Piracki Google?

Koncern Google współpracował z dwoma mężczyznami, którzy stworzyli aplikację do wyszukiwania i pobierania z Sieci pirackich filmów. Dwaj podejrzani, którym w październiku 2005 roku sprawę wytoczyły wielkie hollywoodzkie studia, zeznali, że internetowy gigant przydzielił im osobistych doradców - ich zadaniem była pomoc w zaplanowaniu kampanii reklamowej w Google'u.

Firma udzieliła im kredytu, a doradca sugerował, by jako słów kluczowych promujących ich witrynę używali frazy "pobieranie nielegalnych filmów" oraz słowa "pirackie". Pracownik Google'a miał przyznać przed sądem, że taka sytuacja miała miejsce.

W latach 2003-2005 witryny EasyDownloadCenter.com oraz TheDownloadPlace.com zanotowały przychód w wysokości 1,1 miliona USD. Google za reklamowanie pirackich serwisów otrzymał 809 000 dolarów.

Gdy okazało się, że Google reklamował oprogramowanie, służące do pobierania pirackich filmów, firmy pozywające - a są wśród nich tacy giganci jak News Corp., Viacom International Inc., Sony Corp., NBC Universal, Time Warner Inc. oraz The Walt Disney Co. - złożyły skargę przeciwko koncernowi.

W odpowiedzi na nią Google oświadczył, że usunie niektóre reklamy, stworzy listę zatwierdzonych reklamodawców oraz zaprzestanie sprzedaży słów kluczowych, które kierują internautów do pirackich materiałów.

Google znalazło się w wyjątkowo niezręcznej sytuacji. Fakt, że firma de facto wspierała piractwo wyszedł na jaw w chwili, gdy prowadzi ona z Hollywood negocjacje na temat udostępnienia w serwisie YouTube materiałów należących do wielkich studiów filmowych.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.