Digg: majowa rewolucja

Kevin Rose, założyciel Digg.com datę 1 maja 2007 zapewne zapamięta na długo. Tego dnia użytkownicy zbuntowali się przeciwko administracji serwisu.

Przyczyną "majowej rewolucji" było kasowanie przez administratorów postów zawierających informację o kluczu umożliwiającym obejście zabezpieczeń płyt HD-DVD oraz Blu-ray. Im więcej postów usuwano, tym więcej pojawiało się nowych. W końcu Kevin Rose skapitulował i zaniechał kasowania wiadomości deklarując, że jest gotów ponieść wszystkie związane z tym konsekwencje. Usunięcia wszelkich informacji na temat klucza łamiącego zabezpieczenia płyt domagała się organizacja AACS Licensing Administrator rozwijająca i licencjonująca system AACS.

Klucz umożliwiający złamanie zabezpieczeń płyt HD-DVD oraz Blu-ray jest dostępny w internecie od pewnego czasu. Najwyraźniej organizacja AACS Licensing Administrator licencjonującą technologię DRM postanowiła wszelkimi możliwymi sposobami 'oczyścić' sieć z wszelkich informacji na ten temat, argumentując, że dochodzi do naruszenia jej praw własności intelektualnej i wystosowała pismo do administratorów serwisu Digg.

Siła czy słabość Web 2.0?

Kevin Rose zwrócił się do użytkowników serwisu na łamach bloga. Podkreślił, że regulamin Digg pozwala na usuwanie treści niezgodnych z regulaminem. W tym konkretnym przypadku postanowiono jednak wysłuchać głosu społeczności. Niektórzy użytkownicy serwisu twierdzą, że sprawa potoczyłaby się inaczej, gdyby administracja serwisu wraz z usuwaniem postów poinformowała o przyczynach swoich decyzji.

Sprawa odbija się głośnym echem w internecie ożywiając dyskusję na temat roli serwisów społecznościowych, aktywności tworzących ich internautów, konieczności i zakresu ingerowania w treści dostarczane przez użytkowników. Digg należy do pionierskich serwisów Web 2.0 - to jego użytkownicy decydują o jego zawartości zamieszczając informacje, a następnie określając stopień ich ważności. "Wygrała społeczność serwisu" - uważa Dianne Lynch, dziekan wydziału komunikacji Ithaca College, specjalizująca się m.in. w zagadnieniach Web 2.0. "Takie sytuacje to prawdziwa próba dojrzałości i spoistości internetowej społeczności skupionej wokół serwisu" Jej zdaniem, Digg oddając kontrolę nad serwisem z powrotem w ręce użytkowników ocalił twarz. W innym przypadku konsekwencje mogły być poważne - ingerencja w zamieszczane treści przekreśla ideę całego serwisu.

Zdaniem Roda Carvetha profesora Marywood University, u źródeł konfliktu leży także niechęć internetowych społeczności do wszelkich przejawów ograniczania wolności w sieci także pod postacią systemów DRM.

Czytaj także:

HD DVD i Blu-ray - zabezpieczenia pokonane?

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.