Flickr: Nie mamy konkurencji

Flickr, znany serwis do wymiany i publikacji zdjęć niedawno obchodził trzecie urodziny. IDG News Service skorzystało z okazji i przeprowadziło wywiad z współzałożycielem i głównym menedżerem Flickr Stewartem Butterfieldem. Rozmowa dotyczyła m.in. wzrostu popularności serwisu, sytuacji w Yahoo Inc., krótko i długoterminowych planów.

Flickr właśnie obchodziło 3 urodziny. Jak serwis będzie wyglądał i działał za trzy lata, licząc do dziś?

Mamy konkretną wizję, chcemy stać się "oczami świata", podstawowym źródłem odkrywania i wymiany tego, co ludzie widzą na całym świecie. I nie sądzę by w najbliższym czasie miało się to zmienić. Największe wyzwanie jakie stoi przed nami to zachowanie tej samej jakości usług i poczucia bliskości z ponad 7,2 mln zarejestrowanych użytkowników i 23 mln unikalnych użytkowników, którzy odwiedzają nas co miesiąc.

Przypomina to projektowanie dużego miasta, takiego jak Londyn, który ma mnóstwo różnorodnych, przytulnych miejsc.

Bardzo dobrze wpasowujemy się w nową misję Yahoo, która ma na celu zbliżenie ludzi do ich pasji, społeczności i do światowych zasobów wiedzy. Flickr gra naprawdę ważną rolę w tej misji. Bardzo wielu użytkowników Flickr to pasjonaci fotogtrafii, ale są też dosłownie tysiące innych grup zainteresowań, jak ogrodnicy czy wielbiciele robótek ręcznych. Flickr jest wspaniałą platformą również dla tych wszystkich grup.

Jeśli jesteście "oczami świata", to czy zamierza wprowadzić do Flickr komponent newsowy?

Tak, już teraz wprowadzamy tego typu rozwiązania, ale nie są one jeszcze wyróżnione czy dobrze "opakowane". Jednak prawie każdego dnia Flickr jest używany jako źródło zdjęć, które gdzie indziej są po prostu niedostępne, lub zdjęć o takiej tematyce, których na Flickr jest najwięcej. Dobry przykład: Gdy samolot New York Yankee uderzył w budynek na Manhattanie w serwisach internetowych pojawiły się newsy, nie było jednak żadnych zdjęć, tylko suchy tekst. Zespół, który odpowiada za stronę główną Yahoo poszukał więc na Flickr frazy "NYC crash" [wypadek w Nowym Jorku - przyp. tłum.] i znalazł kilkanaście zdjęć z miejsca zdarzenia wykonanych przez naszych użytkowników. W tym czasie fotografii nie miały żadne inne serwisy newsowe. W momencie gdy na innych witrynach zaczęły pojawiać się pierwsze zdjęcia, my mieliśmy już na Flickr dziesiątki zdjęć od różnych użytkowników, a ludzie oglądali je wchodząc na Flickr wprost ze strony głównej Yahoo.

Rozszerzenie tej możliwości, by zdjęcia były zamieszczane przy newsach automatycznie, a nie przez ekipę portalu jest jednym z naszych celów.

Stewart ButterfieldStewart Butterfield Inna sprawa, to, że news o charakterze międzynarodowym niekoniecznie jest najważniejszy dla określonej grupy użytkowników. Pod koniec zeszłego roku dużo eksperymentowaliśmy z "geotagowaniem" [etykietowaniem zdjęć ze względu na lokalizację - przyp. tłum.] i ciągle chcemy udoskonalać tego typu funkcje. Mamy ponad 12,6 mln fotografii, które są "geotagowane". W najbliższej przyszłości będziesz mógł powiedzieć "Pokaż mi zdjęcia zrobione w ciągu ostatnich 15 min, w promieniu jednego kilometra ode mnie". Tego typu rozwiązania są coraz bardziej interesujące.

Czy zamierzacie ułatwić waszej społeczności fotografów sprzedaż bądź komercyjną dystrybucję zdjęć?

Zastanawiamy się nad tym. Patrzymy na sprawę z różnych stron. Interesujące w przypadku zdjęć z nowojorskiego wypadku było to, że nie mieliśmy czasu na negocjację praw do publikacji zdjęć z poszczególnymi autorami. Więc po prostu zamieściliśmy odnośniki do fotografii znajdujących się w serwisie Flickr. Jeśli jesteś fotoedytorem pracującym w środowisku związanym z publikowaniem newsów, nie możesz negocjować praw do publikacji z poszczególnymi osobami, bo to zabiera po prostu za dużo czasu.

Kto jest największą konkurencją dla Flickr'a?

To ciekawe pytanie, ciągle na ten temat rozmawiamy w firmie. Kiedy pierwszy raz pojawiliśmy się w Yahoo, wiele ludzi związanych z biznesem pytało się nas, jak duży jest rynek i jak duży kawałek tortu należy do nas. Zawsze odpowiadałem, mimo ich frustracji, że rynek to użytkownicy Flickr'a, i że w związku z tym 100% należy do nas. Nadal twierdzę, że nie mamy realnej bezpośredniej konkurencji. Ale jestem pewien, że pewnego dnia się to zmieni.

W pewnym sensie konkurujemy z innymi serwisami umożliwiającymi wymianę zdjęć, jednak oferujemy coś zupełnie innego. Flickr tak naprawdę stworzył nową klasę aplikacji, nową kategorię produktów i nowy sposób użycia. Tak więc równie dobrze Flickr można porównać do serwisów takich jak MySpace i Facebook - również nasi użytkownicy spędzają na witrynie dużo czasu i są z nią silnie związani. Jednak na pewno nie jest to dla nas bezpośrednia konkurencja.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.