Google nie przestanie cenzurować?

Akcjonariusze Google odrzucili propozycję, w myśl której koncern miałby zrezygnować ze stosowania mechanizmów cenzurujących treści w swoich serwisach. Projekt taki zgłosił Patrick Doherty - został on jednak odrzucony, ponieważ przedstawiciele zarządu firmy argumentowali, iż jego przyjęcie zmusi Google do zrezygnowania z działalności na rynku chińskim.

Propozycja złożona przez Doherty'ego była wynikiem fali krytyki, skierowanej przeciwko Google po tym, jak ujawniono, iż firma wdrożyła w swoim chińskim serwisie mechanizmy automatycznie cenzurujące wyszukiwane treści (zażądały tego chińskie władze). Jego zdaniem, takie działanie jest niezgodne z filozofią działania Google. Opracowany przez niego projekt przewidywał, iż koncern zobowiąże się, iż nigdy nie będzie wprowadzał mechanizmów cenzorskich do swoich produktów, a także ujawni wszystkie takiego przypadki, które miały miejsce do tej pory.

W odpowiedzi na ten apel David Drummond z Google wyjaśnił, iż wprowadzenie takich zasad oznaczałoby w praktyce natychmiastowe zrezygnowanie z działalności na chińskim rynku. "Wycofanie się z Chin, zlikwidowanie serwisu Google.cn nie jest tym, co należy zrobić. A dokładnie do tego zmusiłoby nas przyjęcie tej propozycji" - tłumaczył Drummond. Dlatego też rada dyrektorów koncernu rekomendowała akcjonariuszom Google, aby odrzucili w głosowaniu ten projekt. Akcjonariusze najwyraźniej podzielali obawy Drummonda, ponieważ propozycja został odrzucona.

Projekt Davida Doherty'ego przewidywał m.in. zobowiązanie się Google do niestosowania w swoich produktach żadnej formy cenzury - szczególnie w krajach, w których za głoszenie niezależnych opinii można trafić do więzienia. Firma miałaby również wdrożyć nowe procedury przechowywania danych o użytkownikach - miałyby one gwarantować, że dane o użytkownikach z kraju, w którym można pójść do więzienia za poglądy, byłyby przechowywane na serwerach zlokalizowanych poza granicami tego kraju.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.