E-biznes od kuchni: Filmweb.pl

Michał Grzechowiak | 2007-07-20 09:48:02
Czy można zarabiać na serwisie, którego treść tworzą internauci? O ile zadba się o jakość tej treści - jak najbardziej. Filmweb.pl, najpopularniejszy polski serwis dla miłośników filmu, w ponad 90% budują jego użytkownicy. Wartościowa treść i duża społeczność już od kilku lat przyciągają reklamodawców, dzięki którym Filmweb ze strony hobbistycznej mógł się przekształcić w przynoszący zyski e-biznes.
Pomysł, aby skatalogować wszystko, co ma jakiś związek z filmem, jest niemal tak stary jak światowa sieć. Internet Movie Database (IMDb), największa internetowa baza filmów i ludzi z branży filmowej, powstawała już na początku lat 90-tych ubiegłego wieku.

W 1989 r. jeden z użytkowników grupy dyskusyjnej rec.arts.movies, Hank Driskill, postanowił stworzyć listę aktorek. Na początku tylko tych o ładnych oczach. Informacje zbierał od innych użytkowników drogą mailową i co jakiś czas publikował na grupie aktualną wersję spisu. W ten sam sposób Chuck Musciano prowadził na rec.arts.movies drugą listę - ranking, w którym można było oceniać filmy w skali od jednego do dziesięciu.

W 1990 r. obie listy zostały połączone w jedną, a na grupie pojawiły się następne - w pierwszej kolejności lista aktorów (mężczyzn) i reżyserów, a później także spis nieżyjących ludzi filmu. Aby ułatwić innym dostęp do informacji, Col Needham opublikował w październiku 1990 r. zbiór skryptów do przeszukiwania istniejących list, które już wtedy zawierały łącznie około 23 tys. wpisów.

Przez następne trzy lata baza była sukcesywnie poszerzana o nowe kategorie informacji, zyskała e-mailowy interfejs do wyszukiwania (interfejs nadal działa!), aż w końcu została przekształcona w stronę WWW, którą umieszczono na serwerach Uniwersytetu w Cardiff (Walia).

IMDb.com - największy internetowy serwis filmowyKliknij, aby powiększyćIMDb.com - największy internetowy serwis filmowy
Dwa lata później, w 1995 r. "baza filmowa rec.art.movies", bo tak nazywał się pierwowzór IMDb, znacznie się rozrosła i generowała już na tyle spory ruch, że trzeba było pomyśleć o uruchomieniu dodatkowych serwerów. Prowadzenie serwisu wymagało coraz więcej czasu i pieniędzy, dlatego też twórcy przyszłej IMDb zdecydowali się skomercjalizować swoją działalność.

W styczniu 1996 r. powstała spółka Internet Movie Database Ltd., której udziałowcami byli ludzie zaangażowani wcześniej w tworzenie list. Pieniądze na działalność i dalszy rozwój IMDb miały pochodzić głównie z reklam i sprzedaży treści.

Choć model biznesowy się sprawdził, a przychody w całości pokrywały koszty, pojawił się kolejny problem. Użytkownicy z całego świata wysyłali do IMDb coraz więcej informacji, ale weryfikatorzy nie nadążali z ich sprawdzaniem. Zyski, jakie generowała strona, były zbyt małe, aby podnieść ich niewielkie wynagrodzenia albo zatrudnić dodatkowych ludzi. Spółka potrzebowała inwestora.

Twórcy IMDb otrzymywali w tym czasie wiele propozycji sprzedaży biznesu, lecz dopiero propozycja Jeffa Bezosa, właściciela rozwijającego się sklepu Amazon.com, wydała im się na tyle uczciwa, aby zdecydować się na taki krok. Bezos nie chciał ingerować w IMDb, zależało mu tylko na dużej społeczności potencjalnych klientów, których mogłaby zainteresować nowa oferta Amazonu - kasety wideo i płyty DVD.

Po zmianie właściciela, IMDb mogła się wreszcie rozwijać bez przeszkód. Część twórców bazy, którzy do tej pory pracowali nad nią "po godzinach", zrezygnowała z dotychczasowych zajęć i poświęciła się tej pracy w całości.

Amazon zagwarantował spółce stabilność finansową, dzięki której dziś IMDb jest największą oraz najpopularniejszą internetową bazą informacji o filmach i branży filmowej. I co ważne, w dalszym ciągu budowaną przez światową społeczność miłośników kinematografii.



Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy twórcy IMDb pilnie szukali inwestora, zaczyna się historia Filmwebu. W warszawskiej agencji interaktywnej 3dart.com (obecnie Artegence) pracowało wówczas wielu młodych ludzi, których pasją były gry komputerowe i filmy.

Artur Gortych, jeden z głównych udziałowców 3dart.com, a prywatnie miłośnik i znawca filmowej serii przygód Jamesa Bonda, prowadził z kolegami liczne dyskusje i spory na temat poszczególnych filmów z agentem 007 w roli głównej. W pewnym momencie doszli do wniosku, że temat filmu łączy ich tak bardzo, że warto byłoby coś w tym kierunku zrobić. Postanowili stworzyć stronę internetową.

Na początku Filmweb miał informować o premierach filmowych oraz podpowiadać internautom, na co warto pójść do kina. I tylko tyle. Jak mówi Artur, chodziło głównie o to, aby robić coś ciekawego "po godzinach". 18 marca 1998 r. Filmweb pojawił się w sieci, a sześć dni później napisała o nim Gazeta Wyborcza.

Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (12)
2011-10-16 23:22:29
~KCPAxEgQWPhGzcQaz
If I communicated I could thank you eungoh for this, I''d be lying.
2007-07-24 00:46:09
ciekawy
Interesujące, ale w czasach walki o prawa intelektualne fakt, że większość informacji na FilmWebie jest przekopiowana z innych serwisów (w tym głownie ze wspomnianego IMDB), a na praktycznie żadne nie mogą się wylegitymować jakimikolwiek prawami własności, źle wróży na przyszłość...
2007-07-23 15:55:59
Elofon
Czyzby jednak chcieli sprzedac filmweb? Duzo danych biznesowych w tym tekscie ;-)
2007-07-23 08:56:17
robson
Dobry artykuł. W.g. mnie jedyną prawdziwą wartość stanowią duże wortale tematyczne, gdzie wchodzą userzy szukający konkretnych informacji. Rozrywka to też jeden z najbardziej perspektywicznych kierunków.
2007-07-21 17:12:09
piłkarz
Oby jak najwięcej tekstów z serii "E-biznes od kuchni" Za dwa lata napiszecie o moim e-biznesie ;-)
2007-07-20 20:33:14
micker
Porządny serwis i porządna firma która robi coś, a nie żyje z reklam z pierwszej strony z newsami, polityka sport gospodarka i jest o wszystkim i o niczym patrz portale wertykalne. Moje wątpliwości budzą jedynie prawa do tekstów współpracowników.
2007-07-20 16:59:40
mg
@tibles: może za jakiś czas, kto wie? :)
2007-07-20 15:33:27
tibles
DoskonałY tekst :D Aby więcej takich. Jestem bardzo ciekawy czy kiedyś napiszecie o IDG.pl :P ???
2007-07-20 15:03:01
xpander
Cos za cos...jest duzo reklam, ale dostep jest darmowy. Na swiecie nie ma nic za darmo. Jesli chcecie zawartosc serwisu miec udostepniona ''za darmo'', to ktos inny musi za to zaplacic. Jakby wam kazali wykupic abonament to by bylo jeszcze wieksze narzekanie.
2007-07-20 13:16:41
Szczery
Niestety główna strona filmwebu jest tak przeładowana reklamami, że bez adblocka nie ma sensu tam wchodzić. Co do samego serwisu, to tak naprawdę prawdziwych zaangażowanych miłośników serwisu jest tam wbrew pozorom bardzo mało. Zapewne większość wejść stanowią w dużej mierze przypadkowe wejścia z googla. Filmowym numer jeden jest bez wątpienia Stopklatka, która technicznie jest znacznie gorsza od filmwebu, ale jakością treści i wiernych fanów bije swojego konkurenta na głowę.
2007-07-20 13:10:22
illusion
Artykuł ciekawy, ale zgadzam się z przedmówcą. Reklamy na filmwebie są straszliwie uciążliwe, strona główna ładuje się długo, a najgorsze co może być to umieszczanie na głównej stronie streamowanych trailerów. Filmweb jest najlepszą stroną w sieci o filmach, ale administracja mogłaby pomyśleć o tym, że nie każdy dysponuje potężnym łączem.
2007-07-20 10:54:12
dragossani
Wszystko pięknie ale obłożenie reklamami na filmwebie jest przegięte. Strona główna waży 300KB właśnie ze względu na reklamy.

reklama
Polecane
Subskrypcje
Prezentujemy raport eCommerce 2011
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88