Rząd zahamuje rozwój e-learningu
Zuzanna Szybisty | 2007-07-16 13:07:06
Według najnowszego projektu rozporządzenia ministra nauki w sprawie zdalnego nauczania w Polsce, studia przez internet będą mogły praktycznie oferować jedynie uczelnie, które mogą nadawać stopień doktora habilitowanego.
W Polsce takie uprawnienia posiadają uniwersytety, politechniki i tylko dwie prywatne uczelnie. Zgodnie z nowym projektem ministerstwa, uczelnie posiadające uprawnienia habilitacyjne będą mogły organizować studia z 80% programu realizowanego online, jednostki mogące nadawać stopień doktora - z 60%. Natomiast szkoły, które mogą nadawać jedynie tytuł magistra, będą mogły prowadzić najwyżej 40% wszystkich zajęć przez internet.
Jak mówi Marcin Dąbrowski, dyrektor Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH oraz prezes zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego: - Jeśli już Ministerstwo chce wprowadzać taki podział to widełki powinny być odpowiednio wyższe - 100%, 90%, 80%- komentuje dla Internet Standard. - Jest to jednak tylko łagodzenie skutków bardzo niefortunnego rozwiązania, które psuje rynek i wprowadza preferencje dla określonych podmiotów, wpływając tym samym na konkurencyjność pozostałych. Proporcje godzin zajęć powinny być pozostawione w kompetencjach autonomicznych senatów uczelni wyższych.
Prace nad jednostronicowym rozporządzeniem trwają już przeszło rok po kilkukrotnych konsultacjach społecznych. - Jeśli obecne planowane regulacje wejdą w życie większość uczelni, która dotychczas rozwijała studia e-learningowe będzie musiała je przeformułować- uważa Dąbrowski.
Idea e-learningu powstała w krajach anglosaskich. W USA, Wielkiej Brytani czy Australii liczba studentów online liczy się w setkach tysięcy, w Polsce to wciąż nowość. Według Marcina Dąbrowskiego olbrzymim problemem jest bardzo słabe zaangażowanie rządu w promowanie e-edukacji. - The Open University z 250 tysiącami słuchaczy, który powstał w 1967 roku, otrzymał ogromne wsparcie finansowe od brytyjskiego rządu. U nas zaś nawet wsparcia legislacyjnego brak- podkreśla.
Zgodnie z zapisami w rozporządzeniu, dla studentów przebywających za granicą uczelnia będzie mogła przeprowadzać egzaminy na miejscu, np. w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Brak jest jednak zapisów dotyczących studentów mieszkających w kraju, lecz w oddalonych miejscowościach. - Egzaminy poza siedzibą uczelni, w obecności uprawnionego przedstawiciela ośrodka akademickiego, powinny być możliwe do organizowania również dla studentów przebywających w kraju - to jest jeden z filarów studiów e-learningowych- dodaje Dąbrowski.
Jak mówi Marcin Dąbrowski, dyrektor Centrum Rozwoju Edukacji Niestacjonarnej SGH oraz prezes zarządu Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego: - Jeśli już Ministerstwo chce wprowadzać taki podział to widełki powinny być odpowiednio wyższe - 100%, 90%, 80%- komentuje dla Internet Standard. - Jest to jednak tylko łagodzenie skutków bardzo niefortunnego rozwiązania, które psuje rynek i wprowadza preferencje dla określonych podmiotów, wpływając tym samym na konkurencyjność pozostałych. Proporcje godzin zajęć powinny być pozostawione w kompetencjach autonomicznych senatów uczelni wyższych.
Prace nad jednostronicowym rozporządzeniem trwają już przeszło rok po kilkukrotnych konsultacjach społecznych. - Jeśli obecne planowane regulacje wejdą w życie większość uczelni, która dotychczas rozwijała studia e-learningowe będzie musiała je przeformułować- uważa Dąbrowski.
