Spam a sprawa polska

Spam, czyli niechciane przesyłki o treści reklamowej wysyłane przede wszystkim pocztą elektroniczną, to dla jednych nadzieja na tanią reklamę, a dla innych zmora zapychająca skrzynki pocztowe.

Spam, czyli niechciane przesyłki o treści reklamowej wysyłane przede wszystkim pocztą elektroniczną, to dla jednych nadzieja na tanią reklamę, a dla innych zmora zapychająca skrzynki pocztowe.

Choć polskie prawo nie zawiera specjalnej ustawy, której celem byłoby stworzenie ram prawnych dla tego rodzaju działalności, z jego przepisów można wyczytać wystarczająco wiele. Dotrzeć z reklamą do milionów odbiorców za znikome pieniądze to marzenie każdego przedsiębiorcy.

Nic więc dziwnego, że szybko dostrzeżono możliwości, jakie w tej dziedzinie stwarza Internet. Jednak ten sposób reklamy stał się szybko zmorą użytkowników poczty elektronicznej. Spam stał się też dokuczliwy dla dostawców usług internetowych i to z co najmniej dwóch powodów. Pierwszy jest czysto techniczny, przesyłanie spamu, a nieraz jest to kilka milionów listów za jednym zamachem, przez łącza dostawcy oznacza duże ich obciążenie. Drugi powód związany jest z wizerunkiem dostawcy wśród innych usługodawców internetowych - kilka przypadków wyjścia dużej ilości poczty reklamowej z danej domeny może skończyć się odrzucaniem w przyszłości wszystkich listów z niej pochodzących.

Ciekawostką może być przy tym fakt, że spam można uznać za... wynalazek prawników. Jednym z pierwszych, "historycznych" przypadków zmasowanej reklamy z użyciem poczty elektronicznej i grup dyskusyjnych była reklama rozesłana w 1994 r. przez parę prawników Marthę Siegel i Lawrence'a Cantera, świadczących usługi dla imigrantów, związane z loterią wizową w USA. Reakcja adresatów była tak nieprzychylna i tak masowa, że skończyła się kilkakrotną awarią serwera ich dostawcy usług internetowych, który w końcu był zmuszony usunąć ich konta. Przypadek ten, choć wydarzył się 6 lat temu, co przy tempie rozwoju Internetu jest epoką, nadal jest bardzo charakterystyczny dla masowego spamu. Po pierwsze - przesyłki są adresowane do każdego, do kogo tylko można je wysłać - nawet jeżeli ma być to reklama punktu napełniania cartridge'y do drukarek atramentowych odległego od adresata o 10 tysięcy kilometrów. Po drugie - podstawowym sposobem radzenia sobie z problemem są działania dostawców usług internetowych oparte na ich regulaminach wewnętrznych i rozmaitych nieformalnych porozumieniach.

Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.