Zagadka Linuksa

Próżno w zestawieniach największych polskich spółek IT szukać firm prowadzących sprzedaż usług i produktów ze znakiem pingwina. Czy jednak najwięksi integratorzy czują na plecach oddech firm linuksowych?

Próżno w zestawieniach największych polskich spółek IT szukać firm prowadzących sprzedaż usług i produktów ze znakiem pingwina. Czy jednak najwięksi integratorzy czują na plecach oddech firm linuksowych?

Artur Skura, rzecznik 7bulls.com -największej polskiej spółki oferującej rozwiązania linuksowe, komentując wyniki i prognozy finansowe firmy, przypisał ją do kategorii przedsięwzięć "dobrze rokujących". W 2000 r. firma uzyskała przychody na poziomie 1,1 mln zł. To niewiele w porównaniu z największymi integratorami informatycznymi, znajdującymi się w zestawieniach Computerworld TOP 200, ale firmy oferujące takie usługi, jak wsparcie techniczne, serwis, instalowanie, administrowanie oraz produkty linuksowe, wytrwale pną się w górę.

Na świecie najwięksi dystrybutorzy poszczególnych wersji systemu Linux i pakietów bezpłatnego oprogramowania są już notowani na Nasdaq. O tym, że nie jest to gwarancja stabilnych zysków, świadczą niedawne kłopoty największych firm linuksowych. Doskwiera im przede wszystkim brak zamówień ze strony e-spółek, które popadły w poważne tarapaty finansowe. Firmy linuksowe włączają więc do oferty usługi doradcze, wdrożeniowe, serwis: to wszystko, co rzeczywiście może przynieść zysk. Najczęściej odbywa się to na zasadzie akwizycji firm specjalizujących się w konkretnych usługach. Taki charakter miało np. przejęcie przez amerykańską Red Hat firmy konsultingowej Planning Technologies. Red Hat zyskała dzięki temu kadrę ok. 200 inżynierów, którzy prowadzili projekty informatyczne m.in. dla AT&T czy Delta Airlines.

W drugiej połowie lat 90. powstało w Polsce wiele małych i średnich firm, najczęściej oferujących usługi, polegające na instalowaniu systemu i sprzedaży "pudełkowej" znanych dystrybucji, takich jak produkty Red Hat czy Mandrake. Początkowo oferty darmowego systemu operacyjnego i oprogramowania spotykały się z różnymi reakcjami. Dziś jest inaczej.

"Rynek zdecydowanie się poszerzył. Oferty przychodzą z różnych stron. Nikt już nie patrzy na Linuksa niechętnie jak na produkt amatorski czy system dla studentów" - mówi Jacek Kijewski, prezes firmy Softomat. Zdaniem Cezarego Cichockiego, szefa Cyber Service, rozwój rynku linuksowego wiele zawdzięcza nowemu pokoleniu informatyków w firmach i instytucjach.

"Podejmują decyzję o wyborze platformy czy narzędzi informatycznych, kierując się ceną, niezawodnością i stabilnością oferowanego produktu. Stara gwardia, niestety, często bierze pod uwagę liczbę reklam w pismach branżowych. Wybierają system łatwiejszy do instalowania. Tymczasem powinien być on przede wszystkim łatwy w obsłudze dla użytkownika" - mówi szef Cyber Service.

W tym momencie przychodzi wspomnienie anegdotki o sposobie instalowania popularnego systemu operacyjnego: "Herbata w dużej szklance na stole i popielniczka na przycisku enter".

Uporządkowaniu polskiego rynku linuksowego ma służyć założone

w 1997 r. Polskie Konsorcjum Firm Linuksowych, zrzeszające kilkanaście firm. Wprowadziły one wspólny cennik i gwarancję realizacji serwisu wszystkim klientom firm zrzeszenia. Obecna formuła PKFL nieco już się przeżyła. Cezary Cichocki, pomysłodawca i jeden z głównych animatorów PKFL, zapowiada dostosowanie charakteru organizacji do nowych warunków rynkowych.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.