Idea e-learningu powstała w krajach anglosaskich. W USA, Wielkiej Brytani czy Australii liczba studentów online liczy się w setkach tysięcy, w Polsce to wciąż nowość. Według Marcina Dąbrowskiego olbrzymim problemem jest bardzo słabe zaangażowanie rządu w promowanie e-edukacji. - The Open University z 250 tysiącami słuchaczy, który powstał w 1967 roku, otrzymał ogromne wsparcie finansowe od brytyjskiego rządu. U nas zaś nawet wsparcia legislacyjnego brak- podkreśla.
Zgodnie z zapisami w rozporządzeniu, dla studentów przebywających za granicą uczelnia będzie mogła przeprowadzać egzaminy na miejscu, np. w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Brak jest jednak zapisów dotyczących studentów mieszkających w kraju, lecz w oddalonych miejscowościach. - Egzaminy poza siedzibą uczelni, w obecności uprawnionego przedstawiciela ośrodka akademickiego, powinny być możliwe do organizowania również dla studentów przebywających w kraju - to jest jeden z filarów studiów e-learningowych- dodaje Dąbrowski.
Ocena:
Twoja ocena:
Komentarze (6)
Moim zdaniem duza czesc ludzi studiujacych dziennie w ciagu 5 lat swojej pracy z niewielkiego odsetku zdobytej wiedzy zrobi uzytek. Boli ich tylko fakt ze poswiecili kawal zycia na studia podczas gdy mozna go spedzic inaczej. Studia internetowe nie sa paranoja.. dzis nie wstarcza sama wiedza, nalezy miec jeszczeinne umiejetnosci niz wkuta pamieciowo wiedza... Ludzie musza swietnie radzic sobie w elastycznych srodowiskach i byc otwartym na ere spoleczenstwa internetowego. Takie jest moje zdanie. Dzialania tworcze to cos czego nie mozna sie nauczc w konwencjonalnym sposobie nauki.. a ten on-line daje w pewnym sensie wiecej takiej mozliwosci
Studiowaladziennie teraz robie to on-line i nie koliduje to z moja praca w ktorej genialnie sie rozwijam. Mieszkam poza granicami kraju, poszerzam swoja wiedze na 3 uczelniach internetowych wyciagam z nich to co mi potrzebne, zdobywam niezbedna wiedze, szlifuje jezyk a do tego pracuje przez co stac mnie na godne zycie. Czy nie jest to rozwiazanie godne uwagi ?? Moim zdaniem jak najbardziej
Co za bzdury piszecie....
Jak do tej pory większość studiujących w te sposób to osoby na wyokich stanowiskach nie mający czasu na robienie studiów podyplomowych w tradycyjny sposób oraz ludzie, którzy wyjechali pracować poza granice Polski, a chcą kontynuować rozpoczęte w Polsce studia...
Moim zdaniem autor zbyt pochopnie krytykuje rząd.
Nauczanie przez internet jest zawsze bardziej "upośledzone" niż zwykłe. Nie mówię, można zostać świetnym inżynierem nie pojawiając się nigdy na uczelni, ale środowisko akademickie wpływa też ogólnorozwojowo na studenta. Studia zaoczne czy przez internet wymagają mniejszego zaangażowania i jako takie zazwyczaj przyciągają ludzi którzy studiują bo trzeba mieć papierek.
Oczywiście, rozumiem że dla niektórych to jedyne wyjście, ale wydaje mi się, że większa ilość e-uczelni wyprodukuje tylko więcej magistrów na papierze i tym samym obniży wartość dyplomu.
reklama
Polecane
Prezentujemy raport eCommerce 2011
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
To piąta edycja naszego raportu. Prezentujemy w nim wyniki naszego - przeprowadzanego do trzech lat - badania polskich sklepów internetowych. W tym roku publikujemy także wyniki innego projektu - zebranych przez Sare opinii użytkowników poczty...
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88