerowym koszcie, zapewniła sobie pieniądze na bieżącą działalność.
W 2002 r. Travelplanet.pl nawiązała współpracę z Wirtualną Polską, w wyniku której uzyskała dostęp do dużej grupy użytkowników portalu, a w lipcu 2003 r. dokonała pierwszej akwizycji - kupiła uruchomiony w 1999 r. serwis Aero.pl zajmujący się dystrybucją tanich biletów lotniczych. O ile wcześniej bilety lotnicze w Travelplanet.pl cieszyły się raczej małym zainteresowaniem, w przejętym i gruntownie przebudowanym Aero.pl zaczęły się sprzedawać coraz lepiej.
2003 rok był dla Travelplanet.pl ważny również z innego powodu - kosztem dużych oszczędności i ograniczenia inwestycji spółka po raz pierwszy w swojej historii wykazała niewielki zysk netto (10 tys. zł). To o tyle ważne, że Expedia i Travelocity pierwsze dodatnie wyniki finansowe odnotowały dopiero w piątym roku działalności.
Na początku 2005 r. Travelplanet.pl rozszerzyła swoją działalność. Stworzony od podstaw i zintegrowany ze stroną główną serwis Hotele24.pl umożliwiał rezerwowanie pokojów w ponad 500 polskich hotelach. W tym samym roku Travelplanet.pl rozpoczęła także budowę sieci stacjonarnych punktów obsługi klienta.
Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (9)
Witam wszystkich czytelników,
Ponieważ nie wydzieliliśmy jeszcze na stronie głównej odrębnego działu zawierającego teksty z serii "E-biznes od kuchni", ani nie informowaliśmy wcześniej o jej powstaniu, spieszę z wyjaśnieniami.
Celem serii "E-biznes od kuchni" jest prezentowanie ciekawych pomysłów na biznes w sieci na przykładzie polskich firm, którym udało się te pomysły zrealizować. W każdym odcinku opisujemy historię i obecną działalność wybranej firmy, która znajduje się w czołówce danej kategorii tematycznej w Megapanelu, ma znaczący udział w rynku albo z innych względów jest interesująca.
Chcemy przekazywać informacje, a ocenę pomysłu i jego realizacji pozostawiamy czytelnikom. Jeżeli opisujemy firmę z czołówki danej kategorii, siłą rzeczy więcej jest tutaj informacji pozytywnych, niż negatywnych.
Co do powyższego artykułu: ani ja, ani żadna osoba z kręgów związanych ze mną nie posiada akcji Travelplanet.pl. Stanowczo odpieram też zarzuty, jakoby dzięki powyższemu artykułowi redakcja IS mogła spędzić darmowe wakacje w słonecznej Bułgarii ;). Po prostu, taka jest formuła "E-biznesu od kuchni".
Pozdrawiam,
mg
Komentujecie jakby przy wzroscie firmy potrzebny byłby tylko zysk. Nie chodzi o zysk, firma inwestuje i się powiększa. 130 ludzi to jest coś. Oddziały w całej polsce to też jest coś, a tego wakacje.pl nie mają. Przecież to świetnie działa na rozpoznawalność marki. To że nie mają zysku to nie znaczy, że wartość firmy nie wzrasta - wręcz przeciwnie. Przecież taka firma bez problemu mogłaby mieć zysk, wystarczy przestać wydawać pieniądze na rozwój, nie kupować nowego sprzetu, nie inwestować w nowe kanały sprzedaży. Tylko po co? Dla tego, żeby firma miała zysk na papierze? Travelplanet jeszcze nie wyszedł z fazy wzrostu, jak zostanie dojna krową to sobie możecie patrzeć na zysk.
Jak dla mnie - świetnie to zrobili i gratuluje. Bardzo dobrze zawsze travelplanet odbierałem. Troche szkoda tylko, że ich tak MCI oskubało, ale cóż, dobrze że sprobowali - udało im się coś zbudować. Interesujące z tej inwestycji MCI może być to, że mimo posiadania tak dużych udziałów nie chcieli dalej dokapitalizować firmy... gdyby nie dobre pomysły zarządu... W każdym razie jakby ktoś chciał wybierać MCI w fazie seed to raczej bym nie polecał.
A dla autora i IDG kolejny raz brawa. Naprawde trudno gdziekolwiek poczytać tak interesujące artykuły o ebiznesie w Polsce jak tutaj. Seria "E-biznes od kuchni" jest naprawdę swietna i narzekają tylko Ci ktorzy nie rozumieją o co chodzi. Dziećmi hossy, którzy komentują co spada bym się nie przejmował. Bessa ich zawsze potrafi ładnie wytłuc :)
@Duncan: Brak fundamentów? Ty fundamenty to pewnie widzisz w leasco?
Musialem dwa razy przeczytac calosc, aby zlapac powietrze. Tak mnie zatkalo... Przyznam, ze w zyciu nie spodziewalem sie, ze przeczytam taki tekst na stronach IS. Swiat sie konczy. Moze ktos z redakcji mi wyjasnic gdzie podziala sie ramka "tekst sponsorowany"? Mam tez nadzieje, ze tzw. autor podzielil sie wierszowka z PR managerem portalu? Skad takie ironiczne przemyslenia? Ano z prostej analizy tego co przeczytalem. Gdzie oprocz slow mowiacych o tym jaki podmiot tekstu jest " naj" jest choc jedna zewnetrzna alanliza, komentarz, cytat eksperta rynkowego? Gdzie slowo od jakichkolwiek partnerow biznesowych? Maklerow? Inwestorow? Klientow? Gdzie slowna ocena konkurencji? Gdzie cokolwiek oprocz lukru? Tak pytam.. retorycznie.
reklama
Polecane
Prezentujemy raport adStandard 2012
Ile wyniosły wydatki na reklamę w polskim Internecie? Jakie są najbardziej skuteczne formaty reklamowe? Jaka jest rzeczywista efektywność reklamy internetowej? Jaki przekaz najskuteczniej dociera do internautów? Czy odłączeni od sieci to...
Ile wyniosły wydatki na reklamę w polskim Internecie? Jakie są najbardziej skuteczne formaty reklamowe? Jaka jest rzeczywista efektywność reklamy internetowej? Jaki przekaz najskuteczniej dociera do internautów? Czy odłączeni od sieci to...
- Serwisy IDG
- Kontakt
- Prenumerata:
PC World
Computerworld
Networld
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
