Powrót do źródeł

Jacek Krawczyk jest - od grudnia 1998 r. - trzecim prezesem zarządu Optimusa. Przedstawia też kolejną, zupełnie nową strategię działania spółki.Czy wystarczy mu konsekwencji w jej realizacji?

Jacek Krawczyk jest - od grudnia 1998 r. - trzecim prezesem zarządu Optimusa. Przedstawia też kolejną, zupełnie nową strategię działania spółki.Czy wystarczy mu konsekwencji w jej realizacji?

Po transakcji między BRE a ITI (ITI przejmie Onet, portal Optimusa), zarząd spółki musi poradzić sobie ze zmianą, jaką było pozbycie się najwyżej wycenianej części grupy kapitałowej. Optimus oceniano właśnie przez pryzmat udziałów, które miał w Onecie. Być może nie było to sprawiedliwe, ale zadziałała moda na Internet.

Niewiele osób zwracało uwagę, iż Optimus w swojej grupie kapitałowej posiada także inne wartościowe firmy, np. Doctor Q czy Optimus IC, choć było też kilka nietrafionych inwestycji. Ale Dariusz Dąbski, do marca prezes zarządu Optimusa, nie miał pomysłu na przeprowadzenie restrukturyzacji i podział spółki.

I to właśnie miało być powodem jego odejścia. Zastąpił go Jacek Krawczyk, który w przeszłości prezesował Bankowi Współpracy Europejskiej. Jako dwa podstawowe cele wskazuje restrukturyzację i porządkowanie. Głównym źródłem dochodów Optimusa ma być to, od czego firma rozpoczynała działalność, czyli produkcja i dystrybucja komputerów i kas fiskalnych, rozbudowana o dodatkowe usługi np. serwisowe czy tzw. posprzedażne. "Więcej niż PC" to nowe hasło strategii. "Onet zdominował wycenę rynkową firmy, której podstawowym działaniem powinna być właśnie produkcja i dystrybucja urządzeń elektronicznych oraz integracja" - przekonuje Jacek Krawczyk.

Nowy prezes uważa, że Optimus wymaga restrukturyzacji, gdyż firma nie przynosi zysków na poziomie operacyjnym. Onet, jego zdaniem, nie miał dochodów, a jednocześnie był bardzo kapitałochłonny. Nowy zarząd zapowiada również zrezygnowanie z działań w sektorach

w których Optimusowi się nie powiodło, a miał tam zaistnieć szerzej.

Takim "niewypałem" jest m.in. Optimus Lockheed Martin, spółka joint venture, założona w sierpniu 1998 r. wspólnie z amerykańską firmą Lockheed Martin. Miała ona zajmować się integracją systemów informatycznych, ze szczególnym uwzględnieniem służb mundurowych. Ale OLM wsławił się jedynie tym, że obie firmy zainwestowały grube miliony złotych w kolejne podwyższenia kapitału akcyjnego, po czym w połowie 2000 r. obniżył go do założycielskiego, czyli 100 tys. zł. Taka strategia miała pomóc w zlikwidowaniu zadłużenia. Jeszcze przed dwoma laty OLM miał być jedną z trzech podpór grupy kapitałowej Optimusa. Roman Kluska, założyciel, główny udziałowiec i ówczesny prezes firmy, pozostałe dwa filary widział w produkcji i dystrybucji sprzętu elektronicznego (komputerów i kas fiskalnych) oraz Internecie i multimediach.

O Sieci nie mówiło się wówczas tak dużo jak obecnie. Największe zainteresowanie wzbudził właśnie OLM. Spółka miała przynosić krocie z realizacji kontraktów, przede wszystkim dla MON. O tych umowach niewiele wiadomo. Wojsko nie lubi rozgłosu i w uzasadnionych przypadkach Optimus, jako spółka publiczna, mógł ubiegać się o zgodę na nieujawnianie kontraktów zawartych przez spółkę zależną.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.