Katalog tematyczny: KaZaA
Ikona piractwa i jedna z najbardziej rozpoznawalnych wśród internautów marek związanych z Siecią wraca do gry. Kazaa już wkrótce rozpocznie swój drugi żywot - tym razem jako legalny serwis muzyczny.
Jammie Thomas-Rasset, 32-letnia Amerykanka musi zapłacić 1,92 mln. dolarów odszkodowania za udostępnienie w Internecie nieautoryzowanych kopii 24 utworów muzycznych. Ława przysięgłych uznała ją winną świadomego naruszenia przepisów o ochronie praw autorskich.
Dostosowywanie przepisów do nowych metod zwielokrotniania i rozpowszechniania utworów następuje zazwyczaj z opóźnieniem wobec postępu technologicznego. Różnice pomiędzy tradycyjnymi sposobami kopiowania i dystrybucji a nowymi metodami i narzędziami nigdy wcześniej nie były tak znaczne jak obecnie, a konflikt z elementarną zasadą prawa autorskiego, czyli "dozwolonym korzystaniem" z utworów - tak jaskrawy. Na wczorajszej konferencji "Nowe technologie a ochrona praw własności intelektualnej" zorganizowanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego o ochronie praw własności intelektualnej dyskutowali paneliści reprezentujący często odmienne punkty widzenia i interesy.
Wirusy "Antinny" sprawiły, że Japończycy zostali pozbawieni tajemnic. W Internecie znalazły się prywatne dokumenty, dane pacjentów i biznesowe arkusze kalkulacyjne - tylko dlatego, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni biorą pracę do domu.
Firma Sharman Networks (właściciel sieci P2P Kazaa) uniemożliwiła mieszkańcom Australii pobieranie programu Kazaa Media Desktop. Decyzja ta jest wynikiem wyroku tamtejszego sądu.
Australijski sąd okazał się dla firmy Sharman Networks, właściciela programu Kazaa, dość pobłażliwy - dopuszczając dalszą działalność firmy pod warunkiem zmodyfikowania aplikacji. Firma jednak nie składa broni i zamierza złożyć apelację od wyroku. Nie zostanie ona jednak rozpatrzona wcześniej, niż w przyszłym roku.
Dziś należy spodziewać się oczekiwanego od dawna rozstrzygnięcia sądowego sporu pomiędzy przedstawicielami australijskiego przemysłu fonograficznego a operatorem popularnej sieci wymiany plików, Kazaa. Sąd ma orzec, czy firma Sharman Networks, właściciel Kazaa, przyczynia się do łamania praw autorskich.
Jak dotąd, RIAA skutecznie egzekwowała odszkodowania pieniężne z tytułu nielegalnego pobierania plików z sieci P2P. Większość pozwanych, z obawy przed rozprawą w sądzie, po prostu godziła się na oferowane im "stawki" - zwykle od 4 do 5 tys. USD. Wygląda jednak na to, że za sprawą Patricii Santangelo, matki samotnie wychowującej pięcioro dzieci, sprawa o korzystanie z sieci peer-to-peer wreszcie trafi na wokandę sądową.
Holenderska organizacja antypiracka BREIN przegrała w sądzie sprawę przeciwko dostawcom usług internetowych, którzy nie zgadzali się na wyjawienie danych swoich klientów, podejrzewanych o nielegalne kopiowanie plików w sieci P2P. Sędzia uznał, że organizacja nie przedstawiła odpowiednio wiarygodnych dowodów przeciwko internautom.
Claria, firma dawniej występująca pod nazwą Gator, zamierza zaprzestać współpracy z serwisem Kazaa, którego reputacja nie jest jasna. W końcu firma, którą być może kupi Microsoft, musi być poza cieniem jakichkolwiek podejrzeń.
Adwokat Sharman Networks (dystrybutora Kazzy, programu do wymiany plików w Internecie) wygłaszał wczoraj swą mowę końcową. Podkreślał w niej, że firma nie może być odpowiedzialna za sposób, w jaki jej program zostanie wykorzystany przez użytkowników.
Szef działu technicznego firmy Sharman Networks, producenta programu Kazaa zaalarmował w wewnętrznym piśmie kierownictwo firmy, że aplikacja ta jest zbyt przeładowana dodatkami reklamowymi. Zdaniem Phila Morle'a, dodatków jest tak dużo, że zainstalowanie i uruchomienie Kazaa Media Desktop powoduje znaczące obniżenie wydajności komputera.
Firma Sharman Networks była w stanie kontrolować, czy użytkownicy sieci Kazaa nie dystrybuują nielegalnych plików, jednak nie robiła tego, ponieważ zależało jej na pozyskaniu jak największej grupy klientów - wynika z dokumentów, przedstawionych przed australijskim Sądem Federalnym na rozpoczętym wczoraj procesie przeciwko firmie.
Firma Sharman Networks, operator sieci KaZaA, złożyła apelację od wyroku australijskiego sądu, który orzekł, że rewizje, przeprowadzone ostatnio w siedzibie firmy, odbyły się zgodnie z prawem. Przedstawiciele Sharman Networks mają jednak na ten temat odmienną opinię.
Australijski sędzia zdecydował, że materiały zdobyte przez policję podczas przeszukania przeprowadzonego w siedzibie firmy Sharman Networks oraz mieszkaniach jej szefów, mogą być wykorzystane w toczącym się przeciwko firmie procesie. Przedstawiciele Sharman Networks (operatora sieci KaZaA) kwestionują legalność metody, którą władze wykorzystały do wejścia w posiadanie owych dokumentów.
Komentarze
Ile wyniosły wydatki na reklamę w polskim Internecie? Jakie są najbardziej skuteczne formaty reklamowe? Jaka jest rzeczywista efektywność reklamy internetowej? Jaki przekaz najskuteczniej dociera do internautów? Czy odłączeni od sieci to...
Najnowsze
Krótko
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00 fax(+4822)321-78-88


